sobota, 27 kwietnia 2013

Roz.12

Powróciłam do świata żywych kiedy usłyszałam, że ktoś mówi moje imię.
-Emilly, żyjesz? Zakochałaś się? Matka Boska Ci się ukazała?-pytał Zayn.
-Co? Nie.-odpowiedziałam chociaż nie wiedziałam o co chodzi, ale kij z tym.
-Tak, bo Ci uwierzę, lepiej powiedz od razu, że się we mnie zakochałaś. W końcu kto by się we mnie nie zakochał?-spytał Lou, śmiesznie poruszając przy tym brwiami.
-Tak jasne, zakochałam się w kolesiu, który ma wypchanego gołębia na szafce nocnej i teraz też siedzi i głaszcze jakiegoś wypchanego gołębia.
-Kevin słyszałeś? Obrażają nas. Pff...-powiedział chłopak przytulając wypchane zwierze.
-Panie Boże, czemu? Czemu, obdarzyłeś mnie takimi przyjaciółmi którzy mają poważne problemy z psychiką?-zapytał Harry
-Oj tam, marudzisz.-powiedział Liam.
Po jakiejś godzinie zeszliśmy na dół do kuchni uzupełnić zapasy. Siedziałam sobie z Tomlinsonem, Paynem i Malikiem na łóżku, a Harry leżał na ziemi, oglądaliśmy jakiś denny film. Chyba mi się przysnęło bo nie pamiętałam nic z tego filmu.
-Gdzie jest Liam?-zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Poszedł po telefon.-usłyszałam jakiś głos, ale jego właściciela nigdzie nie było.
-Boże czy to Ty? Wysłuchałeś moich modlitw i przyszedłeś mnie z stąd zabrać??-powiedziałam i uniosłam wzrok u górze.
-Tak to ja bóg seksu Harry Styles.-powiedział zadowolony Harry wychodząc z kuchni.
-A to tylko ty.-powiedziałam smutnym głosem.
-No dzięki wielkie Em, tysiące dziewczyn bo się cieszyło, że widzą najprzystojniejszego chłopaka pod słońcem.
-Ooo wybacz, jak ja mogłam znieważyć twoją osobę, o ja nie godna.-mówiąc to padłam przed nim  na kolana i zaczęłam bić pokłony.
-Ej Ha... What the fuck?-spytał Liam schodząc po schodach z telefonem w ręce. Widząc go przerwałam kłanianie się i usiadłam na łóżku.
-No Ems chciała ty...-Liam nie pozwolił mu dokończyć.
-Nie! Błagam nie kończ nie che wiedzieć!-krzyknął Liam, budząc tym Malika i Tomlinsona.
-Aaa, zgaście to piekielne urządzenie razi!!-krzyknął Marchewka.
-Louis ciemnoto, to je słońce tego nie zgasisz.-powiedział Zayn.
Idiots. Idiots everywhere .-westchnęłam wstając.
Udałam się do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania, lecz ono nie b yło mi dane. Po otwarciu lodówki zamarłam nie było w niej nic innego prócz  marchewek.
-LOUIS WILLIAM TOMLINSON DO KUCHNI ALE TO JUŻ!!!-wydarłam się na całe gardło. Louis w tempie ekspresowym pojawił się w kuchni.
-Co się stało?-spytał.
-Co się stało? Ty się mnie pytasz co się stało??! Gdzie się podziało jedzenie z lodówki?!
-Yyy... no... ten...wiesz, ja... wyniosłem... do piwnicy.-powiedziała jąkając się i drapiąc po karku.
-Teraz idziesz do piwnicy po skrzynki i pakujesz do nich marchewki i zanosisz do piwnicy! Za 20 minut chce widzieć żarcie w lodówce! Zrozumiano?!
-Tak jest.-krzyknął i zasalutował mi i szybko pobiegł do piwnicy
"Żyję wśród idiotów" pomyślałam i udałam się do swojego pokoju w celu umycia i ubrania się.
 Kiedy wróciłam na dół, nie zostałam już tam chłopaków, tylko karteczkę od nich.
"Droga przyjaciółko Emilly. W związku z tym, że siedziałaś dwie godziny w łazience, a trzeba było po Głodomora jechać, to my po niego pojechaliśmy. Zaraz po tym jak odbierzemy go jedziemy na wywiad. Będziemy późno.
Niech Bóg Cię błogosławi. 
                     Mr.Sexy, Marcheweczka, Daddy i Bad Boy (czyt. twoje kochane debile)
Stwierdziłam, że skoro mają wrócić późno to sobie wyjdę na miasto.
Po 4 godzinach łażenia po sklepach, miałam dość i obładowana ponad pięcioma torbami z zakupami, poszłam do Starbucksa. Usiadłam przy wolnym stoliku i zamówiłam to co zawsze. 
Po chwili przyszedł jakiś koleś i się do mnie dosiadł.
-Hej. Nazywam się Dylan, a ty?-zapytał.
-Emilly.-podałam mu rękę.
-Miło Cię poznać. Co robisz tutaj sama?
-Wyszłam na zakupy jak widać i teraz przyszłam odpocząć.
-TO może jak wypiję swoja kawę to Ci pomogę z zakupami i odprowadzę do domu.
-W sumie jasne, czemu nie.
-Super. To poczekaj chwilkę.
Dylan po 20 minutach wypił kawę, ale i ta posiedzieliśmy tam z godzinę rozmawiając. Wymieniliśmy się numerami i Dylan odprowadził mnie.
Cała drogę przeszliśmy śmiejąc się, kiedy już doszliśmy do domu w którym aktualnie mieszkam, chłopak chciał mnie pocałować, jednak ja szybko obróciłam głowę na bok.Chłopak popatrzył na mnie z grymasem i rozczarowaniem i chyba lekką irytacją, rzucił krótkie "cześć" i poszedł do domu.
Weszłam do "swojego" domu, jednak chłopców jeszcze nie było.

1 komentarz:

  1. hahha Zayn mnie rozwala. xD hahah a kto to kurde Dylan.? widzę, że coś nowego. :) czekam na następny rozdział.xx <3
    pozdrawiam @justiin_biebr

    OdpowiedzUsuń