sobota, 20 kwietnia 2013

"Wreszcie" Roz.11 cz.1

Niall nie budził się przez następne 3 tygodnie. Chłopacy musieli odwołać wszystkie koncerty i wywiady.

   Siedzę tutaj od miesiąca, odkąd był ten wypadek. W domu byłam może 3 razy, żeby się wyspać. chłopacy przychodzili codziennie, a razem z nimi Danielle, Perrie i Eleanor. Perrie poznałam dzień po wypadku, a Eleanor trzy dni po nim.
Szczerze nie przepadam za Eleanor, wydaje mi się być sztuczna. Razem z dziewczynami sądzimy, że jest z Lou tylko dla jego sławy i pieniędzy. Zresztą, jej inteligencja mnie przeraża. Kiedy zostałam z nią w sali u Nialla na chwilę sama, dziewczyna stwierdziła, że chce jej się pić i poszła do automatu, wróciła po 5 minutach wkurzona bo automat nie działał. Poszłam sprawdzić o co chodzi, a nasza inteligentna znajoma, nie wykminiła, że za kawę się płaci... Ale cóż... Mówię na nią Królik Bux, bo mi go przypomina. Ona nie przepada za mną a ja za nią i jest gites.
 Kiedy tak siedziałam i rozmyślałam nad tym wszystkim, poczyłam, że ktoś zaciska palce na mojej dłonie. Momentalnie popatrzyłam na chłopaka. Otworzył oczy.
Szybko pobiegłam po lekarza, ten niestety wyrzucił mnie z sali i zaczął badać Nialla. Serce biło mi jak szalone. Po chwili wyszedł lekarz, powiedział, że z chłopakiem wszystko dobrze i mogę do niego wejść. Ucieszyłam się, ponieważ cały ten czas, który spędziłam nad jego łożkiem, pozwolił mi zrozumieć, że ja go kocham.
Weszłam nie pewnie do sali. Niall popatrzył się na mnie i uśmiechnął się szeroko, odwzajemniłam uśmiech.
-Jak się czujesz?-spytałam.
-Nawet nie wiesz jak dobrze.
-To się cieszę. Niall...
-Tak? 
-Mam pytanie.
-Jakie?-w jego oczach ukazały się iskierki.
-Zakochałam się w jednym chłopaku, ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć, że go kocham.
-Powiedz prosto z mostu. Możesz to ze mną poćwiczyć.-powiedział ponuro.
-Ok. Wiem, że to brzmi banalnie i te słowa dla Ciebie mogą nic nie znaczyć, ale ja Cię kocham.-powiedziałam na jednym tchu.
-I jest dobrze. Teraz idź powiedzieć to samo temu chłopakowi.
-Ale Niall ty nic nie rozumiesz.-popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Jak nic nie rozumie?
-Ja to właśnie powiedziałam, chłopakowi w którym się zakochałam.
-Na prawdę?!-niemalże krzyknął ze szczęścia.
-Tak.
-Ems, ja Cię też kocham.-powiedział i przysunął się do mnie lekko muskając moje usta.
Po chwili zapytał.
-Emilly będziesz moją dziewczyną?
-Oczywiście.-po tych słowach nasze usta znowu złączyły się w całość. 
Nagle usłyszeliśmy się, że ktoś bije brawo. Momentalnie się od siebie oderwaliśmy. W drzwiach stali chłopacy razem z Pezz i Danielle.
-Po 1. stary wreszcie wróciłeś do świata żywych, a po 2. wreszcie jesteście razem!-krzyknął uradowany Lou.
-Cieszymy się waszym szczęściem.-powiedział Li.
-Mam nadzieję, że będzie wam razem dobrze.-powiedział Harry, któremu już przeszło. Wystarczyło z nim pogadać.
-No ja też się cieszę.-powiedziałam uśmiechnięta.
-Niall kiedy Cię wypuszczą?-zapytał Zayn.
-Jutro przed południem.
-To już masz obstawę z którą czy tego chcesz czy nie wrócisz do domu.-powiedział Lou, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Lou a ty gdzie zgubiłeś Króli... znaczy Eleanor?-zapytałam z uśmiechem.
-Poszła na jakieś zakupy z kimś. Mam nadzieję, że nie będzie szaleć.-powiedział.
-Chyba sobie żartujesz, że dałeś jej znowu swoja kartę kredytową?!-zapytała Perrie.
-Oszalałeś do reszty? Ostatnio wydała połowę tego co tam miałeś.-powiedziała Dan.
-A co miałem zrobić prosiła mnie to jej dałem.
-Debil.-skomentowałam krótko.
-Em, mogę Cię na chwile prosić? Chcę z tobą pogadać powiedział Zayn.
-Spoko.
Wyszliśmy na korytarz.
-To o czym chciałeś pogadać?-zapytałam posyłając mu zachęcający uśmiech.
-O Eleanor...
-Co z nią nie tak, prócz tego, że ewoluuje z człowieka na królika i jest sztuczna?-zapytałam na co Zayn wybuch śmiechem.
-Bo widzisz, Eleanor do mnie zarywa, a ja nie wiem co mam robić. Kocham Perrie ponad życie i nie chce żeby jakiś zmutowany królik to zepsuł, po za tym ona chodzi z Louisem.
-O kurwa...
-No właśnie.-powiedział.
-Myślę, że powinieneś powiedzieć o tym Pezz, bo jeśli Eleanor serio się w tobie zakochała, to będzie w stanie naopowiadać Pezz, jakieś nieprawdziwe historię i tobie, a wtedy będzie z tobą źle.
-Masz rację.
Wróciliśmy do sali. Zayn poprosił Pezz na rozmowę. Ku naszemu zdziwieniu nie wybuchła jak to ma w zwyczaju, tylko powiedziała, że z nią pogada, a ja i Danielle, która za pozwoleniem Zayna wtajemniczyłam, obiecałyśmy jej, że pójdziemy razem z nią do niej pogadać o tym.
Cały dzień siedzieliśmy w szpitalu. 
Wieczorem wróciliśmy do domu. Weszłam do swojego pokoju i popatrzyłam na kalendarz. 
-Jutro urodziny mojej mamy...-pomyślałam i mimowolnie zaczęły mi spływać łzy po policzkach.
Poszłam do łazienki i podciągnęłam rękaw bluzy. Moim oczom ukazał się mój nadgarstek na którym było widać pełno blizn po żyletce. Pierwszą kreskę zrobiłam kiedy miałam 14 lat, wtedy po raz pierwszy pokłóciłam się z rodzicami.
Sięgnęłam na najwyższą półkę i ściągnęłam z niej małe pudełeczko w którym znajdowała się żyletka.
-Dawno tego nie robiłam.- pomyślałam i wróciłam z nią do pokoju. Usiadłam na ziemi upierając się o ścianę na przeciwko drzwi.
Zaczęłam robić następne kreski, czułam jak krew spływa po mojej ręce i kapie na bluzę.
Jednak zapomniałam zamknąć drzwi, i do mojego pokoju wbiegli Liam z Louisem. 
Kiedy zobaczyli co robię zdziwili się i to nawet bardzo. Louis podszedł do mnie i przytulił mocno, a Liam zabrał żyletkę. Usiedliśmy na łóżku, i tak jak myślałam, zaczęła się rozmowa i pytania "Po co? Czemu? Dlaczego? Co mi to daje?"

 
______________________________________________________________________________________________________________
 Następna część rozdziału pojawi się jeszcze dzisiaj. Przynajmniej mam taką nadzieję XD.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz