Hello, I love you. Bye
wtorek, 24 września 2013
Drugi blog.
Serdecznie zapraszam Was na mojego drugiego bloga. http://dont-look-into-the-pst.blogspot.com/
piątek, 6 września 2013
czwartek, 5 września 2013
Roz. 21
Mam dość! Wgl nie komentujecie i nie udzielacie się, nie wiem czy Wam
się podoba ten blog, czy jest sens pisać. Proszę piszcie komentarze,
albo napiszcie do mnie maila yourbrathismyoxygen@gmail.com bądź na TT
@shoot_tome Następny rozdział pojawi się dopiero gdy ktoś napiszę opinie
o tym blogu.
-Naprawdę?- zapytał zmieszany Liam.
-Wiedziałem, że z tą laską jest coś nie tak...-powiedział
zamyślony Zayn.
-Trzeba powiedzieć Harremu- stwierdził Louis.
-Wiem o tym, ale też wiem, że nam nie uwierzy. Widziałeś jak
na nią patrzy? Ona jest w stanie wykorzystać
to, że Harry po za nią świata nie widzi-odparłam załamana.
-Ona ma rację... Tak samo było z Caroline i Taylor. My swoje
on swoje i tak cały czas.- potwierdził Zayn.
-Trzeba cos wymyśleć, bo jeśli nic nie zrobimy, to nie
wiadomo jak to się skończy dla niego i całego zespołu... Emi, jak długo się z
nią przyjaźniłaś?-zapytał Liam.
-No będzie te 9 lat...-odparłam zamyślona.-A co?
-No to powinnaś wiedzieć, jaki typ chłopaka jej się podoba,
znajdziemy jakiegoś chłopaka w sam raz do opisu i on zacznie zarywać do Sam i
tym o oto sposobem Harry zobaczy co sobie za dziwkę znalazł!-powiedział dumny
ze swojego pomysłu Liam.
W tym samym czasie do drzwi zadzwoniła Perrie z Danielle. Po
wyjaśnieniu o co chodzi podsumowały Sam jednym słowem "suka". W sumie
mają rację.
-No wracając do genialnego planu Payne'a, Sam od zawsze
podobali się chłopcy, wyglądu Louisa.- jak wypowiedziałam te słowa, to wzrok
wszystkich momentalnie się przeniósł na Marchewe.
-O, nie! Ja mam dziewczynę. Nie pamiętacie?-zapytał.
-Oj Lou, wiesz, że nikt z nas nie będzie za nią
płakał.-powiedziała Perrie, a ja z Danielle ją poparłyśmy.
-No dobra, ale Harry mnie zajebie, jak zobaczy, że
przestawiam się do jego dziewczyny. Przyjdzie kurde z nożem w ręce w nocy i mi
gardło poderżnie.
-Przyjdziemy na pogrzeb i kupię Ci zajebistą wiązankę na
grób. A teraz myśl nad randką doskonałą dla Ciebie i swojej nowej
dziewczyny.-powiedziałam z uśmiechem.
-No dzięki, liczyłem na trochę więcej wsparcia czy coś, ale
co się dziwić. Niech Louis dostanie wpierdol... czemu zawsze ja?!-powiedział
Lou, podnosząc ręce do nieba.
-Ponieważ jesteś najstarszy z tej całej hołoty-powiedziała
Dan.
-Musisz być dla nas przykładem, jesteś moim mentorem. Biorę
z Ciebie przykład nie spierdol tego-powiedziałam z uśmiechem nr.4.
-No dobra, Ty mi lepiej powiedz co ona lubi. Musze wiedzieć
gdzie ja na randkę zabrać.
-Lubi Biebera, i...-nie dane mi było dokończyć...
-Nie! Za bardzo lubię Justina, żeby go zapoznawać z tą
wywłoką!!-przerwał mi blondasek.
-Czyli Justin odpada.-powiedział Zayn.
-Mam pomysł!-zawołała Danielle.
-Dajesz.-powiedział Niall.
-Louis może ją wziąć na X-Factora, odcinki na żywo, potem
jakaś kolacja przy świecach, albo coś w tym stylu.
-Dobry pomysł-.Pezz przybiła z nią piątkę.
-Ta wszystko pięknie, tylko jak ja mam ją zaprosić, kiedy
Loczek cały czas przy niej siedzi?
-Dzisiaj jest ta wystawa kotów?-zapytał Niall.
-Co to ma do Sam i Harrego?- zapytał Zayn.
-Sam ma uczulenie na koty?-zapytał znowu blondasek nie
zwracając uwagi na Zayna.
-Ma.-odpowiedziałam szybko.
-No to można wziąć Harrego na wystawę, a Louisa zostawić
tutaj z Sam i już może ją zaprosić na randkę.-powiedział Irlandczyk.
-Niall, jednak masz coś w tej farbowanej główce.-powiedział
Liam.
-A co myślałeś, że jak farbowany to głupi?!
-Na twoim przykładzie, to tak.-odpowiedział z uśmiechem
Liam.
-No miło.
-Chwila, a gdzie oni są teraz? Chętnie poznam tą
wywłokę.-zapytała Perrie.
-Nie wiemy, trochę po niej jeździliśmy i wyszła, a zakochany
Harry zaraz po opierdoleniu nad, poleciał za nią. Ale, moment! Co jeśli El, się
dowie o tym? Nie mogę jej powiedzieć, bo mi zrobi jazdę na cały
Londyn!-krzyknął Louis.
-To z nią zerwij.powiedział Zayn
-Malik!-krzyknął Louis.
-Co?
-Zerwać z nią? Powiedz mi łaskawie specjalisto od żelów do włosów jak ja mam z nią zerwać jak ja ją KOCHAM! To tak samo jak ja bym Ci kazał zerwać z Pezz.
-No dobra stary.
-Chwila. El nie lubi Pezz i Ems, ale nigdy nie mówiła nic o mnie.-powiedziała zadowolona Dani.
-I?-spytał zmieszany Lou.
-Powiem jej jak wygląda sytuacja i, że to jest konieczne. Powinno być dobrze, a w najgorszym przypadku z Tobą zerwie.-powiedziała Dan.
-Danielle ma rację. To się może udać. Tylko czemu ta druga wywłoka mnie nie lubi?-zapytała naburmuszona Pezz.
-Przypominam Ci Perrie, że ja to słyszę i ta wywłoka jest moją dziewczyną!-krzyknął zirytowany Louis.
-Wybacz.
W tym momencie wszyscy zamilkliśmy bo usłyszeliśmy otwieranie drzwi, a zaraz potem w salonie pojawił się Harry z Sam.
-No co tam?-zapytał Harry.
-Nic specjalnego. Wiesz, że dzisiaj wystawa kotów?-zapytała Pezz.
-Zapomniałbym, dzięki Pezz. Sam idziesz ze mną?
-Mam uczulenie na koty.-odpowiedziała niezbyt zadowolona blondynka.
-Aha...-westchnął smutno Harry.
-Louis też nie chce iść, to Sam może zostać tutaj z Louisem. Twój najlepszy przyjaciel trochę się zapozna z Twoją nową dziewczyną.-powiedziała wesoło Danielle.
Kiedy tylko Sam usłyszała, że Lou ma zostać w domu, oczy poszerzyły jej sie do rozmiarów 5 złotówek.
-Harry, chcesz to idź z przyjaciółmi. Ja zostanę tutaj.-zaczęła przekonywać Loczka.
-No dobrze. To o której ta wystawa?-zapytał.
-O 19.00.-odpowiedzieliśmy chórem.
-To za godzinę. Poczekajcie ja się przebiorę i możemy jechać.
Razem z Harrym na górę poszła Sam. A my zadowoleni zaczęliśmy sobie przybijać piątki.
Po pół godzinie pojechaliśmy, a Louis z Sam zostali w domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam dość! Wgl nie komentujecie i nie udzielacie się, nie wiem czy Wam się podoba ten blog, czy jest sens pisać. Proszę piszcie komentarze, albo napiszcie do mnie maila yourbrathismyoxygen@gmail.com bądź na TT @shoot_tome Następny rozdział pojawi się dopiero gdy ktoś napiszę opinie o tym blogu.
-No co tam?-zapytał Harry.
-Nic specjalnego. Wiesz, że dzisiaj wystawa kotów?-zapytała Pezz.
-Zapomniałbym, dzięki Pezz. Sam idziesz ze mną?
-Mam uczulenie na koty.-odpowiedziała niezbyt zadowolona blondynka.
-Aha...-westchnął smutno Harry.
-Louis też nie chce iść, to Sam może zostać tutaj z Louisem. Twój najlepszy przyjaciel trochę się zapozna z Twoją nową dziewczyną.-powiedziała wesoło Danielle.
Kiedy tylko Sam usłyszała, że Lou ma zostać w domu, oczy poszerzyły jej sie do rozmiarów 5 złotówek.
-Harry, chcesz to idź z przyjaciółmi. Ja zostanę tutaj.-zaczęła przekonywać Loczka.
-No dobrze. To o której ta wystawa?-zapytał.
-O 19.00.-odpowiedzieliśmy chórem.
-To za godzinę. Poczekajcie ja się przebiorę i możemy jechać.
Razem z Harrym na górę poszła Sam. A my zadowoleni zaczęliśmy sobie przybijać piątki.
Po pół godzinie pojechaliśmy, a Louis z Sam zostali w domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam dość! Wgl nie komentujecie i nie udzielacie się, nie wiem czy Wam się podoba ten blog, czy jest sens pisać. Proszę piszcie komentarze, albo napiszcie do mnie maila yourbrathismyoxygen@gmail.com bądź na TT @shoot_tome Następny rozdział pojawi się dopiero gdy ktoś napiszę opinie o tym blogu.
środa, 28 sierpnia 2013
♥
Tu Niall.
Zapewne, jeśli to czytasz
to jesteś fanką One
Direction, naszą fanką,
naszą dziewczyną, MOJĄ
Crazy mofo.
Niektóre z Was, martwią
się o to że nie mam
dziewczyny. Że jako
jedyny podczas tych 3 lat
nie byłem z żadną w
związku. Że się nie
zakochałem. Że być może
jestem nieszczęśliwy.
Muszę zaprzeczyć, bo w
rzeczywistości jest
inaczej.
Pewnie pamiętacie jak
kiedyś wspominałem że
"szukam tej właściwej, tej
jedynej, tej
przeznaczonej"... To była
prawda.
Codziennie smucę się z
powodu, że nie mogę
Was wszystkich zobaczyć,
poznać, porozmawiać.
Pewnie zastanawiasz się
dlaczego?
Są 2 powody.
1 z Nich brzmi "jesteście
moimi fanami, a ja was za
to cenię. Za to że z Nami
jesteście w każdych
chwilach. Wspieracie nas.
Dzięki Wam istniejemy."
2 powód jest o wiele
ważniejszy.
Myślę ze wśród Was, jest
MOJA księżniczka, na
którą tyle czekam.
Jestem tego pewny.
BYĆ MOŻE WŁAŚNIE TY NIĄ
JESTEŚ!
I dlatego jest mi smutno.
Ale ty się nie smuć! Jesteś
zbyt piękna.
Muszę przyznać że...
chciałbym Cię kiedyś
spotkać, porozmawiać,
móc dla Ciebie śpiewać i
grać, żeby Cię
uszczęśliwić. Wiem, że
jesteś szczęśliwa z tego
co robię.
Chciałbym mieć do kogo
powiedzieć "Kocham
Cię", przytulić i nigdy nie
puszczać, pocałować,
wiedzieć że jestem dla
Ciebie tak samo ważny,
jak ty dla mnie.
Niestety mój czas jeszcze
nie nadszedł.
Nie płacz. Nie przejmuję
się tym.
Wiem, że kiedyś Cię
znajdę. Że kiedyś
będziemy szczęśliwi.
JA TO PO PROSTU WIEM!
Będziemy mieć dzieci,
potem wnuki. Będziemy
się razem starzeć i kochać
aż do śmierci. Nigdy Cię
nie opuszczę. Codziennie
będę Ci powtarzał, jak
bardzo Cię kocham, jak
wiele dla mnie znaczysz.
Jak ja kocham, to już na
zawsze.
Więc nie smuć się,
aniołku.
Jest jeszcze czas - na
pewno się poznamy.
Wierzę w to.
Tak się pocieszam.
Kocham Cię.
Niall x"
I właśnie czytając to zdałam sobie sprawę, że nigdy ich nie spotkam, nie porozmawiam z nimi dłużej niż 5 sekund, nie ma szans żebym się z nimi zaprzyjaźniła, miała jakieś bliższe kontakty. Nawet gdybym ich spotkała to po minucie nie pamiętali by mojego imienia. Bo kto by chciał przyjaźnić się z nic nie znaczącą 14 latkom, która żyje całe swoje życie marzeniami. Nikt w ich wieku nie wziął by mnie na poważnie. Ja tylko marzę o przyjaciołach tacy jak oni. Zabawni, uroczy, kochani, warci zaufania. To tylko marzenia głupiej nastolatki.
piątek, 16 sierpnia 2013
Roz.20 cz.II
Po około półtorej godzinie, szliśmy wolnym krokiem w stronę domu, obgadując ludzi ze szkoły Ems, szkoda tylko, żę ich nie znamy, ale no...
Po 20 minutach doszliśmy do domu. Przekręciłem klucz w drzwiach i zacząłem do niego wchodzić, a tu ngle JEB! Ktoś się na mnie rzucił i zaczął całować po policzkach i przepraszać. CO TO KURWA MA BYĆ?!
Nie mogłem się odpędzić od tego całuśnika, darłem się o pomoc, ale w zamian usłyszałem tylko śmiech pozostałych. Dopiero jak się wydarłem pomocy, to owy osobnik przestał mnie całować i się odsunął.
-Louis kurwa to ty?!-wydarł się przerażony Niall
-Nie kurwa, Muppet...
-Bleee!!!!!!-wydarł się blondas i zaczął wycierać swoje usta, a ja policzek.
-Haha, co to,haha miało być??-zapytała Em, płacząc ze śmiechu.
-Ty się nie śmiej ja tu traumę przechodzę!-powiedziałem załamany.
-To miałaś byś Ty a nie to coś, to miały być przeprosiny!-powiedział, załamując się Niall.
-Debilu, mówiłem Ci coś bardzej orginalnego, wymyślić miałeś!-powiedziałem.
-Przeprosiny powiadasz? W takim razie je przyjmuję.-powiedziała Em, uśmiechając się.
-Serio?! Już wiem jak przepraszać El, w razie czego.-powiedziałem pocierając dalej obśliniony policzek.
-Mówiłem, że zadziała?-powiedział Niall z miną zwyciężcy
Właśnie w tym momencie do domu wkroczył Harry z jakąś dziewczyną.
-Tsa! Ten się na mnie rzuca i całuje, a drugi mnie zdradza!-wykrzyknąłem udając, że płaczę. Co się opłacało bo Em mnie przytuliła.
**Oczami Em**
Właśnie wszedł Harry z jakąś dziewczyną, która mi kogoś przypominała,a le pytanie kto to taki...
-Cześć Wam!-powiedział Harry.
-No siema stary, co za dziewczynę przyprowadziłeś?-zapytał Liam.
-To jest Sam Stone.- i właśnie w tej chwili mnie olśniło.
-Sam?!-wykrzyczałam.
-No witaj kochana
-Wy się znacie?-zapytał zszkowany Harry.
-Niestety tak...
-Powiem Ci więcej skarbie, nawet się przyjaźnimy, jaki świat jest mały. Nie wiedziałam, że mieszkasz z chłopakami.-powiedziała chytrze się uśmiechając.
-Tiaa... Możemy chwilę pogadać? Wiesz dawno się nie widziałyśmy.
-Oczywiście, Chodź.
Poszłyśmy na górę do mojego pokoju.
-Co ty kurwa odpierdalasz?! Ja Ci nie chciałam pomóc to zarywasz do Loczka?!-wydarłam się wkurzona.
-Trzeba sobie jakoś radzić w życiu-powiedziała nic sobie z tego nie robiąc.
-Jeśli tylko mi go skrzywdzisz, to zobaczysz co się będzie dziać.-powiedziałam zaciskając zęby.
-Spokojnie, nie irytuj się. Złość piękności szkodzi. Wybacz ale muszę już uciekać, bo mój słodziak mnie woła. Ciau.
Ciau?! Co to miało być?! Ja jej nie chciałam pomóc, to się wpierdala Hzzie na kolana, żeby się wybić z jego pomocą?! Jeśli tylko złamie mu serce, to jej wypierdolę w ten piękny inaczej ryjek.
Może powinnam mu o tym powiedzieć? Nie, to zły pomysł. On jest w nią tak wpatrzony, że mi nie uwierzy i jeszcze się pokłócimy. Czemu jak wszystko się układa to za chwilę wszystko się spieprza? Martwię się o Harrego bo wiem, że Sam, żeby dojść do celu jest do wszystkiego zdolna. Sprzeda jakieś gorące fakty o Harrym prasie, i nie będzie miał życia. I pomyśleć, że ja się z nią przyjaźniłam... Ludzie są teraz wredni, nie można im ufać... Jedyne co mi pozostaje to ostrzec chłopaków, żeby przy Sam nie mówili o żadnych swoich prywatnych sprawach, których nie chcą widzieć na pierwszej stronie gazet... Bo znając życie Sam by sprzedała parę faktów, a potem by wszystko na mnie zrzuciła... Dobra idę na dół, bo zaraz naprawdę, któryś coś palnie...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wow, wreszcie dodałam rozdział... Dużo osób nie zawiodłam, bo patrząc na ilość komentarzy to nikt tego nie czyta. No ale jak już ktoś wchodzi to chciałam Wa polecić bloga http://various-fanfiction.blogspot.com/ dziewczyna dopiero zaczyna, ale blog zapowiada się naprawdę dobrze.
Po 20 minutach doszliśmy do domu. Przekręciłem klucz w drzwiach i zacząłem do niego wchodzić, a tu ngle JEB! Ktoś się na mnie rzucił i zaczął całować po policzkach i przepraszać. CO TO KURWA MA BYĆ?!
Nie mogłem się odpędzić od tego całuśnika, darłem się o pomoc, ale w zamian usłyszałem tylko śmiech pozostałych. Dopiero jak się wydarłem pomocy, to owy osobnik przestał mnie całować i się odsunął.
-Louis kurwa to ty?!-wydarł się przerażony Niall
-Nie kurwa, Muppet...
-Bleee!!!!!!-wydarł się blondas i zaczął wycierać swoje usta, a ja policzek.
-Haha, co to,haha miało być??-zapytała Em, płacząc ze śmiechu.
-Ty się nie śmiej ja tu traumę przechodzę!-powiedziałem załamany.
-To miałaś byś Ty a nie to coś, to miały być przeprosiny!-powiedział, załamując się Niall.
-Debilu, mówiłem Ci coś bardzej orginalnego, wymyślić miałeś!-powiedziałem.
-Przeprosiny powiadasz? W takim razie je przyjmuję.-powiedziała Em, uśmiechając się.
-Serio?! Już wiem jak przepraszać El, w razie czego.-powiedziałem pocierając dalej obśliniony policzek.
-Mówiłem, że zadziała?-powiedział Niall z miną zwyciężcy
Właśnie w tym momencie do domu wkroczył Harry z jakąś dziewczyną.
-Tsa! Ten się na mnie rzuca i całuje, a drugi mnie zdradza!-wykrzyknąłem udając, że płaczę. Co się opłacało bo Em mnie przytuliła.
**Oczami Em**
Właśnie wszedł Harry z jakąś dziewczyną, która mi kogoś przypominała,a le pytanie kto to taki...
-Cześć Wam!-powiedział Harry.
-No siema stary, co za dziewczynę przyprowadziłeś?-zapytał Liam.
-To jest Sam Stone.- i właśnie w tej chwili mnie olśniło.
-Sam?!-wykrzyczałam.
-No witaj kochana
-Wy się znacie?-zapytał zszkowany Harry.
-Niestety tak...
-Powiem Ci więcej skarbie, nawet się przyjaźnimy, jaki świat jest mały. Nie wiedziałam, że mieszkasz z chłopakami.-powiedziała chytrze się uśmiechając.
-Tiaa... Możemy chwilę pogadać? Wiesz dawno się nie widziałyśmy.
-Oczywiście, Chodź.
Poszłyśmy na górę do mojego pokoju.
-Co ty kurwa odpierdalasz?! Ja Ci nie chciałam pomóc to zarywasz do Loczka?!-wydarłam się wkurzona.
-Trzeba sobie jakoś radzić w życiu-powiedziała nic sobie z tego nie robiąc.
-Jeśli tylko mi go skrzywdzisz, to zobaczysz co się będzie dziać.-powiedziałam zaciskając zęby.
-Spokojnie, nie irytuj się. Złość piękności szkodzi. Wybacz ale muszę już uciekać, bo mój słodziak mnie woła. Ciau.
Ciau?! Co to miało być?! Ja jej nie chciałam pomóc, to się wpierdala Hzzie na kolana, żeby się wybić z jego pomocą?! Jeśli tylko złamie mu serce, to jej wypierdolę w ten piękny inaczej ryjek.
Może powinnam mu o tym powiedzieć? Nie, to zły pomysł. On jest w nią tak wpatrzony, że mi nie uwierzy i jeszcze się pokłócimy. Czemu jak wszystko się układa to za chwilę wszystko się spieprza? Martwię się o Harrego bo wiem, że Sam, żeby dojść do celu jest do wszystkiego zdolna. Sprzeda jakieś gorące fakty o Harrym prasie, i nie będzie miał życia. I pomyśleć, że ja się z nią przyjaźniłam... Ludzie są teraz wredni, nie można im ufać... Jedyne co mi pozostaje to ostrzec chłopaków, żeby przy Sam nie mówili o żadnych swoich prywatnych sprawach, których nie chcą widzieć na pierwszej stronie gazet... Bo znając życie Sam by sprzedała parę faktów, a potem by wszystko na mnie zrzuciła... Dobra idę na dół, bo zaraz naprawdę, któryś coś palnie...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wow, wreszcie dodałam rozdział... Dużo osób nie zawiodłam, bo patrząc na ilość komentarzy to nikt tego nie czyta. No ale jak już ktoś wchodzi to chciałam Wa polecić bloga http://various-fanfiction.blogspot.com/ dziewczyna dopiero zaczyna, ale blog zapowiada się naprawdę dobrze.
niedziela, 14 lipca 2013
Roz.20 cz.1
*Dwa dni później*
Obudziłem się o 10.00. Emilly dzisiaj wychodzi ze szpitala,
więc o 12.00 razem z Liamem po nią jadę.
Emilly nie chciała widzieć się z Niallem, powiedziała, żę
trafiła tu przez niego i do powrotu do domu nie chce się z nim widzieć. W sumie
nie dziwię się jej. Odkąd się obudziła całymi dniami z chłopakami, Danielle i
Perrie u niej siedzieliśmy. Eleanor nie przychodziła w ogóle ponieważ nie dawno
dostałem wypłatę i El chodzi po sklepach. Popatrzyłem na zegarek, była już
11.30 a za pół godziny mamy być w szpitalu. Cholera...
Szybko rzuciłem się w stronę łazienki, przebrałem się i
szybko zjadłem śniadanie po czym poleciałem do Liama, który gadał z kimś przez
telefon.
-Liam!!-krzyknąłem, pokazując na zegarek na ścianie.
-Co?! Aaaa... O cholera Przepraszam Danielle, ale muszę kończyć.-powiedział
do telefonu.
-Chodź no, czasu nie ma.-powiedziałem tupiąc nogą.
-Idę no.-powiedział chłopak ubierając bluzę.
Wlecieliśmy jeszcze do pokoju Lokowatego, żeby mu
zakomunikować, żę postaramy się wrócić za 4 godziny i w między czasie ma być wszystko
gotowe.
Przygotowywaliśmy dla Ems, przyjęcie niespodziankę, gdzie
ten idiota miał ją jeszcze przeprosić. Mam nadzieję, że Niall nie spieprzy
sprawy bo ja więcej nie zamierzam mu pomagać w przepraszaniu Ems.
Super godzina 12.00, a my kurde stoimy chyba w 2 km korku.
Lepiej być nie może...
Po 40 minutach stania w korku wreszcie dojechaliśmy do
szpitala, szybko wbiegliśmy do jego wnętrza, gdzie na poczekalni siedziała
wkurzona Em.
-Gdzie Wy do jasnej cholery byliście?!-krzyknęła kiedy tylko
nas zobaczyła.
Liam schował się za mną, nie wiedziałem o co chodzi.
-Stary co ty odwalasz?-zapytałem.
-Ostatni raz kiedy zawaliłem prawie oberwałem w łeb, tym
razem nie chcę ryzykować.-wytłumaczył.
No pięknie, czyli może się okazać, że oberwę w głowę, za
spóźnienie?
-Emilly, kochana moja przyjaciółko, korki były nie mogliśmy
szybciej przyjechać. Jak ty pięknie dziś wyglądasz.-dodałem szybko.
-Ty Tomlinson nie zmieniał mi tu tematu, idź do rejestracji po mój wypis, bo kurde się dowiedziałam, że
jesteś moim opiekunem prawnym i tylko twoje 4 litery mogą mnie odebrać...
-Nie wiem o co Ci chodzi, po co te wyrzuty w głosie. Tysiące
dziewczyn na świecie chciałoby, aby sam Louis William Tomlinson posiadasz
najseksowniejszego tyłka na świecie podał się za ich opiekuna
prawnego.-powiedziałam z uśmiechem.
-Nie chcę Wam przeszkadzać, ale tak się składa, że szpitali
to ja nie lubie, więc Tomlinson rusz ten tyłek po ten wypis i chodźmy z
stąd!-powiedział Liam.
-No dobra idę, nie dacie się człowiekowi nacieszyć, że ma
taki seksi tyłek.-powiedziałem smutny i poszedłem po ten cały wypis.
Wróciłem po 30 minutach.
-Dłużej się nie dało?!-zapytali chórem Liam i Em.
-Dało.-powiedziałem z triumfem.
-Idiota.-mruknęła Em, pod nosem myśląc, że nie usłyszę.
-Ems, taka rada. Jak już coś chcesz skomentować pod nosem to
rób to jeszcze ciszej, bo tak się składa, że wszystko słyszałem!!
-Oj tam. Idziemy?
-Chodźcie.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę miasta.
-Louis nie chcę Ci nic mówić, ale o ile pamiętam to dom jest
w drugą stronę.-powiedziała Ems, zdezorientowana.
-Wiem, ale jedziemy w stronę miasta.
-Ty serio? Nie wiedziałam... Nie no, ale tak serio gdzie
jedziemy?
-Do kina.-powiedział za mnie Liam.
-Aha, a na jaki film?-zapytała.
-Na ten, który wybierzesz.-odpowiedziałem.
-A to spoko.
Dojechaliśmy do kina, i weszliśmy do środka. Ems wybrała
horror "Klątwa 3" Okeeey...
Film trwa już 30 minut, a Emilly chowa się raz za mną, raz
za Liamem, a my się tylko z niej śmiejemy.
Już dwa razy słyszałem jak mówiła "Emilly debilu, na
kija ty wybierasz takie pojebane filmy?!"
zacznę częściej kupować horrory niż gry, jeśli tak mają
wyglądać nasze wieczorne maratony filmowe, to jest gotów wydać na nie całą
kwotę, którą mam na koncie. Po chwili poczułem jak obrywam popcornem w głowę,
patrzę kto we mnie rzuca, a tam Ed uśmiechnięty siedzi i we mnie rzuca. Ooo,
Sheeran po tobie! Rzuciłem w niego popcornem i wpadłem na genialny pomysł, aby
Ed, zakradł się od tyłu i przestraszył Em! Napisałem sms do Liama co on na to,
w odpowiedzi się tylko uśmiechnął, co odebrałem jako zgodę, więc szybko
napisałem do Eda, co ma zrobić, ten odpisał, że wiszę mu za to duży kubeł
popcornu, zgodziłem się. Wystraszenie Emilly jest warte wszystkiego.
Poczekaliśmy z Edem do najstraszniejszego momentu i wtedy Ed się przemknął do
fotelu za Emilly i krzyknął jej do ucha "Joł, joł madafaakaaaaa!!!".
Przyznam, że mogłem zatkać uszy, bo pisk Emilly prawie mnie słuchu pozbawił.
Złapała się za serce i walnęła Eda w łeb na co ja i Liam jebnęliśmy śmiechem.
Ed usiadł już za Em i masował obolałe miejsce na głowie, a Emilly skomentowała
całą sytuację bardzo krótko jak na nią
"Żyję na krawędzi" westchnęła na co ja znowu się zaśmiałem
razem z chłopakami co w końcowym efekcie skończyło się wywaleniem nas z sali
kinowej.
-Nie nawiedzę was! Prawie na zawał padłam! Przyznać się kto
to wymyślił?!-wydarła się Emilly jak tylko wyszliśmy z kina i popatrzyła się na
Eda.
-Czemu na mnie tak patrzysz?-zapytał chowając głowę.
-Kto Ci kazał doprowadzić mnie do zwału?-zapytała, na co ja
zacząłem machać rękami żeby siedział cicho, ale ten mnie zignorował i
odpowiedział Em.
-Tomlinson mi kazał...-powiedział,
-Oj Tomlinson to teraz po tobie.-powiedziała złowieszczym
głosem Em.
-Mam się bać?-zapytałem
-Tak, bo ci taką ripostą pojadę, że szkoda gadać!
-Dajesz.
-Twój tyłek wcale nie jest taki seksi!!
-Oooo.-powiedział Liam z Edem.
-To teraz wracaj z buta do domu, a my idziemy jeszcze do
Nandos-powiedziałem.
-A ja idę z wami.-powiedziała.
piątek, 5 lipca 2013
Roz.19
-KURWA!!!!!- krzyknąłem kiedy mój telefon zaczął grać dobrze znaną mi melodię. Kto do mnie może dzwonić o 4 rano?!
Popatrzyłem na wyświetlacz gdzie ujrzałem zdjęcie Nialla. Już wszystko jasne, w końcu się raczył obudzić i nikogo w domu nie ma. Nie chętnie odebrałem.
-Co?-zapytałem bez entuzjazmu.
-Louis! Cholera gdzie Wy jesteście?! Nikt z Was nie odbiera! Emilly też nie odbiera!! Jest gdzieś tam z Wami?-zapytał poirytowany.
-Tak, jest ale nie da rady podejść i pogadać z Tobą.-powiedziałem.
-Czemu?!-krzyknął do słuchawki.
-Bo jakby Ci to powiedzieć. Gdzieś niedaleko łóżka na którym leczyłeś snem kaca, powinna leżeć gazeta i ty jesteś na okładce całujący jakąś laskę, którą nie jest Em.-wyjaśniłem od niechcenia.
-Kurwa... Daj mi ją do telefonu!
-Ja pierdole! Stary jesteśmy w szpitalu! Emilly chciała sobie żyły podciąć jak zobaczyła to twoje zdjęcie! Od jakiś 10 godzin, przepraszam ponad 10 godzin nie ma z nią kurwa kontaktu! Co chwile lekarze i pielęgniarki wchodzą i wychodzą z jej sali, a nam jak na razie nic nie chcą powiedzieć! No Horan moje gratulacje!-krzyknąłem tak, że obudziłem Harrego.
-Z kim gadasz?-zapytał.
-Z Horanem.-powiedziałem.
-Powiedz mu, że jak tylko wejdę do domu to ma taki wpierdol za Emilly, że się kurwa nie pozbiera.-rzekł Harold.
-W jakim szpitalu jesteście? Muszę ją zobaczyć!-krzyczał zrozpaczony Niall.
-Ty może tu lepiej się nie pokazuj, bo masz ode mnie i od Hazzy taki wpierdol za Ems, że się kurwa nawet nie pozbierasz.!
Ale.. ja nie...- jąkał się Horan.
-Dobra nie tłumacz się, jak tylko Emilly się obudzi to dam Ci znać. Zapytamy się jeszcze Ems, czy chcę się z Tobą widzieć, w razie czego przyjedziesz się z nią spotkać.
-Dziękuję.
-Ty mi jeszcze nie dziękuj bo wpierdol i tak cię raczej nie ominie.
Po tych słowach się rozłączyłem. Nie chciało mi się z nim dalej gadać.
Po chwili reszta się tez obudziła, i poszliśmy na stołówkę zjeść śniadanie.
Kiedy wróciliśmy, drzwi do sali Emilly były otwarte,a jej w środku nie było.
Wszyscy się wystraszyliśmy, ja z Zaynem pobiegliśmy do lekarza prowadzącego, a Liam i Harry pytają pielęgniarki.
-Stary spokojnie, gdyby się coś stało to by lekarz do Ciebie dzwonił.-uspakajał mnie Zayn.
-No niby tak, ale jeśli jej się nic nie stało to gdzie ona do cholery może być?
-Mówię Ci żeby iść do lekrza Emilly, on będzie wiedział gdzie ona jest!!-krzyknął zniecierpliwiony mulat.
-Okeey, chodź.
Po 5 minutach znaleźliśmy lekarza. Popijał sobie spokojnie kawę na stołówce.
-Wreszcie!!-krzyknąłem uradowany.
-O, pan Tomlinson i pan Malik. O co chodzi?-spytał lekarz.
No chyba se kpi... W sali której leżała Em, nie ma nikogo, żadnych jej rzeczy, a ten się pyta czy coś się stało?!
-Pomyślmy... W sali gdzie przez cały czas leżała Emilly, nagle nikogo nie ma, chyba to się stało!-odparłem zdenerwowany.
-Panie Tomlinson proszę o spokój. To prawda w sali Emilly nie ma nikogo, gdyż pacjentka została przewieziona do sali 69. Stan już się zdążył ustabilizować, więc nie ma potrzeby aby przebywała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył mi doktor.
-Dobrze, proszę pana. Bardzo dziękujemy i przepraszam za Louisa.-powiedział za mnie Zayn.
-Nic się nie stało.-lekarz posłał mi uśmiech na który odpowiedziałem tym samym.
Wróciliśmy do chłopaków, którzy siedzieli zdenerwowani na korytarzu przed starą salą Em.
-I co?! Dowiedzieliście się czegoś?!-krzyknął Liam, podbiegając do nas a za nim Harry.
-Z Em wsztstko dobrze, jej stan zaczyna się poprawiać, więc lekarze przenieśli ją do innej sali, bo nie ma sensu, żeby leżała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył im Zayn.
-To w jakiej sali teraz leży?-zapytał Liam.
-w 69.-odpowiedziałem.
-Oooo mrrrr, 69.- mruknął Harry.
-Styles... błagam... oglądaj mnie pornoli...-powiedział załamany Zayn, na co wszyscy się zaśmialiśmy oprócz Harrego, który zmierzył nas chłodnym wzrokiem i zaczął iść w innym kierunku niż nowa sala Em.
-Harry...-powiedział Liam.
-CO?!-odwrócił się zły na pięcie.
-Sala Emilly jest w drugą stronę.-powiedział wskazując w dobrym kierunku ręką.
-To co stoicie?! Ruchy!! Emilly nie będzie czekać na wasze spasione dupy wieczność!.-powiedział wymijając nas.
-Ej!! To ja tu mam według tysiąca dziewczyn najseksowniejszy tyłek na całym świecie!!!-zaprotestowałem.
-Tak, tak. Chodź już lepiej Marchewkowy, bo zaczniesz za chwilę tak chwalić swój tyłek, że kurde nic Ci nie przeszkodzi.-powiedział Zayn.
-Pfff, co nie zmienia faktu, że i tak jest seksi!-powiedziałem i ruszyłem za resztą.
Trochę nam to zajęło zanim znaleźliśmy tą salę. Dopiero jakaś młoda pielęgniarka, która się uważa za moja przyszłą żonę nam pomogła.
Tylko teraz jest taki jeden tyciusieńki problem... TA LASKA NIE CHCĘ SIĘ ODE MNIE ODCZEPIĆ! Jak tylko wyszłem z sali Emilly, by pójść po picie to ta zaczęła iść za mną i opowiadać mi jak będą mieć na imię nasze dzieci itd... Boże ratuj mnie!
-Kotku, co powiesz na romantyczną kolację? Tylko we dwoje?-zapytała pielęgniarka.
-Jessica, wybacz mi ale ja się nigdzie nie ruszam bez Harrego.-odpowiedziałem.
-Ale ten jeden jedyny raz! Proszę! Chyba nie zrobisz mi tego?-zapytała rozpaczona.
Kurwa... za bardzo kocham nasze fanki, nawet takie psychiczne kocham...
-No dobra. Bądź o 6 pod szpitalem to pójdziemy na kolację, ale PO PRZYJACIELSKU!
-Jeeeest!! Dziękuję!!!-zaczęła skakać i całować moje policzki.
Boże... w co ja się wkopałem?! Nie mogła kurde iść napastować Harrego, Zayna lub Liama?!
Wróciłem do sali. Okazało się, że Emilly już się wybudziła i rozmawiała z chłopakami. Byłem na prawdę szczęśliwy.
Popatrzyłem na wyświetlacz gdzie ujrzałem zdjęcie Nialla. Już wszystko jasne, w końcu się raczył obudzić i nikogo w domu nie ma. Nie chętnie odebrałem.
-Co?-zapytałem bez entuzjazmu.
-Louis! Cholera gdzie Wy jesteście?! Nikt z Was nie odbiera! Emilly też nie odbiera!! Jest gdzieś tam z Wami?-zapytał poirytowany.
-Tak, jest ale nie da rady podejść i pogadać z Tobą.-powiedziałem.
-Czemu?!-krzyknął do słuchawki.
-Bo jakby Ci to powiedzieć. Gdzieś niedaleko łóżka na którym leczyłeś snem kaca, powinna leżeć gazeta i ty jesteś na okładce całujący jakąś laskę, którą nie jest Em.-wyjaśniłem od niechcenia.
-Kurwa... Daj mi ją do telefonu!
-Ja pierdole! Stary jesteśmy w szpitalu! Emilly chciała sobie żyły podciąć jak zobaczyła to twoje zdjęcie! Od jakiś 10 godzin, przepraszam ponad 10 godzin nie ma z nią kurwa kontaktu! Co chwile lekarze i pielęgniarki wchodzą i wychodzą z jej sali, a nam jak na razie nic nie chcą powiedzieć! No Horan moje gratulacje!-krzyknąłem tak, że obudziłem Harrego.
-Z kim gadasz?-zapytał.
-Z Horanem.-powiedziałem.
-Powiedz mu, że jak tylko wejdę do domu to ma taki wpierdol za Emilly, że się kurwa nie pozbiera.-rzekł Harold.
-W jakim szpitalu jesteście? Muszę ją zobaczyć!-krzyczał zrozpaczony Niall.
-Ty może tu lepiej się nie pokazuj, bo masz ode mnie i od Hazzy taki wpierdol za Ems, że się kurwa nawet nie pozbierasz.!
Ale.. ja nie...- jąkał się Horan.
-Dobra nie tłumacz się, jak tylko Emilly się obudzi to dam Ci znać. Zapytamy się jeszcze Ems, czy chcę się z Tobą widzieć, w razie czego przyjedziesz się z nią spotkać.
-Dziękuję.
-Ty mi jeszcze nie dziękuj bo wpierdol i tak cię raczej nie ominie.
Po tych słowach się rozłączyłem. Nie chciało mi się z nim dalej gadać.
Po chwili reszta się tez obudziła, i poszliśmy na stołówkę zjeść śniadanie.
Kiedy wróciliśmy, drzwi do sali Emilly były otwarte,a jej w środku nie było.
Wszyscy się wystraszyliśmy, ja z Zaynem pobiegliśmy do lekarza prowadzącego, a Liam i Harry pytają pielęgniarki.
-Stary spokojnie, gdyby się coś stało to by lekarz do Ciebie dzwonił.-uspakajał mnie Zayn.
-No niby tak, ale jeśli jej się nic nie stało to gdzie ona do cholery może być?
-Mówię Ci żeby iść do lekrza Emilly, on będzie wiedział gdzie ona jest!!-krzyknął zniecierpliwiony mulat.
-Okeey, chodź.
Po 5 minutach znaleźliśmy lekarza. Popijał sobie spokojnie kawę na stołówce.
-Wreszcie!!-krzyknąłem uradowany.
-O, pan Tomlinson i pan Malik. O co chodzi?-spytał lekarz.
No chyba se kpi... W sali której leżała Em, nie ma nikogo, żadnych jej rzeczy, a ten się pyta czy coś się stało?!
-Pomyślmy... W sali gdzie przez cały czas leżała Emilly, nagle nikogo nie ma, chyba to się stało!-odparłem zdenerwowany.
-Panie Tomlinson proszę o spokój. To prawda w sali Emilly nie ma nikogo, gdyż pacjentka została przewieziona do sali 69. Stan już się zdążył ustabilizować, więc nie ma potrzeby aby przebywała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył mi doktor.
-Dobrze, proszę pana. Bardzo dziękujemy i przepraszam za Louisa.-powiedział za mnie Zayn.
-Nic się nie stało.-lekarz posłał mi uśmiech na który odpowiedziałem tym samym.
Wróciliśmy do chłopaków, którzy siedzieli zdenerwowani na korytarzu przed starą salą Em.
-I co?! Dowiedzieliście się czegoś?!-krzyknął Liam, podbiegając do nas a za nim Harry.
-Z Em wsztstko dobrze, jej stan zaczyna się poprawiać, więc lekarze przenieśli ją do innej sali, bo nie ma sensu, żeby leżała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył im Zayn.
-To w jakiej sali teraz leży?-zapytał Liam.
-w 69.-odpowiedziałem.
-Oooo mrrrr, 69.- mruknął Harry.
-Styles... błagam... oglądaj mnie pornoli...-powiedział załamany Zayn, na co wszyscy się zaśmialiśmy oprócz Harrego, który zmierzył nas chłodnym wzrokiem i zaczął iść w innym kierunku niż nowa sala Em.
-Harry...-powiedział Liam.
-CO?!-odwrócił się zły na pięcie.
-Sala Emilly jest w drugą stronę.-powiedział wskazując w dobrym kierunku ręką.
-To co stoicie?! Ruchy!! Emilly nie będzie czekać na wasze spasione dupy wieczność!.-powiedział wymijając nas.
-Ej!! To ja tu mam według tysiąca dziewczyn najseksowniejszy tyłek na całym świecie!!!-zaprotestowałem.
-Tak, tak. Chodź już lepiej Marchewkowy, bo zaczniesz za chwilę tak chwalić swój tyłek, że kurde nic Ci nie przeszkodzi.-powiedział Zayn.
-Pfff, co nie zmienia faktu, że i tak jest seksi!-powiedziałem i ruszyłem za resztą.
Trochę nam to zajęło zanim znaleźliśmy tą salę. Dopiero jakaś młoda pielęgniarka, która się uważa za moja przyszłą żonę nam pomogła.
Tylko teraz jest taki jeden tyciusieńki problem... TA LASKA NIE CHCĘ SIĘ ODE MNIE ODCZEPIĆ! Jak tylko wyszłem z sali Emilly, by pójść po picie to ta zaczęła iść za mną i opowiadać mi jak będą mieć na imię nasze dzieci itd... Boże ratuj mnie!
-Kotku, co powiesz na romantyczną kolację? Tylko we dwoje?-zapytała pielęgniarka.
-Jessica, wybacz mi ale ja się nigdzie nie ruszam bez Harrego.-odpowiedziałem.
-Ale ten jeden jedyny raz! Proszę! Chyba nie zrobisz mi tego?-zapytała rozpaczona.
Kurwa... za bardzo kocham nasze fanki, nawet takie psychiczne kocham...
-No dobra. Bądź o 6 pod szpitalem to pójdziemy na kolację, ale PO PRZYJACIELSKU!
-Jeeeest!! Dziękuję!!!-zaczęła skakać i całować moje policzki.
Boże... w co ja się wkopałem?! Nie mogła kurde iść napastować Harrego, Zayna lub Liama?!
Wróciłem do sali. Okazało się, że Emilly już się wybudziła i rozmawiała z chłopakami. Byłem na prawdę szczęśliwy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


