czwartek, 18 kwietnia 2013

"On Cię kocha" Roz.9

 Nigdy więcej nie pójdę do Nando's w towarzystwie Devine! Wróć!
Nigdzie nie wyjdę w jego towarzystwie.
Całą drogę się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, a reszta starała się nas uspokoić co im mimo starań nie wychodziło. 
Liam, Louis, Zayn, Niall i Harry kazali nam się pogodzić na co wybuchliśmy gromkim śmiechem na pół miasta.
Po 3 godzinach spędzonych z tym czymś czyt. Josh, miałam ochotę iść rzucić się pod najbliższą ciężarówkę, ale na moje nieszczęście żadna się nie fatygowała, aby przejechać obok restauracji, i zmuszona byłam z nim jeszcze wytrzymać.
Po 5 godzinach wreszcie zachciało im się wracać.
Byłam taka szczęśliwa myśląc, że ten debil pójdzie w inną stronę, ale znowu się przeliczyłam. Szedł w naszą stronę.
-No to Devine krzyżyk na drogę.-powiedziałam pod restauracją kiedy jeszcze żyłam w błędzie.
-Oj niestety Carther idę w tą samą stronę co Wy.-zaśmiał się Josh.
-A było tak pięknie... Dobra kij, ale zrób coś dla mnie i idź jak najbliżej ulicy, może w końcu mi się poszczęści i będzie jechać jakiś tir, pod który Cię wrzucę.-powiedziałam dumna ze swojego pomysłu.
-Ems, błagam Was, czy nie możecie chociaż wrócić do domu, nie kłócąc się i wyzywając?-zapytał zmęczony Liam.
-Jeśli tylko ten o to kosmita, założy maskę i zmieni imię i nazwisko, to mogę przystać na twoją prośbę.-powiedziałam.
-Nie doczekanie twoje. Jak ja patrzę w lustro to nie pęka na milion kawałków jak twoje.-znowu się zaśmiał ten kosmita jeden.
-Kosmito, przymknij swoją zieloną twarz i idź do ZOO, może Cię zatrudnią, choć wątpię bo biedne dzieci będą miały koszmary po nocach.-powiedziałam oburzona do Josha.
-Znowu się zaczyna...-westchnął Harry.
-To on zaczął!-uniosłam ręce w obronnym geście.
-A ty zakończysz-powiedział Niall.
-Pfff, chciałoby się.-odpowiedziałam.
-Kobiety weź je człowieku zrozum.-powiedział załamany Lou.
-Marchewka nie narażaj się!-krzyknęłam z oburzeniem.
Po 20 minutach doszliśmy do domu, wtedy nadeszła chwalebna chwila i kosmita sobie poszedł papa daleko, hej do las na maliny, jeśli dobrze pójdzie, to może spotka jakąś Balladynę, która go pomyli z Aliną.
               * 3 miesiące później*

Oł jee, jest moc. Dzisiaj zakończenie roku i zaczynają się wakacje. W końcu skończą się te katorgi. ALLELULJA!!
Kiedy wróciłam do domu wraz z Loczkiem i naszymi pięknymi świadectwami, zastaliśmy pozostałą czwórkę w salonie. 
Już na wejściu było słychać krzyki Louisa, że on wygrał, i kłócącego się z nim Nilla, który twierdził, że Pan Marchewka oszukiwał.
-A właśnie się mylicie bo to ja wygrałam, nie wiem co wygrałam i  w czym, ale to ja wygrałam.-zaśmiałam się kiedy weszłam do salonu.
-Emilly!!!-krzyknęli wszyscy i się na mnie rzucili, co skończyło się tym, że cała 6 wylądowała na ziemi.
Ja byłam na samym dnie tej ludzkiej kanapki,i powiem Wam, że być przygniecioną prze 5 kolesi, to naprawdę bolesne doświadczenie.
Wszyscy się już podnieśli, ale Harry leżał na mnie dalej.
-Harry kocie wygodnie Ci?-zapytałam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-odpowiedział ukazując swoje dołeczki w policzkach.
-Bardzo się cieszę, że Ci wygodnie,ale...-powiedziałam niepewnym głosem.
-Ale co?!-zapytał zdenerwowany chłopak.
-Ale mnie przygniatasz do ziemi ciołku!!! Więc rusz swoją seksowną dupę i złaź ze mnie!!!-krzyknęłam mu do ucha.
-No dobra już dobra, nie drżyj się tak po sąsiadów obudzisz.-powiedział Harry podnosząc się i pomagając mi wstać.
-Wiesz umiem głośniej. Chcesz usłyszeć?-zapytałam pewna siebie chłopaka.
-NIE!!! NIE!! I JESZCZE RAZ NIE!!-krzyknął Liam.
-Liaś skarbie czemu nie mogę?-zapytałam smutna.
-Ponieważ jestem jeszcze młody i nie chcę stracić w tak młodym wieku słuchu.-powiedział przekornie.
-No pfff. Nikt nie potrafi docenić mojego talentu.-powiedziałam ocierając niewidzialną łezkę.
-Emilly nie wiecz czy zdajesz sobie sprawę, z tego, że twoję struny głosowe, potrafią wydobyć takie dźwięki, które żaden normalny człowiek nie umiałby powtórzyć.-powiedział Liam śmiejąc się.
-Ej! To, że spadłam z 10 piętra jak byłam mała to nie znaczy, że możesz mi to wytykać.-powiedziałam oburzona.
-Spadłaś z 10 piętra i żyjesz?!-krzyknął zdumiony irlandczyk wypluwając to co miał w buzi na mulata.
-Niall debilu!-krzyknął opluty Zayn.
-Tak Niall oczywiście, teraz masz zaszczyt gadać z duchem... Chłopie kto by przeżył upadek z 10 piętra?!-zapytałam załamana jego inteligencją.
-Superman.-odpowiedział Lou.
-Boże, prosiłam o normalne życie i normalnych przyjaciół! A ty co?-zapytałam podnosząc ręce i oczy ku górze.
-Ha ha ha, bardzo śmieszne, ale się uśmialiśmy.-powiedział Marchewa.
Wszyscy poszli do siebie do pokoi, a ja zostałam sama w salonie. Włączyłam telewizor i moim oczom ukazał się jakiś program plotkarski. "Jezu jak ja takich programów nie cierpię"- pomyślałam. Już miałam przełączyć kiecy prezenterka powiedziała coś co mnie zszokowało.
-A teraz trochę o słynnym zespole One Direction. Dwa dni temu zespół był widziany w kręgielni, wraz z nimi byłą nie znajoma dziewczyna, która według naszych źródeł nazywa się Emiily Carther. Czy tajemnicza nie znajoma była dziewczyną, któregoś z chłopaków? Na to pytanie poznamy odpowiedź już jutro! POnieważ w naszym studiu wywiadu udzieli One Direction. Mówiła dla Państwa Margharet Ciollins.-powiedziała prezenterka.
Siedziałam przed telewizorem z otwartą buzią, kiedy nagle do salony wszedł Louis.
-Widzę, że oglądałaś reportaż o tajemniczej nie znajomej.-powiedział Lou.
-Oglądałam... Jestem naprawdę taka tajemnicza skoro już znają moje imię i nazwisko, że ja jebie.-powiedziałam zaskoczona tym co przed chwilą usłyszałam w TV.
-Nie przejmuj się oni szukają tylko sensacji. Jutro na tym wywiadzie wszytko wyjaśnimy i będzie dobrze.-próbował pocieszyć mnie Lou.
-Taaa...-odpowiedziałam nie dowierzając.
-No już nie smutaj się. Przyszedłem z Tobą porozmawiać o Harrym.
-O Harrym? Czemu?
-Zastanawiam się czy nie widzisz jak on na Ciebie patrzy czy nie chcesz wiedzieć?-zapytał.
-Jak patrzy niby?
-Z iskierkami w oczach. Zawsze jak Cie widzi to się uśmiecha. Emilly in Cię kocha.
-Louis, błagam Cię on może mieć tysiące dziewczyn na zawołanie i twierdzisz, że we mnie się zakochał?-zapytałam.
-Sam mi to powiedział. To prawda, może mieć tysiące dziewczyn, ale on ich nie chce on woli Ciebie od nich wszystkich. Jesteś wyjątkową dziewczyną. Jesteś piękna kiedy się śmiejesz i smucisz, można na Tobie polegać, nigdy nie zostawisz przyjaciela w potrzebie. Em jesteś wyjątkowa. I powiem Ci, że nie tylko Harry się w Tobie zakochał.
-Niby kto jeszcze?
-Tego nie mogę Ci powiedzieć. Ta osoba wie co Harry do Ciebie czuje, i nie chce stawiać na przeszkodzie Harremu, bo wyznaje zasadę...-nie pozwoliłam mu skończyć.
-Chłopak przyjaciółki jest nie tykalny?-zapytałam.
-Raczej dziewczyna przyjaciela jest nie tykalna.-zaśmiał się.
-No w sumie racja.-odpowiedziałam również się śmiejąc.
-Powiem Ci tylko tyle, że ta osoba ma nadzieję, że kiedyś dojdziesz do tego kto jest tą drugą osobą.-powiedział i wrócił na górę.
-Mam taką nadzieję.-powiedziałam sama do siebie.
Chwilę później przyszedł Zayn z Niallem oglądnąć jakiś film. Chcieliśmy iść po resztę, ale Liam miał iść do Danielle, (ciekawa jestem kiedy ja w końcu poznam)a Harry i Louis nie mieli siły.
Oglądneliśmy z 5 filmów i koło 01.00 w nocy poszliśmy spać. No w sumie kto poszedł to poszedł, bo ja nie mogłam zasnąć. Cały czas zastanawiałam się nad ty co powiedział Lou "...nie tylko Harry się w Tobie zakochał..." czy tą drugą osobą może być Louis? Nie, to nie możliwe on chodzi z Eleanor, słyszałam, że między nimi się ostatnio nie układa, no ale... sama nie wiem. Muszę z nim pogadać. Rozmyślając nad tym w końcu zasnęłam.
_________________________________________________________________

Jak Wam się podoba? Mi szczerze nie bardzo, ale nic dziwnego w końcu mi się żaden z moich rozdziałów nie podoba.
Ten rozdział jest ze specjalną dedykacją dla Oli ;** Mam nadzieję, że jej się spodoba. Xoxox




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz