Stwierdziłam, że na jakiś czas zawieszę bloga.
Nie udziela się nikt. Nie wiem nawet czy jest sens dalszego pisania, bo jak na razie tylko dwie osoby wyraziły swoją opinie na temat bloga, a gdzie reszta?
Innym powodem ku temu jest jeszcze to, że nie mam pomysłów na nowe rozdziały.
Blog zostaje zawieszony na czas nie określony.
sobota, 27 kwietnia 2013
Roz.12
Powróciłam do świata żywych kiedy usłyszałam, że ktoś mówi moje imię.
-Emilly, żyjesz? Zakochałaś się? Matka Boska Ci się ukazała?-pytał Zayn.
-Co? Nie.-odpowiedziałam chociaż nie wiedziałam o co chodzi, ale kij z tym.
-Tak, bo Ci uwierzę, lepiej powiedz od razu, że się we mnie zakochałaś. W końcu kto by się we mnie nie zakochał?-spytał Lou, śmiesznie poruszając przy tym brwiami.
-Tak jasne, zakochałam się w kolesiu, który ma wypchanego gołębia na szafce nocnej i teraz też siedzi i głaszcze jakiegoś wypchanego gołębia.
-Kevin słyszałeś? Obrażają nas. Pff...-powiedział chłopak przytulając wypchane zwierze.
-Panie Boże, czemu? Czemu, obdarzyłeś mnie takimi przyjaciółmi którzy mają poważne problemy z psychiką?-zapytał Harry
-Oj tam, marudzisz.-powiedział Liam.
Po jakiejś godzinie zeszliśmy na dół do kuchni uzupełnić zapasy. Siedziałam sobie z Tomlinsonem, Paynem i Malikiem na łóżku, a Harry leżał na ziemi, oglądaliśmy jakiś denny film. Chyba mi się przysnęło bo nie pamiętałam nic z tego filmu.
-Gdzie jest Liam?-zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Poszedł po telefon.-usłyszałam jakiś głos, ale jego właściciela nigdzie nie było.
-Boże czy to Ty? Wysłuchałeś moich modlitw i przyszedłeś mnie z stąd zabrać??-powiedziałam i uniosłam wzrok u górze.
-Tak to ja bóg seksu Harry Styles.-powiedział zadowolony Harry wychodząc z kuchni.
-A to tylko ty.-powiedziałam smutnym głosem.
-No dzięki wielkie Em, tysiące dziewczyn bo się cieszyło, że widzą najprzystojniejszego chłopaka pod słońcem.
-Ooo wybacz, jak ja mogłam znieważyć twoją osobę, o ja nie godna.-mówiąc to padłam przed nim na kolana i zaczęłam bić pokłony.
-Ej Ha... What the fuck?-spytał Liam schodząc po schodach z telefonem w ręce. Widząc go przerwałam kłanianie się i usiadłam na łóżku.
-No Ems chciała ty...-Liam nie pozwolił mu dokończyć.
-Nie! Błagam nie kończ nie che wiedzieć!-krzyknął Liam, budząc tym Malika i Tomlinsona.
-Aaa, zgaście to piekielne urządzenie razi!!-krzyknął Marchewka.
-Louis ciemnoto, to je słońce tego nie zgasisz.-powiedział Zayn.
Idiots. Idiots everywhere .-westchnęłam wstając.
Udałam się do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania, lecz ono nie b yło mi dane. Po otwarciu lodówki zamarłam nie było w niej nic innego prócz marchewek.
-LOUIS WILLIAM TOMLINSON DO KUCHNI ALE TO JUŻ!!!-wydarłam się na całe gardło. Louis w tempie ekspresowym pojawił się w kuchni.
-Co się stało?-spytał.
-Co się stało? Ty się mnie pytasz co się stało??! Gdzie się podziało jedzenie z lodówki?!
-Yyy... no... ten...wiesz, ja... wyniosłem... do piwnicy.-powiedziała jąkając się i drapiąc po karku.
-Teraz idziesz do piwnicy po skrzynki i pakujesz do nich marchewki i zanosisz do piwnicy! Za 20 minut chce widzieć żarcie w lodówce! Zrozumiano?!
-Tak jest.-krzyknął i zasalutował mi i szybko pobiegł do piwnicy
"Żyję wśród idiotów" pomyślałam i udałam się do swojego pokoju w celu umycia i ubrania się.
Kiedy wróciłam na dół, nie zostałam już tam chłopaków, tylko karteczkę od nich.
"Droga przyjaciółko Emilly. W związku z tym, że siedziałaś dwie godziny w łazience, a trzeba było po Głodomora jechać, to my po niego pojechaliśmy. Zaraz po tym jak odbierzemy go jedziemy na wywiad. Będziemy późno.
Niech Bóg Cię błogosławi.
Mr.Sexy, Marcheweczka, Daddy i Bad Boy (czyt. twoje kochane debile)
Stwierdziłam, że skoro mają wrócić późno to sobie wyjdę na miasto.
Po 4 godzinach łażenia po sklepach, miałam dość i obładowana ponad pięcioma torbami z zakupami, poszłam do Starbucksa. Usiadłam przy wolnym stoliku i zamówiłam to co zawsze.
Po chwili przyszedł jakiś koleś i się do mnie dosiadł.
-Hej. Nazywam się Dylan, a ty?-zapytał.
-Emilly.-podałam mu rękę.
-Miło Cię poznać. Co robisz tutaj sama?
-Wyszłam na zakupy jak widać i teraz przyszłam odpocząć.
-TO może jak wypiję swoja kawę to Ci pomogę z zakupami i odprowadzę do domu.
-W sumie jasne, czemu nie.
-Super. To poczekaj chwilkę.
Dylan po 20 minutach wypił kawę, ale i ta posiedzieliśmy tam z godzinę rozmawiając. Wymieniliśmy się numerami i Dylan odprowadził mnie.
Cała drogę przeszliśmy śmiejąc się, kiedy już doszliśmy do domu w którym aktualnie mieszkam, chłopak chciał mnie pocałować, jednak ja szybko obróciłam głowę na bok.Chłopak popatrzył na mnie z grymasem i rozczarowaniem i chyba lekką irytacją, rzucił krótkie "cześć" i poszedł do domu.
Weszłam do "swojego" domu, jednak chłopców jeszcze nie było.
-Emilly, żyjesz? Zakochałaś się? Matka Boska Ci się ukazała?-pytał Zayn.
-Co? Nie.-odpowiedziałam chociaż nie wiedziałam o co chodzi, ale kij z tym.
-Tak, bo Ci uwierzę, lepiej powiedz od razu, że się we mnie zakochałaś. W końcu kto by się we mnie nie zakochał?-spytał Lou, śmiesznie poruszając przy tym brwiami.
-Tak jasne, zakochałam się w kolesiu, który ma wypchanego gołębia na szafce nocnej i teraz też siedzi i głaszcze jakiegoś wypchanego gołębia.
-Kevin słyszałeś? Obrażają nas. Pff...-powiedział chłopak przytulając wypchane zwierze.
-Panie Boże, czemu? Czemu, obdarzyłeś mnie takimi przyjaciółmi którzy mają poważne problemy z psychiką?-zapytał Harry
-Oj tam, marudzisz.-powiedział Liam.
Po jakiejś godzinie zeszliśmy na dół do kuchni uzupełnić zapasy. Siedziałam sobie z Tomlinsonem, Paynem i Malikiem na łóżku, a Harry leżał na ziemi, oglądaliśmy jakiś denny film. Chyba mi się przysnęło bo nie pamiętałam nic z tego filmu.
-Gdzie jest Liam?-zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Poszedł po telefon.-usłyszałam jakiś głos, ale jego właściciela nigdzie nie było.
-Boże czy to Ty? Wysłuchałeś moich modlitw i przyszedłeś mnie z stąd zabrać??-powiedziałam i uniosłam wzrok u górze.
-Tak to ja bóg seksu Harry Styles.-powiedział zadowolony Harry wychodząc z kuchni.
-A to tylko ty.-powiedziałam smutnym głosem.
-No dzięki wielkie Em, tysiące dziewczyn bo się cieszyło, że widzą najprzystojniejszego chłopaka pod słońcem.
-Ooo wybacz, jak ja mogłam znieważyć twoją osobę, o ja nie godna.-mówiąc to padłam przed nim na kolana i zaczęłam bić pokłony.
-Ej Ha... What the fuck?-spytał Liam schodząc po schodach z telefonem w ręce. Widząc go przerwałam kłanianie się i usiadłam na łóżku.
-No Ems chciała ty...-Liam nie pozwolił mu dokończyć.
-Nie! Błagam nie kończ nie che wiedzieć!-krzyknął Liam, budząc tym Malika i Tomlinsona.
-Aaa, zgaście to piekielne urządzenie razi!!-krzyknął Marchewka.
-Louis ciemnoto, to je słońce tego nie zgasisz.-powiedział Zayn.
Idiots. Idiots everywhere .-westchnęłam wstając.
Udałam się do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania, lecz ono nie b yło mi dane. Po otwarciu lodówki zamarłam nie było w niej nic innego prócz marchewek.
-LOUIS WILLIAM TOMLINSON DO KUCHNI ALE TO JUŻ!!!-wydarłam się na całe gardło. Louis w tempie ekspresowym pojawił się w kuchni.
-Co się stało?-spytał.
-Co się stało? Ty się mnie pytasz co się stało??! Gdzie się podziało jedzenie z lodówki?!
-Yyy... no... ten...wiesz, ja... wyniosłem... do piwnicy.-powiedziała jąkając się i drapiąc po karku.
-Teraz idziesz do piwnicy po skrzynki i pakujesz do nich marchewki i zanosisz do piwnicy! Za 20 minut chce widzieć żarcie w lodówce! Zrozumiano?!
-Tak jest.-krzyknął i zasalutował mi i szybko pobiegł do piwnicy
"Żyję wśród idiotów" pomyślałam i udałam się do swojego pokoju w celu umycia i ubrania się.
Kiedy wróciłam na dół, nie zostałam już tam chłopaków, tylko karteczkę od nich.
"Droga przyjaciółko Emilly. W związku z tym, że siedziałaś dwie godziny w łazience, a trzeba było po Głodomora jechać, to my po niego pojechaliśmy. Zaraz po tym jak odbierzemy go jedziemy na wywiad. Będziemy późno.
Niech Bóg Cię błogosławi.
Mr.Sexy, Marcheweczka, Daddy i Bad Boy (czyt. twoje kochane debile)
Stwierdziłam, że skoro mają wrócić późno to sobie wyjdę na miasto.
Po 4 godzinach łażenia po sklepach, miałam dość i obładowana ponad pięcioma torbami z zakupami, poszłam do Starbucksa. Usiadłam przy wolnym stoliku i zamówiłam to co zawsze.
Po chwili przyszedł jakiś koleś i się do mnie dosiadł.
-Hej. Nazywam się Dylan, a ty?-zapytał.
-Emilly.-podałam mu rękę.
-Miło Cię poznać. Co robisz tutaj sama?
-Wyszłam na zakupy jak widać i teraz przyszłam odpocząć.
-TO może jak wypiję swoja kawę to Ci pomogę z zakupami i odprowadzę do domu.
-W sumie jasne, czemu nie.
-Super. To poczekaj chwilkę.
Dylan po 20 minutach wypił kawę, ale i ta posiedzieliśmy tam z godzinę rozmawiając. Wymieniliśmy się numerami i Dylan odprowadził mnie.
Cała drogę przeszliśmy śmiejąc się, kiedy już doszliśmy do domu w którym aktualnie mieszkam, chłopak chciał mnie pocałować, jednak ja szybko obróciłam głowę na bok.Chłopak popatrzył na mnie z grymasem i rozczarowaniem i chyba lekką irytacją, rzucił krótkie "cześć" i poszedł do domu.
Weszłam do "swojego" domu, jednak chłopców jeszcze nie było.
środa, 24 kwietnia 2013
"Wreszcie" Roz.11 cz.2
Liam z Louisem siedzieli ze mną ponad godzinę i ze mna rozmawiali.
Wiem, że to idiotycznie zabrzmi, ale nie miałam wcześniej takich przyjaciół jakimi są chłopaki. Nigdy nie miałam z kim porozmawiać od serca o swoich problemach, ale od dnia moich 17 urodzin wszystko się zmieniło.
-Dobra Ems, my już idziemy do swoich pokoi.-powiedział spokojnym głosem Li.
-Nie proszę, zostańcie ze mną tutaj. Nie chcę spać sama w tym pokoju.-poprosiłam chłopaków.
Ci się tylko na mnie popatrzyli i z uśmiechem na twarzy wydarli się równocześnie na cały dom.
-ZAYN MALIK!! HARRY STYLES!!! ZBIÓRKA W POKOJU EM!!!!
Po chwili w moim pokoju pojawili się z Zayn z Harrym.
-Pali się czy co, że tak mordy drzecie?-zapytał Malik.
-Tak panie z dwoma opakowaniami żelu na głowie, stało.-powiedział z przekorę Louis.
-Od moich włosów nara!-zbulwersował się Malik.
-Dobra nie unoś się już.-powiedział Louis.
-Jeśli się już dogadaliście, to pozwólcie, że Wam powiem czemu Was zawołałem to znaczy my zawołaliśmy bo Tomlinson mi się w paradę wpieprzył.-pwiedział Liam.
-No ej!-krzyknął Marchewa.
-Cicho. Robimy Ems, wjazd do pokoju na całą noc.
-Całą?-spytał Zayn.
-Tak całą.-odpowiedział Liam
-To ja idę po lusterka, bo Emilly ma ich za mało.-stwierdził Zayn.
-Mi starczy jedno lusterko, sorry bardzo.-odpowiedział Malikowi.
-I kij, i tak idę po swoje.-powiedział i wyszedł z pokoju.
-W takim razie ja idę po jakieś filmy.-powiedział Tommo.
-Ja po jedzenie.-powiedzał Harry.
Kiedy wyszli Liam podszedł do swojego pokoju i przyniósł mi swoją bluzę.
-Masz załóż ją, jeśli nie chcesz, żeby Zayn i Harry zobaczyli blizny.
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam go.
Chłopacy jak wyszli tak jeszcze nie wrócili, więc ja z Liamem wzięliśmy się za przygotowywanie pokoju. Po 10 minutach wrócili.
Harry przyniósł chyba całą lodówkę, blondasek zachwycony nie będzie, Louis przyniósł 20 filmów, a Zayn 6 lusterek.
-Dobra to co oglądamy?-spytał Lou.
-Piłe?-spytał Liam.
-No chyba Wam słoneczko przygrzało.-powiedziałam ze strachem w głosie.
-Czemu?-spytali równocześnie.
-Iz to horror, a ja horrorów nie oglądam.-powiedziałam.
-Czemu?-znowu spytali równocześnie.
-Jeju, bo się ich boję!!-krzyknęłam.
-O nie bój sie ja Cię obronię!-powiedział Harry wypinając pierś dumnie do przodu.
-Nie dzięki, mam innego obrońce.-powiedziałam.
-Liam stary, zrób coś dla mnie i idź do Danielle.-powiedział zrezygnowany Harry.
-Ale to nie chodzi o Liama.-powedziałam.
-To o kogo?-spytał zdezorientowany Harry.
-O niego.-powiedziałam i wyjęłam z szafki mojego misia.
-Przegrałem, z pluszowym misiem?! Serio?!-powiedział udając, że wyciera łezkę.
-Oj Harry, nie przejmuj się, ja Cię kocham. Harruś.-powiedział Louis.
-Oj Loui chodź do mnie skarbie.-powiedział Hazza, ca co Lou do niego podszedł i go mocno przytulił.
-Rzygam tęczą.-powiedział Zayn.
-Spadaj, jak ty się z Perrie obściskujesz cały czas i to w naszym salonie, w którym siedzimy cały czas.
-Zazdrościsz i tyle.
-Jeśli łaska, to się wreszcie uspokójcie, bo chcę oglądać film.-westchnął Liam.
-No to już siadamy i oglądamy.-powiedziałam.
Zaczęliśmy oglądać tą Piłę od siedmiu boleści, po 20 minutach miałam wrażenie jakbym zaraz miała się popłakać. Zaczęłam się przytulać do osoby, która siedziała po mojej lewej. Na początku nie wiedziałam kto to, dopiero kiedy ta osoba szepnęła mi do ucha, że to tylko film i nie ma się czego bać, olśniło mnie, że to Louis.
Siedziałam wtulona do niego przez cały film.
Film się wreszcie skończył, odetchnęłam z ulgą, na co wszyscy zgromadzeni w moich zacnych progach wybuchnęli śmiechem, chamy jedne.
-No to teraz oglądamy Teksańską Masakrę Piłą Mechaniczną.-powiedział zadowolony Louis.
-Czy Wy cholera normalnych filmów nie macie?! Same horrory?! Już doprowadziliście do tego, że całą noc nie będę spała!-krzyknęłam.
-Emilly złotko nie gorączkuj się tak. Możemy zrobić co innego.-powiedział Zayn.
-Już wiem co robimy!-krzyknął Harry, który siedział z nosem w komórce i przeglądał Twittera.
-Oświeć nas Loczek.-powiedział Liam.
-Robimy Twitcama!!!-krzyknął uradowany.
-To róbcie Twitcama, a ja się ponudzę.-powiedziałam.
-O nie, ROBIMY, słyszysz tą końcówkę MY?
-No.
-Czyli ty też, robisz kochanie.-powiedział Louis.
-Hahahahaha... nie.-powiedziałam z drwiną.
-Oj tak.-powiedział Hazza włączając laptopa i logując się na TT.
Siedziałam pomiędzy Zaynem i Liamem.
-Siema wszystkim, zanim zaczniemy poznajcie naszą przyjaciółkę Emilly.-zaczął Louis.
-Hej.-powiedziałam nie pewnie.
Po chwili zdecydowałam się popatrzeć na licznik osób, które to oglądałam kiedy zobaczyłam pięciocyfrowa liczbę zamarłam. Nigdy nie lubiłam być w centrum uwagi,a ty nagle mnie tyle osób ogląda i to jeszcze z tego co widzę to z różnych krajów, Jezus Maria...
Siedziałam tak sobie i się nie odzywałam tylko sobie tak myślałam, co się wokół mnie dzieje, z moich rozmyśleń wyrwał mnie jakiś głos, mówiący moje imię.
________________________________________________________________
Wiem, że to idiotycznie zabrzmi, ale nie miałam wcześniej takich przyjaciół jakimi są chłopaki. Nigdy nie miałam z kim porozmawiać od serca o swoich problemach, ale od dnia moich 17 urodzin wszystko się zmieniło.
-Dobra Ems, my już idziemy do swoich pokoi.-powiedział spokojnym głosem Li.
-Nie proszę, zostańcie ze mną tutaj. Nie chcę spać sama w tym pokoju.-poprosiłam chłopaków.
Ci się tylko na mnie popatrzyli i z uśmiechem na twarzy wydarli się równocześnie na cały dom.
-ZAYN MALIK!! HARRY STYLES!!! ZBIÓRKA W POKOJU EM!!!!
Po chwili w moim pokoju pojawili się z Zayn z Harrym.
-Pali się czy co, że tak mordy drzecie?-zapytał Malik.
-Tak panie z dwoma opakowaniami żelu na głowie, stało.-powiedział z przekorę Louis.
-Od moich włosów nara!-zbulwersował się Malik.
-Dobra nie unoś się już.-powiedział Louis.
-Jeśli się już dogadaliście, to pozwólcie, że Wam powiem czemu Was zawołałem to znaczy my zawołaliśmy bo Tomlinson mi się w paradę wpieprzył.-pwiedział Liam.
-No ej!-krzyknął Marchewa.
-Cicho. Robimy Ems, wjazd do pokoju na całą noc.
-Całą?-spytał Zayn.
-Tak całą.-odpowiedział Liam
-To ja idę po lusterka, bo Emilly ma ich za mało.-stwierdził Zayn.
-Mi starczy jedno lusterko, sorry bardzo.-odpowiedział Malikowi.
-I kij, i tak idę po swoje.-powiedział i wyszedł z pokoju.
-W takim razie ja idę po jakieś filmy.-powiedział Tommo.
-Ja po jedzenie.-powiedzał Harry.
Kiedy wyszli Liam podszedł do swojego pokoju i przyniósł mi swoją bluzę.
-Masz załóż ją, jeśli nie chcesz, żeby Zayn i Harry zobaczyli blizny.
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam go.
Chłopacy jak wyszli tak jeszcze nie wrócili, więc ja z Liamem wzięliśmy się za przygotowywanie pokoju. Po 10 minutach wrócili.
Harry przyniósł chyba całą lodówkę, blondasek zachwycony nie będzie, Louis przyniósł 20 filmów, a Zayn 6 lusterek.
-Dobra to co oglądamy?-spytał Lou.
-Piłe?-spytał Liam.
-No chyba Wam słoneczko przygrzało.-powiedziałam ze strachem w głosie.
-Czemu?-spytali równocześnie.
-Iz to horror, a ja horrorów nie oglądam.-powiedziałam.
-Czemu?-znowu spytali równocześnie.
-Jeju, bo się ich boję!!-krzyknęłam.
-O nie bój sie ja Cię obronię!-powiedział Harry wypinając pierś dumnie do przodu.
-Nie dzięki, mam innego obrońce.-powiedziałam.
-Liam stary, zrób coś dla mnie i idź do Danielle.-powiedział zrezygnowany Harry.
-Ale to nie chodzi o Liama.-powedziałam.
-To o kogo?-spytał zdezorientowany Harry.
-O niego.-powiedziałam i wyjęłam z szafki mojego misia.
-Przegrałem, z pluszowym misiem?! Serio?!-powiedział udając, że wyciera łezkę.
-Oj Harry, nie przejmuj się, ja Cię kocham. Harruś.-powiedział Louis.
-Oj Loui chodź do mnie skarbie.-powiedział Hazza, ca co Lou do niego podszedł i go mocno przytulił.
-Rzygam tęczą.-powiedział Zayn.
-Spadaj, jak ty się z Perrie obściskujesz cały czas i to w naszym salonie, w którym siedzimy cały czas.
-Zazdrościsz i tyle.
-Jeśli łaska, to się wreszcie uspokójcie, bo chcę oglądać film.-westchnął Liam.
-No to już siadamy i oglądamy.-powiedziałam.
Zaczęliśmy oglądać tą Piłę od siedmiu boleści, po 20 minutach miałam wrażenie jakbym zaraz miała się popłakać. Zaczęłam się przytulać do osoby, która siedziała po mojej lewej. Na początku nie wiedziałam kto to, dopiero kiedy ta osoba szepnęła mi do ucha, że to tylko film i nie ma się czego bać, olśniło mnie, że to Louis.
Siedziałam wtulona do niego przez cały film.
Film się wreszcie skończył, odetchnęłam z ulgą, na co wszyscy zgromadzeni w moich zacnych progach wybuchnęli śmiechem, chamy jedne.
-No to teraz oglądamy Teksańską Masakrę Piłą Mechaniczną.-powiedział zadowolony Louis.
-Czy Wy cholera normalnych filmów nie macie?! Same horrory?! Już doprowadziliście do tego, że całą noc nie będę spała!-krzyknęłam.
-Emilly złotko nie gorączkuj się tak. Możemy zrobić co innego.-powiedział Zayn.
-Już wiem co robimy!-krzyknął Harry, który siedział z nosem w komórce i przeglądał Twittera.
-Oświeć nas Loczek.-powiedział Liam.
-Robimy Twitcama!!!-krzyknął uradowany.
-To róbcie Twitcama, a ja się ponudzę.-powiedziałam.
-O nie, ROBIMY, słyszysz tą końcówkę MY?
-No.
-Czyli ty też, robisz kochanie.-powiedział Louis.
-Hahahahaha... nie.-powiedziałam z drwiną.
-Oj tak.-powiedział Hazza włączając laptopa i logując się na TT.
Siedziałam pomiędzy Zaynem i Liamem.
-Siema wszystkim, zanim zaczniemy poznajcie naszą przyjaciółkę Emilly.-zaczął Louis.
-Hej.-powiedziałam nie pewnie.
Po chwili zdecydowałam się popatrzeć na licznik osób, które to oglądałam kiedy zobaczyłam pięciocyfrowa liczbę zamarłam. Nigdy nie lubiłam być w centrum uwagi,a ty nagle mnie tyle osób ogląda i to jeszcze z tego co widzę to z różnych krajów, Jezus Maria...
Siedziałam tak sobie i się nie odzywałam tylko sobie tak myślałam, co się wokół mnie dzieje, z moich rozmyśleń wyrwał mnie jakiś głos, mówiący moje imię.
________________________________________________________________
I jak wam się podoba nowy rozdział?
niedziela, 21 kwietnia 2013
Siema Wszystkim :D
Nie wiem jak Wy sądzicie na ten temat, ale ja się z tym w pełni zgadzam i podpisuję.
http://besty.pl/2305795
Pomyślcie, chłopaki mówią, że każdy ich fan jest ich przyjacielem, prawda?
Czyli ci wszyscy hejterzy, wyzywając ich, robiąc te wszystkie powalone fotomontaże i rozpowiadaniem o nich plotek, obrażają NASZYCH PRZYJACIÓŁ. A my nie możemy nic zrobić.
Prawda jest niestety brutalne, że nie wiadomo ile byśmy ich prosili o zaprzestanie tego co robią, to oni nigdy nie przestaną.
Dalej będą chłopakom zazdrościć.
XXI wiek... ludzie w tych czasach są wredni, nie patrzą czy swoimi słowami czy czynami ranią innych, nie patrzą na ludzkie nieszczęścia, po prostu idą dalej przy okazji "kopiąc leżącego".
Takie są czasy i czy tego chcemy czy nie, musimy się z tym pogodzić.
Ludzi nie zmienimy na lepsze, oni sami muszą tego chcieć. Musimy zacisnąć zęby i iść dalej, nie wierząc w plotki o nich, nie zwracać uwagi na to, że ich wyzywają. Chłopcy wiedzą, że my zawsze będziemy przy nich nie zależnie od tego co by się z nimi działo, my ich nie upuścimy.
Wiem, tolerując to wszystko będzie nam ciężko, ale popatrzcie nie raz już na FB i TT huczało o tym, że jakaś dziewczyna popełniła samobójstwo przez tych pożal się boże hejterów. My nie chcąc tak skończyć jak one musimy to przetrwać, zacisnąć zęby żyć dalej.
Za chwile ludzie znajdą sobie kogoś innego do hejtowania, a my odetchniemy z ulgą mimo tego, że ludzie się nie zmienili...
Pozdrowienia dla wszystkich hejterów, którzy to czytają czekam na hejty z Waszej strony. Ale jeśli, jesteście tacy odważni to piszcie do mnie maila z własnych kont na poczcie internetowej zobaczymy czy z Was są kozaki w necie a pizdy w świecie :)
http://besty.pl/2305795
Pomyślcie, chłopaki mówią, że każdy ich fan jest ich przyjacielem, prawda?
Czyli ci wszyscy hejterzy, wyzywając ich, robiąc te wszystkie powalone fotomontaże i rozpowiadaniem o nich plotek, obrażają NASZYCH PRZYJACIÓŁ. A my nie możemy nic zrobić.
Prawda jest niestety brutalne, że nie wiadomo ile byśmy ich prosili o zaprzestanie tego co robią, to oni nigdy nie przestaną.
Dalej będą chłopakom zazdrościć.
XXI wiek... ludzie w tych czasach są wredni, nie patrzą czy swoimi słowami czy czynami ranią innych, nie patrzą na ludzkie nieszczęścia, po prostu idą dalej przy okazji "kopiąc leżącego".
Takie są czasy i czy tego chcemy czy nie, musimy się z tym pogodzić.
Ludzi nie zmienimy na lepsze, oni sami muszą tego chcieć. Musimy zacisnąć zęby i iść dalej, nie wierząc w plotki o nich, nie zwracać uwagi na to, że ich wyzywają. Chłopcy wiedzą, że my zawsze będziemy przy nich nie zależnie od tego co by się z nimi działo, my ich nie upuścimy.
Wiem, tolerując to wszystko będzie nam ciężko, ale popatrzcie nie raz już na FB i TT huczało o tym, że jakaś dziewczyna popełniła samobójstwo przez tych pożal się boże hejterów. My nie chcąc tak skończyć jak one musimy to przetrwać, zacisnąć zęby żyć dalej.
Za chwile ludzie znajdą sobie kogoś innego do hejtowania, a my odetchniemy z ulgą mimo tego, że ludzie się nie zmienili...
Pozdrowienia dla wszystkich hejterów, którzy to czytają czekam na hejty z Waszej strony. Ale jeśli, jesteście tacy odważni to piszcie do mnie maila z własnych kont na poczcie internetowej zobaczymy czy z Was są kozaki w necie a pizdy w świecie :)
sobota, 20 kwietnia 2013
"Wreszcie" Roz.11 cz.1
Niall nie budził się przez następne 3 tygodnie. Chłopacy musieli odwołać wszystkie koncerty i wywiady.
Siedzę tutaj od miesiąca, odkąd był ten wypadek. W domu byłam może 3 razy, żeby się wyspać. chłopacy przychodzili codziennie, a razem z nimi Danielle, Perrie i Eleanor. Perrie poznałam dzień po wypadku, a Eleanor trzy dni po nim.
Szczerze nie przepadam za Eleanor, wydaje mi się być sztuczna. Razem z dziewczynami sądzimy, że jest z Lou tylko dla jego sławy i pieniędzy. Zresztą, jej inteligencja mnie przeraża. Kiedy zostałam z nią w sali u Nialla na chwilę sama, dziewczyna stwierdziła, że chce jej się pić i poszła do automatu, wróciła po 5 minutach wkurzona bo automat nie działał. Poszłam sprawdzić o co chodzi, a nasza inteligentna znajoma, nie wykminiła, że za kawę się płaci... Ale cóż... Mówię na nią Królik Bux, bo mi go przypomina. Ona nie przepada za mną a ja za nią i jest gites.
Kiedy tak siedziałam i rozmyślałam nad tym wszystkim, poczyłam, że ktoś zaciska palce na mojej dłonie. Momentalnie popatrzyłam na chłopaka. Otworzył oczy.
Szybko pobiegłam po lekarza, ten niestety wyrzucił mnie z sali i zaczął badać Nialla. Serce biło mi jak szalone. Po chwili wyszedł lekarz, powiedział, że z chłopakiem wszystko dobrze i mogę do niego wejść. Ucieszyłam się, ponieważ cały ten czas, który spędziłam nad jego łożkiem, pozwolił mi zrozumieć, że ja go kocham.
Weszłam nie pewnie do sali. Niall popatrzył się na mnie i uśmiechnął się szeroko, odwzajemniłam uśmiech.
-Jak się czujesz?-spytałam.
-Nawet nie wiesz jak dobrze.
-To się cieszę. Niall...
-Tak?
-Mam pytanie.
-Jakie?-w jego oczach ukazały się iskierki.
-Zakochałam się w jednym chłopaku, ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć, że go kocham.
-Powiedz prosto z mostu. Możesz to ze mną poćwiczyć.-powiedział ponuro.
-Ok. Wiem, że to brzmi banalnie i te słowa dla Ciebie mogą nic nie znaczyć, ale ja Cię kocham.-powiedziałam na jednym tchu.
-I jest dobrze. Teraz idź powiedzieć to samo temu chłopakowi.
-Ale Niall ty nic nie rozumiesz.-popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Jak nic nie rozumie?
-Ja to właśnie powiedziałam, chłopakowi w którym się zakochałam.
-Na prawdę?!-niemalże krzyknął ze szczęścia.
-Tak.
-Ems, ja Cię też kocham.-powiedział i przysunął się do mnie lekko muskając moje usta.
Po chwili zapytał.
-Emilly będziesz moją dziewczyną?
-Oczywiście.-po tych słowach nasze usta znowu złączyły się w całość.
Nagle usłyszeliśmy się, że ktoś bije brawo. Momentalnie się od siebie oderwaliśmy. W drzwiach stali chłopacy razem z Pezz i Danielle.
-Po 1. stary wreszcie wróciłeś do świata żywych, a po 2. wreszcie jesteście razem!-krzyknął uradowany Lou.
-Cieszymy się waszym szczęściem.-powiedział Li.
-Mam nadzieję, że będzie wam razem dobrze.-powiedział Harry, któremu już przeszło. Wystarczyło z nim pogadać.
-No ja też się cieszę.-powiedziałam uśmiechnięta.
-Niall kiedy Cię wypuszczą?-zapytał Zayn.
-Jutro przed południem.
-To już masz obstawę z którą czy tego chcesz czy nie wrócisz do domu.-powiedział Lou, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Lou a ty gdzie zgubiłeś Króli... znaczy Eleanor?-zapytałam z uśmiechem.
-Poszła na jakieś zakupy z kimś. Mam nadzieję, że nie będzie szaleć.-powiedział.
-Chyba sobie żartujesz, że dałeś jej znowu swoja kartę kredytową?!-zapytała Perrie.
-Oszalałeś do reszty? Ostatnio wydała połowę tego co tam miałeś.-powiedziała Dan.
-A co miałem zrobić prosiła mnie to jej dałem.
-Debil.-skomentowałam krótko.
-Em, mogę Cię na chwile prosić? Chcę z tobą pogadać powiedział Zayn.
-Spoko.
Wyszliśmy na korytarz.
-To o czym chciałeś pogadać?-zapytałam posyłając mu zachęcający uśmiech.
-O Eleanor...
-Co z nią nie tak, prócz tego, że ewoluuje z człowieka na królika i jest sztuczna?-zapytałam na co Zayn wybuch śmiechem.
-Bo widzisz, Eleanor do mnie zarywa, a ja nie wiem co mam robić. Kocham Perrie ponad życie i nie chce żeby jakiś zmutowany królik to zepsuł, po za tym ona chodzi z Louisem.
-O kurwa...
-No właśnie.-powiedział.
-Myślę, że powinieneś powiedzieć o tym Pezz, bo jeśli Eleanor serio się w tobie zakochała, to będzie w stanie naopowiadać Pezz, jakieś nieprawdziwe historię i tobie, a wtedy będzie z tobą źle.
-Masz rację.
Wróciliśmy do sali. Zayn poprosił Pezz na rozmowę. Ku naszemu zdziwieniu nie wybuchła jak to ma w zwyczaju, tylko powiedziała, że z nią pogada, a ja i Danielle, która za pozwoleniem Zayna wtajemniczyłam, obiecałyśmy jej, że pójdziemy razem z nią do niej pogadać o tym.
Cały dzień siedzieliśmy w szpitalu.
Wieczorem wróciliśmy do domu. Weszłam do swojego pokoju i popatrzyłam na kalendarz.
-Jutro urodziny mojej mamy...-pomyślałam i mimowolnie zaczęły mi spływać łzy po policzkach.
Poszłam do łazienki i podciągnęłam rękaw bluzy. Moim oczom ukazał się mój nadgarstek na którym było widać pełno blizn po żyletce. Pierwszą kreskę zrobiłam kiedy miałam 14 lat, wtedy po raz pierwszy pokłóciłam się z rodzicami.
Sięgnęłam na najwyższą półkę i ściągnęłam z niej małe pudełeczko w którym znajdowała się żyletka.
-Dawno tego nie robiłam.- pomyślałam i wróciłam z nią do pokoju. Usiadłam na ziemi upierając się o ścianę na przeciwko drzwi.
Zaczęłam robić następne kreski, czułam jak krew spływa po mojej ręce i kapie na bluzę.
Jednak zapomniałam zamknąć drzwi, i do mojego pokoju wbiegli Liam z Louisem.
Kiedy zobaczyli co robię zdziwili się i to nawet bardzo. Louis podszedł do mnie i przytulił mocno, a Liam zabrał żyletkę. Usiedliśmy na łóżku, i tak jak myślałam, zaczęła się rozmowa i pytania "Po co? Czemu? Dlaczego? Co mi to daje?"

______________________________________________________________________________________________________________
Następna część rozdziału pojawi się jeszcze dzisiaj. Przynajmniej mam taką nadzieję XD.
Siedzę tutaj od miesiąca, odkąd był ten wypadek. W domu byłam może 3 razy, żeby się wyspać. chłopacy przychodzili codziennie, a razem z nimi Danielle, Perrie i Eleanor. Perrie poznałam dzień po wypadku, a Eleanor trzy dni po nim.
Szczerze nie przepadam za Eleanor, wydaje mi się być sztuczna. Razem z dziewczynami sądzimy, że jest z Lou tylko dla jego sławy i pieniędzy. Zresztą, jej inteligencja mnie przeraża. Kiedy zostałam z nią w sali u Nialla na chwilę sama, dziewczyna stwierdziła, że chce jej się pić i poszła do automatu, wróciła po 5 minutach wkurzona bo automat nie działał. Poszłam sprawdzić o co chodzi, a nasza inteligentna znajoma, nie wykminiła, że za kawę się płaci... Ale cóż... Mówię na nią Królik Bux, bo mi go przypomina. Ona nie przepada za mną a ja za nią i jest gites.
Kiedy tak siedziałam i rozmyślałam nad tym wszystkim, poczyłam, że ktoś zaciska palce na mojej dłonie. Momentalnie popatrzyłam na chłopaka. Otworzył oczy.
Szybko pobiegłam po lekarza, ten niestety wyrzucił mnie z sali i zaczął badać Nialla. Serce biło mi jak szalone. Po chwili wyszedł lekarz, powiedział, że z chłopakiem wszystko dobrze i mogę do niego wejść. Ucieszyłam się, ponieważ cały ten czas, który spędziłam nad jego łożkiem, pozwolił mi zrozumieć, że ja go kocham.
Weszłam nie pewnie do sali. Niall popatrzył się na mnie i uśmiechnął się szeroko, odwzajemniłam uśmiech.
-Jak się czujesz?-spytałam.
-Nawet nie wiesz jak dobrze.
-To się cieszę. Niall...
-Tak?
-Mam pytanie.
-Jakie?-w jego oczach ukazały się iskierki.
-Zakochałam się w jednym chłopaku, ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć, że go kocham.
-Powiedz prosto z mostu. Możesz to ze mną poćwiczyć.-powiedział ponuro.
-Ok. Wiem, że to brzmi banalnie i te słowa dla Ciebie mogą nic nie znaczyć, ale ja Cię kocham.-powiedziałam na jednym tchu.
-I jest dobrze. Teraz idź powiedzieć to samo temu chłopakowi.
-Ale Niall ty nic nie rozumiesz.-popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Jak nic nie rozumie?
-Ja to właśnie powiedziałam, chłopakowi w którym się zakochałam.
-Na prawdę?!-niemalże krzyknął ze szczęścia.
-Tak.
-Ems, ja Cię też kocham.-powiedział i przysunął się do mnie lekko muskając moje usta.
Po chwili zapytał.
-Emilly będziesz moją dziewczyną?
-Oczywiście.-po tych słowach nasze usta znowu złączyły się w całość.
Nagle usłyszeliśmy się, że ktoś bije brawo. Momentalnie się od siebie oderwaliśmy. W drzwiach stali chłopacy razem z Pezz i Danielle.
-Po 1. stary wreszcie wróciłeś do świata żywych, a po 2. wreszcie jesteście razem!-krzyknął uradowany Lou.
-Cieszymy się waszym szczęściem.-powiedział Li.
-Mam nadzieję, że będzie wam razem dobrze.-powiedział Harry, któremu już przeszło. Wystarczyło z nim pogadać.
-No ja też się cieszę.-powiedziałam uśmiechnięta.
-Niall kiedy Cię wypuszczą?-zapytał Zayn.
-Jutro przed południem.
-To już masz obstawę z którą czy tego chcesz czy nie wrócisz do domu.-powiedział Lou, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Lou a ty gdzie zgubiłeś Króli... znaczy Eleanor?-zapytałam z uśmiechem.
-Poszła na jakieś zakupy z kimś. Mam nadzieję, że nie będzie szaleć.-powiedział.
-Chyba sobie żartujesz, że dałeś jej znowu swoja kartę kredytową?!-zapytała Perrie.
-Oszalałeś do reszty? Ostatnio wydała połowę tego co tam miałeś.-powiedziała Dan.
-A co miałem zrobić prosiła mnie to jej dałem.
-Debil.-skomentowałam krótko.
-Em, mogę Cię na chwile prosić? Chcę z tobą pogadać powiedział Zayn.
-Spoko.
Wyszliśmy na korytarz.
-To o czym chciałeś pogadać?-zapytałam posyłając mu zachęcający uśmiech.
-O Eleanor...
-Co z nią nie tak, prócz tego, że ewoluuje z człowieka na królika i jest sztuczna?-zapytałam na co Zayn wybuch śmiechem.
-Bo widzisz, Eleanor do mnie zarywa, a ja nie wiem co mam robić. Kocham Perrie ponad życie i nie chce żeby jakiś zmutowany królik to zepsuł, po za tym ona chodzi z Louisem.
-O kurwa...
-No właśnie.-powiedział.
-Myślę, że powinieneś powiedzieć o tym Pezz, bo jeśli Eleanor serio się w tobie zakochała, to będzie w stanie naopowiadać Pezz, jakieś nieprawdziwe historię i tobie, a wtedy będzie z tobą źle.
-Masz rację.
Wróciliśmy do sali. Zayn poprosił Pezz na rozmowę. Ku naszemu zdziwieniu nie wybuchła jak to ma w zwyczaju, tylko powiedziała, że z nią pogada, a ja i Danielle, która za pozwoleniem Zayna wtajemniczyłam, obiecałyśmy jej, że pójdziemy razem z nią do niej pogadać o tym.
Cały dzień siedzieliśmy w szpitalu.
Wieczorem wróciliśmy do domu. Weszłam do swojego pokoju i popatrzyłam na kalendarz.
-Jutro urodziny mojej mamy...-pomyślałam i mimowolnie zaczęły mi spływać łzy po policzkach.
Poszłam do łazienki i podciągnęłam rękaw bluzy. Moim oczom ukazał się mój nadgarstek na którym było widać pełno blizn po żyletce. Pierwszą kreskę zrobiłam kiedy miałam 14 lat, wtedy po raz pierwszy pokłóciłam się z rodzicami.
Sięgnęłam na najwyższą półkę i ściągnęłam z niej małe pudełeczko w którym znajdowała się żyletka.
-Dawno tego nie robiłam.- pomyślałam i wróciłam z nią do pokoju. Usiadłam na ziemi upierając się o ścianę na przeciwko drzwi.
Zaczęłam robić następne kreski, czułam jak krew spływa po mojej ręce i kapie na bluzę.
Jednak zapomniałam zamknąć drzwi, i do mojego pokoju wbiegli Liam z Louisem.
Kiedy zobaczyli co robię zdziwili się i to nawet bardzo. Louis podszedł do mnie i przytulił mocno, a Liam zabrał żyletkę. Usiedliśmy na łóżku, i tak jak myślałam, zaczęła się rozmowa i pytania "Po co? Czemu? Dlaczego? Co mi to daje?"
______________________________________________________________________________________________________________
Następna część rozdziału pojawi się jeszcze dzisiaj. Przynajmniej mam taką nadzieję XD.
piątek, 19 kwietnia 2013
Nowi bohaterowie
Perrie Edward (2o lat)
Członkini zespołu Little Mix, dziewczyna Zayna, bliska przyjaciółka Emilly i Danielle. Nie przepada za Eleanor, uważa, że jest pustą blondynkom, która jest z Louisem tylko dlatego bo jest sławny i ma dużo pieniędzy.
Danielle Peazer (25 lat)
Dziewczyna Liama. Jest tancerką, bliską przyjaciółką Emilly i Perrie, tak samo jak przyjaciółki nie przepada za Eleanor. Ma o niej podobne zdanie co Pezz.
Eleanor Calder (21 lat)
Dziewczyna Louisa. Nie jest lubiana przez chłopaków z zespołu jak i również Danielle, Pez i Emilly. Fani 1D też za nią nie przepadają. Przez ostatnie 2 miesiące nie może się dogadać z Louisem, kłócą się o byle co.
Josh Devine (22 lata)
Perkusista w zespole One Direction.
Przyjaciel Zacka, on w zakładzie z Zackiem również brał udział. Nie lubi Emilly i Eleanor. Uważa, że Eleanor wykorzystuje Louisa, a Emilly chce zyskać rozgłos zadając się z chłopakami.
"Hej. Jestem Danielle" Roz.10
Rano obudziłam się o 11.00. Zeszłam do kuchni na śniadanie.
Przy stole siedzieli wszyscy mieszkańcy tego domu.
-Dobry.-powiedziałam ziewając.
-Dzień dobry śpiąca królewno.-powiedzieli wszyscy razem.
-Dzięki.-powiedziałam oburzona.
-No mała nie gniewaj się, ale ile można spać?-zapytał Louis.
-Odezwał się mądry. Sam śpisz do 12.00 albo i dłużej.-powiedziałam oskarżycielsko.
-No sorry bardzo, ja ciężko pracuję i muszę się wyspać.-zaczął się bronić.
-No żebyś się nie przemęczył.-zaśmiałam się.
-Ems, czy ty wątpisz w to, że ciężko pracuję?-zapytał.
-Nie zdaje Ci się.-odpowiedziałam z nutką sarkazmu w głosie.
-Słyszałem nutkę sarkazmu-powiedział rozbawiony naszą rozmową Zayn.
-Chamy.-powiedział zirytowany Lou.
-Też Cię kochamy Lou.-powiedziałam roześmiana.
-Taaa.-powiedział zrezygnowany.
-Dobra już spokój.-powiedział Liam.
-No dobra no.-powiedzieliśmy równocześnie z Lou.
-Błagam Was zachowujcie się po za godzinę ma przyjść Danielle.-powiedział Li.
-Co?! za godzinę?! LIAM!!!! Nie mogłeś wcześniej mówić?!-wyrzyczałam.
-O co Ci chodzi kobieto?-zapytał zdezorientowany Liam.
-Mam godzinę na przygotowanie się!! Czy ty myślisz, że ja się wyrobię?!-zapytałam wkurozna.
Cała piątka wybuchła śmiechem.
-Ta śmiejcie się ja idę się przygotować.-powiedziałam oburzona. Kiedy wchodziłam po schodach Harry zdążył za mną krzyknąć.
-Emi, czekaj pomogę Ci!!!-krzyknął za mną. Po nim Liam krzyknął.
-Harry siedź na dupie, i się do niej teraz nie zbliżaj, bo Ci zgolę te twoje loczki.-zagroził mu.
Poszłam na górę się przygotować. Po 50 minutach byłam gotowa. Zostało jeszcze 10 minut, więc stwierdziłam, że zejdę na dół.
Kiedy zeszłam wszyscy skierowali swój wzrok na mnie.
-Wow. Mała pięknie wyglądasz.-powiedział Zayn.
-Dzięki.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Li rzucił się do otworzenia drzwi.
Po chwili do salony wszedł Liam razem z Danielle. Dziewczyna była naprawdę śliczna.
Dziewczyna przywitała się ze wszystkimi i podeszła do mnie.
-Hej. Jestem Danielle. A ty jesteś Emilly prawda?-zapytała mnie dziewczyna.
-Tak, jestem Emilly. Miło Cię poznać, Liam dużo mi o tobie mówił-odpowiedziałam z uśmiechem.
Wszyscy usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy oglądać Projekt X.
Kiedy film się skończył, chłopacy zaczęli się zbierać.
-A wy gdzie się wybieracie jeśli można wiedzieć.-zapytałyśmy z Danielle.
-No przecież mamy wywiad w Tv, w tym czymś gdzie wczoraj był reportaż o Em.-opowiedział Lou.
-Aaaa faktycznie.-przyznałam im rację.
-Czuję się nie doinformowana.-westchnęła Danielle.
-Wszystko Ci wytłumaczę kochanie jak tylko wrócimy.-odrzekł Liam, całując Dan, w usta.
-Przepraszam my tu wciąż jesteśmy, i niektórzy z nas rzygają tęczą już.-powiedział Lokowaty.
-Spadaj Harry.-powiedział Liam.
-Dobra idźcie już.-powiedziałam wypychając ich domu.
Kiedy już wyszliśmy zaczęłyśmy rozmawiać z Dan, opowiadałam jej o niektórych dziwnych sytuacjach z dzieciństwa jej chłopaka.
Po 4 godzinach rozmowy włączyłyśmy telewizję i zaczęłyśmy oglądać wiadomości.
Nagle rzucił nam się w oczy napis który był na dole ekranu.
"Brytyjsko-irlandzki baysband One Direction, miał wypadek. Cały zespół obecnie znajduję się w szpitalu. Nic nikomu nie jest, jedynie Niall Horan doznał największych obrażeń.
Gdy to przeczytałyśmy rzuciłyśmy się szybko do wyjścia wzywając przy tym taksówkę. Po 15 minutach byłyśmy już w szpitalu. Szybko weszłyśmy do środka i spytałyśmy jakiejś pielęgniarki gdzie są chłopcy. Pobiegłyśmy z Danielle w stronę wskazaną przez pielęgniarkę. Chłopacy siedzieli przed jakąś salą. Byli wszyscy prócz Nialla.
-Gdzie Niall?-krzyknęłam wystraszona.
-W sali.-powiedział Zayn, trzymając się za złamaną rękę.
Weszłam szybko do sali. Przy łóżku Nialla siedział lekarz.
-Dzień dobry panie doktorze co z Niallem?-zapytałam ze łzami w oczach.
-Z chłopakiem nie jest zbyt dobrze. Ma złamaną nogę z przemieszczeniem, rękę. I wstrząs mózgu.-powiedział lekarz patrząc na mnie ze współczuciem. Po chwili wyszedł i zostawił mnie samą z Niallem.
Do sali weszli chłopacy razem z Danielle.
Posiedzieli chwilę i zaczęli się zbierać, został tylko sam Louis.
-Pamiętasz naszą rozmowę wczoraj?-zapytał.
-Tak.-odpowiedziałam ocierając łzę.
-Jak mówiłem, że prócz Harrego zakochał się w tobie ktoś jeszcze to chodziło mi o Nialla.-wskazał ręką leżącego chłopaka.
-On dla mnie też jest ważny, ale nie wiem czy można to nazwać miłością.-powiedziałam wybuchając głośniejszym płaczem.
-Nie płacz mała. Wszystko będzie dobrze, teraz chodź wracamy do domu.
-Nie. Ja tu zostaję. Nie zostawię go samego.
-Dobrze jak chcesz. Przyjedziemy jutro rano. W razie czego dzwoń. Ja lecę. Pa, trzymaj się.-powiedział i przytulił mnie.
-Pa.-powiedziałam ocierając łzy.
Posiedziałam jeszcze chwilę i zasnęłam przytulając chłopaka.
__________________________________________________________________
Jest już 10 rozdział ^^ Chciałabym z całego serca podziękować Oli, która pomogła mi z tym rozdziałem. Mam nadzieję, że w innych też zechce mi pomóc.

Przy stole siedzieli wszyscy mieszkańcy tego domu.
-Dobry.-powiedziałam ziewając.
-Dzień dobry śpiąca królewno.-powiedzieli wszyscy razem.
-Dzięki.-powiedziałam oburzona.
-No mała nie gniewaj się, ale ile można spać?-zapytał Louis.
-Odezwał się mądry. Sam śpisz do 12.00 albo i dłużej.-powiedziałam oskarżycielsko.
-No sorry bardzo, ja ciężko pracuję i muszę się wyspać.-zaczął się bronić.
-No żebyś się nie przemęczył.-zaśmiałam się.
-Ems, czy ty wątpisz w to, że ciężko pracuję?-zapytał.
-Nie zdaje Ci się.-odpowiedziałam z nutką sarkazmu w głosie.
-Słyszałem nutkę sarkazmu-powiedział rozbawiony naszą rozmową Zayn.
-Chamy.-powiedział zirytowany Lou.
-Też Cię kochamy Lou.-powiedziałam roześmiana.
-Taaa.-powiedział zrezygnowany.
-Dobra już spokój.-powiedział Liam.
-No dobra no.-powiedzieliśmy równocześnie z Lou.
-Błagam Was zachowujcie się po za godzinę ma przyjść Danielle.-powiedział Li.
-Co?! za godzinę?! LIAM!!!! Nie mogłeś wcześniej mówić?!-wyrzyczałam.
-O co Ci chodzi kobieto?-zapytał zdezorientowany Liam.
-Mam godzinę na przygotowanie się!! Czy ty myślisz, że ja się wyrobię?!-zapytałam wkurozna.
Cała piątka wybuchła śmiechem.
-Ta śmiejcie się ja idę się przygotować.-powiedziałam oburzona. Kiedy wchodziłam po schodach Harry zdążył za mną krzyknąć.
-Emi, czekaj pomogę Ci!!!-krzyknął za mną. Po nim Liam krzyknął.
-Harry siedź na dupie, i się do niej teraz nie zbliżaj, bo Ci zgolę te twoje loczki.-zagroził mu.
Poszłam na górę się przygotować. Po 50 minutach byłam gotowa. Zostało jeszcze 10 minut, więc stwierdziłam, że zejdę na dół.
Kiedy zeszłam wszyscy skierowali swój wzrok na mnie.
-Wow. Mała pięknie wyglądasz.-powiedział Zayn.
-Dzięki.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Li rzucił się do otworzenia drzwi.
Po chwili do salony wszedł Liam razem z Danielle. Dziewczyna była naprawdę śliczna.
Dziewczyna przywitała się ze wszystkimi i podeszła do mnie.
-Hej. Jestem Danielle. A ty jesteś Emilly prawda?-zapytała mnie dziewczyna.
-Tak, jestem Emilly. Miło Cię poznać, Liam dużo mi o tobie mówił-odpowiedziałam z uśmiechem.
Wszyscy usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy oglądać Projekt X.
Kiedy film się skończył, chłopacy zaczęli się zbierać.
-A wy gdzie się wybieracie jeśli można wiedzieć.-zapytałyśmy z Danielle.
-No przecież mamy wywiad w Tv, w tym czymś gdzie wczoraj był reportaż o Em.-opowiedział Lou.
-Aaaa faktycznie.-przyznałam im rację.
-Czuję się nie doinformowana.-westchnęła Danielle.
-Wszystko Ci wytłumaczę kochanie jak tylko wrócimy.-odrzekł Liam, całując Dan, w usta.
-Przepraszam my tu wciąż jesteśmy, i niektórzy z nas rzygają tęczą już.-powiedział Lokowaty.
-Spadaj Harry.-powiedział Liam.
-Dobra idźcie już.-powiedziałam wypychając ich domu.
Kiedy już wyszliśmy zaczęłyśmy rozmawiać z Dan, opowiadałam jej o niektórych dziwnych sytuacjach z dzieciństwa jej chłopaka.
Po 4 godzinach rozmowy włączyłyśmy telewizję i zaczęłyśmy oglądać wiadomości.
Nagle rzucił nam się w oczy napis który był na dole ekranu.
"Brytyjsko-irlandzki baysband One Direction, miał wypadek. Cały zespół obecnie znajduję się w szpitalu. Nic nikomu nie jest, jedynie Niall Horan doznał największych obrażeń.
Gdy to przeczytałyśmy rzuciłyśmy się szybko do wyjścia wzywając przy tym taksówkę. Po 15 minutach byłyśmy już w szpitalu. Szybko weszłyśmy do środka i spytałyśmy jakiejś pielęgniarki gdzie są chłopcy. Pobiegłyśmy z Danielle w stronę wskazaną przez pielęgniarkę. Chłopacy siedzieli przed jakąś salą. Byli wszyscy prócz Nialla.
-Gdzie Niall?-krzyknęłam wystraszona.
-W sali.-powiedział Zayn, trzymając się za złamaną rękę.
Weszłam szybko do sali. Przy łóżku Nialla siedział lekarz.
-Dzień dobry panie doktorze co z Niallem?-zapytałam ze łzami w oczach.
-Z chłopakiem nie jest zbyt dobrze. Ma złamaną nogę z przemieszczeniem, rękę. I wstrząs mózgu.-powiedział lekarz patrząc na mnie ze współczuciem. Po chwili wyszedł i zostawił mnie samą z Niallem.
Do sali weszli chłopacy razem z Danielle.
Posiedzieli chwilę i zaczęli się zbierać, został tylko sam Louis.
-Pamiętasz naszą rozmowę wczoraj?-zapytał.
-Tak.-odpowiedziałam ocierając łzę.
-Jak mówiłem, że prócz Harrego zakochał się w tobie ktoś jeszcze to chodziło mi o Nialla.-wskazał ręką leżącego chłopaka.
-On dla mnie też jest ważny, ale nie wiem czy można to nazwać miłością.-powiedziałam wybuchając głośniejszym płaczem.
-Nie płacz mała. Wszystko będzie dobrze, teraz chodź wracamy do domu.
-Nie. Ja tu zostaję. Nie zostawię go samego.
-Dobrze jak chcesz. Przyjedziemy jutro rano. W razie czego dzwoń. Ja lecę. Pa, trzymaj się.-powiedział i przytulił mnie.
-Pa.-powiedziałam ocierając łzy.
Posiedziałam jeszcze chwilę i zasnęłam przytulając chłopaka.
__________________________________________________________________
Jest już 10 rozdział ^^ Chciałabym z całego serca podziękować Oli, która pomogła mi z tym rozdziałem. Mam nadzieję, że w innych też zechce mi pomóc.
czwartek, 18 kwietnia 2013
"On Cię kocha" Roz.9
Nigdy więcej nie pójdę do Nando's w towarzystwie Devine! Wróć!
Nigdzie nie wyjdę w jego towarzystwie.
Całą drogę się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, a reszta starała się nas uspokoić co im mimo starań nie wychodziło.
Liam, Louis, Zayn, Niall i Harry kazali nam się pogodzić na co wybuchliśmy gromkim śmiechem na pół miasta.
Po 3 godzinach spędzonych z tym czymś czyt. Josh, miałam ochotę iść rzucić się pod najbliższą ciężarówkę, ale na moje nieszczęście żadna się nie fatygowała, aby przejechać obok restauracji, i zmuszona byłam z nim jeszcze wytrzymać.
Po 5 godzinach wreszcie zachciało im się wracać.
Byłam taka szczęśliwa myśląc, że ten debil pójdzie w inną stronę, ale znowu się przeliczyłam. Szedł w naszą stronę.
-No to Devine krzyżyk na drogę.-powiedziałam pod restauracją kiedy jeszcze żyłam w błędzie.
-Oj niestety Carther idę w tą samą stronę co Wy.-zaśmiał się Josh.
-A było tak pięknie... Dobra kij, ale zrób coś dla mnie i idź jak najbliżej ulicy, może w końcu mi się poszczęści i będzie jechać jakiś tir, pod który Cię wrzucę.-powiedziałam dumna ze swojego pomysłu.
-Ems, błagam Was, czy nie możecie chociaż wrócić do domu, nie kłócąc się i wyzywając?-zapytał zmęczony Liam.
-Jeśli tylko ten o to kosmita, założy maskę i zmieni imię i nazwisko, to mogę przystać na twoją prośbę.-powiedziałam.
-Nie doczekanie twoje. Jak ja patrzę w lustro to nie pęka na milion kawałków jak twoje.-znowu się zaśmiał ten kosmita jeden.
-Kosmito, przymknij swoją zieloną twarz i idź do ZOO, może Cię zatrudnią, choć wątpię bo biedne dzieci będą miały koszmary po nocach.-powiedziałam oburzona do Josha.
-Znowu się zaczyna...-westchnął Harry.
-To on zaczął!-uniosłam ręce w obronnym geście.
-A ty zakończysz-powiedział Niall.
-Pfff, chciałoby się.-odpowiedziałam.
-Kobiety weź je człowieku zrozum.-powiedział załamany Lou.
-Marchewka nie narażaj się!-krzyknęłam z oburzeniem.
Po 20 minutach doszliśmy do domu, wtedy nadeszła chwalebna chwila i kosmita sobie poszedł papa daleko, hej do las na maliny, jeśli dobrze pójdzie, to może spotka jakąś Balladynę, która go pomyli z Aliną.
* 3 miesiące później*
Oł jee, jest moc. Dzisiaj zakończenie roku i zaczynają się wakacje. W końcu skończą się te katorgi. ALLELULJA!!
Kiedy wróciłam do domu wraz z Loczkiem i naszymi pięknymi świadectwami, zastaliśmy pozostałą czwórkę w salonie.
Już na wejściu było słychać krzyki Louisa, że on wygrał, i kłócącego się z nim Nilla, który twierdził, że Pan Marchewka oszukiwał.
-A właśnie się mylicie bo to ja wygrałam, nie wiem co wygrałam i w czym, ale to ja wygrałam.-zaśmiałam się kiedy weszłam do salonu.
-Emilly!!!-krzyknęli wszyscy i się na mnie rzucili, co skończyło się tym, że cała 6 wylądowała na ziemi.
Ja byłam na samym dnie tej ludzkiej kanapki,i powiem Wam, że być przygniecioną prze 5 kolesi, to naprawdę bolesne doświadczenie.
Wszyscy się już podnieśli, ale Harry leżał na mnie dalej.
-Harry kocie wygodnie Ci?-zapytałam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-odpowiedział ukazując swoje dołeczki w policzkach.
-Bardzo się cieszę, że Ci wygodnie,ale...-powiedziałam niepewnym głosem.
-Ale co?!-zapytał zdenerwowany chłopak.
-Ale mnie przygniatasz do ziemi ciołku!!! Więc rusz swoją seksowną dupę i złaź ze mnie!!!-krzyknęłam mu do ucha.
-No dobra już dobra, nie drżyj się tak po sąsiadów obudzisz.-powiedział Harry podnosząc się i pomagając mi wstać.
-Wiesz umiem głośniej. Chcesz usłyszeć?-zapytałam pewna siebie chłopaka.
-NIE!!! NIE!! I JESZCZE RAZ NIE!!-krzyknął Liam.
-Liaś skarbie czemu nie mogę?-zapytałam smutna.
-Ponieważ jestem jeszcze młody i nie chcę stracić w tak młodym wieku słuchu.-powiedział przekornie.
-No pfff. Nikt nie potrafi docenić mojego talentu.-powiedziałam ocierając niewidzialną łezkę.
-Emilly nie wiecz czy zdajesz sobie sprawę, z tego, że twoję struny głosowe, potrafią wydobyć takie dźwięki, które żaden normalny człowiek nie umiałby powtórzyć.-powiedział Liam śmiejąc się.
-Ej! To, że spadłam z 10 piętra jak byłam mała to nie znaczy, że możesz mi to wytykać.-powiedziałam oburzona.
-Spadłaś z 10 piętra i żyjesz?!-krzyknął zdumiony irlandczyk wypluwając to co miał w buzi na mulata.
-Niall debilu!-krzyknął opluty Zayn.
-Tak Niall oczywiście, teraz masz zaszczyt gadać z duchem... Chłopie kto by przeżył upadek z 10 piętra?!-zapytałam załamana jego inteligencją.
-Superman.-odpowiedział Lou.
-Boże, prosiłam o normalne życie i normalnych przyjaciół! A ty co?-zapytałam podnosząc ręce i oczy ku górze.
-Ha ha ha, bardzo śmieszne, ale się uśmialiśmy.-powiedział Marchewa.
Wszyscy poszli do siebie do pokoi, a ja zostałam sama w salonie. Włączyłam telewizor i moim oczom ukazał się jakiś program plotkarski. "Jezu jak ja takich programów nie cierpię"- pomyślałam. Już miałam przełączyć kiecy prezenterka powiedziała coś co mnie zszokowało.
-A teraz trochę o słynnym zespole One Direction. Dwa dni temu zespół był widziany w kręgielni, wraz z nimi byłą nie znajoma dziewczyna, która według naszych źródeł nazywa się Emiily Carther. Czy tajemnicza nie znajoma była dziewczyną, któregoś z chłopaków? Na to pytanie poznamy odpowiedź już jutro! POnieważ w naszym studiu wywiadu udzieli One Direction. Mówiła dla Państwa Margharet Ciollins.-powiedziała prezenterka.
Siedziałam przed telewizorem z otwartą buzią, kiedy nagle do salony wszedł Louis.
-Widzę, że oglądałaś reportaż o tajemniczej nie znajomej.-powiedział Lou.
-Oglądałam... Jestem naprawdę taka tajemnicza skoro już znają moje imię i nazwisko, że ja jebie.-powiedziałam zaskoczona tym co przed chwilą usłyszałam w TV.
-Nie przejmuj się oni szukają tylko sensacji. Jutro na tym wywiadzie wszytko wyjaśnimy i będzie dobrze.-próbował pocieszyć mnie Lou.
-Taaa...-odpowiedziałam nie dowierzając.
-No już nie smutaj się. Przyszedłem z Tobą porozmawiać o Harrym.
-O Harrym? Czemu?
-Zastanawiam się czy nie widzisz jak on na Ciebie patrzy czy nie chcesz wiedzieć?-zapytał.
-Jak patrzy niby?
-Z iskierkami w oczach. Zawsze jak Cie widzi to się uśmiecha. Emilly in Cię kocha.
-Louis, błagam Cię on może mieć tysiące dziewczyn na zawołanie i twierdzisz, że we mnie się zakochał?-zapytałam.
-Sam mi to powiedział. To prawda, może mieć tysiące dziewczyn, ale on ich nie chce on woli Ciebie od nich wszystkich. Jesteś wyjątkową dziewczyną. Jesteś piękna kiedy się śmiejesz i smucisz, można na Tobie polegać, nigdy nie zostawisz przyjaciela w potrzebie. Em jesteś wyjątkowa. I powiem Ci, że nie tylko Harry się w Tobie zakochał.
-Niby kto jeszcze?
-Tego nie mogę Ci powiedzieć. Ta osoba wie co Harry do Ciebie czuje, i nie chce stawiać na przeszkodzie Harremu, bo wyznaje zasadę...-nie pozwoliłam mu skończyć.
-Chłopak przyjaciółki jest nie tykalny?-zapytałam.
-Raczej dziewczyna przyjaciela jest nie tykalna.-zaśmiał się.
-No w sumie racja.-odpowiedziałam również się śmiejąc.
-Powiem Ci tylko tyle, że ta osoba ma nadzieję, że kiedyś dojdziesz do tego kto jest tą drugą osobą.-powiedział i wrócił na górę.
-Mam taką nadzieję.-powiedziałam sama do siebie.
Chwilę później przyszedł Zayn z Niallem oglądnąć jakiś film. Chcieliśmy iść po resztę, ale Liam miał iść do Danielle, (ciekawa jestem kiedy ja w końcu poznam)a Harry i Louis nie mieli siły.
Oglądneliśmy z 5 filmów i koło 01.00 w nocy poszliśmy spać. No w sumie kto poszedł to poszedł, bo ja nie mogłam zasnąć. Cały czas zastanawiałam się nad ty co powiedział Lou "...nie tylko Harry się w Tobie zakochał..." czy tą drugą osobą może być Louis? Nie, to nie możliwe on chodzi z Eleanor, słyszałam, że między nimi się ostatnio nie układa, no ale... sama nie wiem. Muszę z nim pogadać. Rozmyślając nad tym w końcu zasnęłam.
_________________________________________________________________
Jak Wam się podoba? Mi szczerze nie bardzo, ale nic dziwnego w końcu mi się żaden z moich rozdziałów nie podoba.
Ten rozdział jest ze specjalną dedykacją dla Oli ;** Mam nadzieję, że jej się spodoba. Xoxox

Nigdzie nie wyjdę w jego towarzystwie.
Całą drogę się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, a reszta starała się nas uspokoić co im mimo starań nie wychodziło.
Liam, Louis, Zayn, Niall i Harry kazali nam się pogodzić na co wybuchliśmy gromkim śmiechem na pół miasta.
Po 3 godzinach spędzonych z tym czymś czyt. Josh, miałam ochotę iść rzucić się pod najbliższą ciężarówkę, ale na moje nieszczęście żadna się nie fatygowała, aby przejechać obok restauracji, i zmuszona byłam z nim jeszcze wytrzymać.
Po 5 godzinach wreszcie zachciało im się wracać.
Byłam taka szczęśliwa myśląc, że ten debil pójdzie w inną stronę, ale znowu się przeliczyłam. Szedł w naszą stronę.
-No to Devine krzyżyk na drogę.-powiedziałam pod restauracją kiedy jeszcze żyłam w błędzie.
-Oj niestety Carther idę w tą samą stronę co Wy.-zaśmiał się Josh.
-A było tak pięknie... Dobra kij, ale zrób coś dla mnie i idź jak najbliżej ulicy, może w końcu mi się poszczęści i będzie jechać jakiś tir, pod który Cię wrzucę.-powiedziałam dumna ze swojego pomysłu.
-Ems, błagam Was, czy nie możecie chociaż wrócić do domu, nie kłócąc się i wyzywając?-zapytał zmęczony Liam.
-Jeśli tylko ten o to kosmita, założy maskę i zmieni imię i nazwisko, to mogę przystać na twoją prośbę.-powiedziałam.
-Nie doczekanie twoje. Jak ja patrzę w lustro to nie pęka na milion kawałków jak twoje.-znowu się zaśmiał ten kosmita jeden.
-Kosmito, przymknij swoją zieloną twarz i idź do ZOO, może Cię zatrudnią, choć wątpię bo biedne dzieci będą miały koszmary po nocach.-powiedziałam oburzona do Josha.
-Znowu się zaczyna...-westchnął Harry.
-To on zaczął!-uniosłam ręce w obronnym geście.
-A ty zakończysz-powiedział Niall.
-Pfff, chciałoby się.-odpowiedziałam.
-Kobiety weź je człowieku zrozum.-powiedział załamany Lou.
-Marchewka nie narażaj się!-krzyknęłam z oburzeniem.
Po 20 minutach doszliśmy do domu, wtedy nadeszła chwalebna chwila i kosmita sobie poszedł papa daleko, hej do las na maliny, jeśli dobrze pójdzie, to może spotka jakąś Balladynę, która go pomyli z Aliną.
* 3 miesiące później*
Oł jee, jest moc. Dzisiaj zakończenie roku i zaczynają się wakacje. W końcu skończą się te katorgi. ALLELULJA!!
Kiedy wróciłam do domu wraz z Loczkiem i naszymi pięknymi świadectwami, zastaliśmy pozostałą czwórkę w salonie.
Już na wejściu było słychać krzyki Louisa, że on wygrał, i kłócącego się z nim Nilla, który twierdził, że Pan Marchewka oszukiwał.
-A właśnie się mylicie bo to ja wygrałam, nie wiem co wygrałam i w czym, ale to ja wygrałam.-zaśmiałam się kiedy weszłam do salonu.
-Emilly!!!-krzyknęli wszyscy i się na mnie rzucili, co skończyło się tym, że cała 6 wylądowała na ziemi.
Ja byłam na samym dnie tej ludzkiej kanapki,i powiem Wam, że być przygniecioną prze 5 kolesi, to naprawdę bolesne doświadczenie.
Wszyscy się już podnieśli, ale Harry leżał na mnie dalej.
-Harry kocie wygodnie Ci?-zapytałam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-odpowiedział ukazując swoje dołeczki w policzkach.
-Bardzo się cieszę, że Ci wygodnie,ale...-powiedziałam niepewnym głosem.
-Ale co?!-zapytał zdenerwowany chłopak.
-Ale mnie przygniatasz do ziemi ciołku!!! Więc rusz swoją seksowną dupę i złaź ze mnie!!!-krzyknęłam mu do ucha.
-No dobra już dobra, nie drżyj się tak po sąsiadów obudzisz.-powiedział Harry podnosząc się i pomagając mi wstać.
-Wiesz umiem głośniej. Chcesz usłyszeć?-zapytałam pewna siebie chłopaka.
-NIE!!! NIE!! I JESZCZE RAZ NIE!!-krzyknął Liam.
-Liaś skarbie czemu nie mogę?-zapytałam smutna.
-Ponieważ jestem jeszcze młody i nie chcę stracić w tak młodym wieku słuchu.-powiedział przekornie.
-No pfff. Nikt nie potrafi docenić mojego talentu.-powiedziałam ocierając niewidzialną łezkę.
-Emilly nie wiecz czy zdajesz sobie sprawę, z tego, że twoję struny głosowe, potrafią wydobyć takie dźwięki, które żaden normalny człowiek nie umiałby powtórzyć.-powiedział Liam śmiejąc się.
-Ej! To, że spadłam z 10 piętra jak byłam mała to nie znaczy, że możesz mi to wytykać.-powiedziałam oburzona.
-Spadłaś z 10 piętra i żyjesz?!-krzyknął zdumiony irlandczyk wypluwając to co miał w buzi na mulata.
-Niall debilu!-krzyknął opluty Zayn.
-Tak Niall oczywiście, teraz masz zaszczyt gadać z duchem... Chłopie kto by przeżył upadek z 10 piętra?!-zapytałam załamana jego inteligencją.
-Superman.-odpowiedział Lou.
-Boże, prosiłam o normalne życie i normalnych przyjaciół! A ty co?-zapytałam podnosząc ręce i oczy ku górze.
-Ha ha ha, bardzo śmieszne, ale się uśmialiśmy.-powiedział Marchewa.
Wszyscy poszli do siebie do pokoi, a ja zostałam sama w salonie. Włączyłam telewizor i moim oczom ukazał się jakiś program plotkarski. "Jezu jak ja takich programów nie cierpię"- pomyślałam. Już miałam przełączyć kiecy prezenterka powiedziała coś co mnie zszokowało.
-A teraz trochę o słynnym zespole One Direction. Dwa dni temu zespół był widziany w kręgielni, wraz z nimi byłą nie znajoma dziewczyna, która według naszych źródeł nazywa się Emiily Carther. Czy tajemnicza nie znajoma była dziewczyną, któregoś z chłopaków? Na to pytanie poznamy odpowiedź już jutro! POnieważ w naszym studiu wywiadu udzieli One Direction. Mówiła dla Państwa Margharet Ciollins.-powiedziała prezenterka.
Siedziałam przed telewizorem z otwartą buzią, kiedy nagle do salony wszedł Louis.
-Widzę, że oglądałaś reportaż o tajemniczej nie znajomej.-powiedział Lou.
-Oglądałam... Jestem naprawdę taka tajemnicza skoro już znają moje imię i nazwisko, że ja jebie.-powiedziałam zaskoczona tym co przed chwilą usłyszałam w TV.
-Nie przejmuj się oni szukają tylko sensacji. Jutro na tym wywiadzie wszytko wyjaśnimy i będzie dobrze.-próbował pocieszyć mnie Lou.
-Taaa...-odpowiedziałam nie dowierzając.
-No już nie smutaj się. Przyszedłem z Tobą porozmawiać o Harrym.
-O Harrym? Czemu?
-Zastanawiam się czy nie widzisz jak on na Ciebie patrzy czy nie chcesz wiedzieć?-zapytał.
-Jak patrzy niby?
-Z iskierkami w oczach. Zawsze jak Cie widzi to się uśmiecha. Emilly in Cię kocha.
-Louis, błagam Cię on może mieć tysiące dziewczyn na zawołanie i twierdzisz, że we mnie się zakochał?-zapytałam.
-Sam mi to powiedział. To prawda, może mieć tysiące dziewczyn, ale on ich nie chce on woli Ciebie od nich wszystkich. Jesteś wyjątkową dziewczyną. Jesteś piękna kiedy się śmiejesz i smucisz, można na Tobie polegać, nigdy nie zostawisz przyjaciela w potrzebie. Em jesteś wyjątkowa. I powiem Ci, że nie tylko Harry się w Tobie zakochał.
-Niby kto jeszcze?
-Tego nie mogę Ci powiedzieć. Ta osoba wie co Harry do Ciebie czuje, i nie chce stawiać na przeszkodzie Harremu, bo wyznaje zasadę...-nie pozwoliłam mu skończyć.
-Chłopak przyjaciółki jest nie tykalny?-zapytałam.
-Raczej dziewczyna przyjaciela jest nie tykalna.-zaśmiał się.
-No w sumie racja.-odpowiedziałam również się śmiejąc.
-Powiem Ci tylko tyle, że ta osoba ma nadzieję, że kiedyś dojdziesz do tego kto jest tą drugą osobą.-powiedział i wrócił na górę.
-Mam taką nadzieję.-powiedziałam sama do siebie.
Chwilę później przyszedł Zayn z Niallem oglądnąć jakiś film. Chcieliśmy iść po resztę, ale Liam miał iść do Danielle, (ciekawa jestem kiedy ja w końcu poznam)a Harry i Louis nie mieli siły.
Oglądneliśmy z 5 filmów i koło 01.00 w nocy poszliśmy spać. No w sumie kto poszedł to poszedł, bo ja nie mogłam zasnąć. Cały czas zastanawiałam się nad ty co powiedział Lou "...nie tylko Harry się w Tobie zakochał..." czy tą drugą osobą może być Louis? Nie, to nie możliwe on chodzi z Eleanor, słyszałam, że między nimi się ostatnio nie układa, no ale... sama nie wiem. Muszę z nim pogadać. Rozmyślając nad tym w końcu zasnęłam.
_________________________________________________________________
Jak Wam się podoba? Mi szczerze nie bardzo, ale nic dziwnego w końcu mi się żaden z moich rozdziałów nie podoba.
Ten rozdział jest ze specjalną dedykacją dla Oli ;** Mam nadzieję, że jej się spodoba. Xoxox
środa, 17 kwietnia 2013
"Odwal się od niego!' Roz.8
Mieszkam u chłopaków już tydzień. Przez te 7 dni darowałam sobie szkołę, nie miałam siły na nic. Cały czas nie docierał do mnie fakt, że moich rodziców już nie ma.
Chłopacy próbowali mnie na wszelkie sposoby rozweselać, niekiedy im się to udawało, ale rzadko.
Jutro poniedziałek, dzień w którym jestem narażona na ból, upokorzenie... Harry ma zacząć chodzić do szkoły dopiero za dwa tygodnie przez ten czas muszę sobie jakoś poradzić. Został mi już tylko Brian, Sam wyprowadziła się do Nowego Yorku z rodzicami.
O 23.00 poszłam spać.
*Następny dzień*
Obudziłam się o 6.00. Z nerwów strasznie bolał mnie brzuch.
Poszłam do łazienki i szybko się umyłam, pomalowałam, uczesałam i ubrałam.
Wolnym krokiem zeszłam na dół, przy stole siedzieli wszyscy, nie powiem trochę mnie to zdziwiło bo przez cały tyn czas spali do 12.00 albo i dłużej.
-Cóż to za święto, że tak wcześnie wstaliście?-zapytałam kidey weszłam już do kuchni.
-A no nasza kochana przyjaciółka do szkoły idziecie się edukować.-powiedział Zayn przeglądając się w patelni.
-O, to tak jak ja. Znam ją chociaż?-zapytałam z uśmiechem.
-Nie znasz. Ma na imię Emilly Carther ma 17 lat, wysoka blondynka, mieszka w Londynie z 5 najprzystojniejszymi facetami na świecie, którzy są gotowi oddać za nią życie.-zaśmiał się Lou.
-Masz rację nie znam laski, ale stwierdzam, że dobrze, że chociaż tyle jej się w życiu udało.-powiedziałam już trochę smutniej.
-Nie smutaj się tylko jedz śniadanie. To najważniejszy posiłek w ciągu dnia, ale jeśli nie chcesz to ja zjem chętnie za Ciebie.-zaoferował się Horan.
-Oj, ale Pan wybaczy, ale jednak zjem to wspaniałe śniadanie. Kto je robił?-zapytałam.
-JA!!-krzyknął Lokowaty.
-Niall, słonko?-zapytałam z nadzieją.
-Tak kocie?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Odstąpię Ci tą wspaniałą jajecznice. Tylko się nie zatruj.-dodałam już ciszej na odchodne.
-Carther!! Ja to słyszałem!!-krzyknął zbulwersowany Harry.
-Tak też Cię kocham skarbie.-zaśmiałam się i poszłam na górę po rzeczy.
Jeśli pomyśleliście, że jestem z którymś z nich, to niestety się pomyliliście. Kocham ich jak bracia, a oni mnie jak siostrę dlatego mówimy do siebie, kotku, skarbie, kochanie itd.
Chłopacy zaoferowali się mnie odwieźć nie chętnie się zgodziłam. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z każdym buziakiem w polik. Zayn dodała, że po mnie o 14.10 przyjedzie. Zgodziłam się.
Weszłam do szkoły i się zaczęło. Już słyszałam jakieś krzyki za mną i śmiechy. Starałam się nie reagować, ale w środku płakałam.
Minęły mi już 3 lekcje, jeszcze 4...
Stoję sama przy swojej szafce, bo Brain jest chory. Nagle słyszę, że ktoś woła moje imię.
-Odpierdol się Zack. Nic Ci nie zrobiłam.-krzyknęłam nie patrząc kto to.
-Co Ci ten koleś znowu zrobił?!-nieznany mi ktoś krzyknął. Rozpoznałam głos. To był Harry.
-Co ty tu robisz?! Miałeś dopiero za dwa tygodnie tu chodzić!-krzyknęłam rzucając mu się na szyję.
-No miałem, ale kiedy moja mama się dowiedziała, że za dwa tygodnie idę do szkoły, to dosłownie stanęła na głowie, żeby mnie wcześniej przyjęli. Tak więc o to jestem.-uśmiechnął się do mnie.
-Ciekawie, nie powiem. To u kogo w klasie jesteś?-zapytałam.
-U pani Stevenson.-powiedział krótko.
-Serio?? Ja też w niej jestem!-wykrzyknęłam uradowana.
-Haa Mr.Sexy ma szczęście nawet w szkole.-zaśmialiśmy się na te słowa.
Po chwili jednak usłyszałam drugi najbardziej znienawidzony przeze mnie głos.
-O Carther szmato, nie zadręczaj nowego kolegi swoją osobą.-powiedziała Emma siostrzyczka Zacka.
-Emmo dziwko, nie zadręczam go tylko daję rady jak unikać takiego pustego plastika niczym twoja osoba.-powiedziałam wkurzona.
-Taa uważaj lepiej co mówisz bo pójdę do Zacka.-powiedziała.
W tym momencie odezwał się Harry.
-O bardzo chętnie sobie z nim pogadam.-powiedział Harry odwracając twarz w stronę Emmy. Ta jak na zawołanie pobladła.
-OMG!!! Ty jesteś Harry Styles!!! Z ONE DIRECTION!!! KOCHAM CIĘ!!!!-zaczęła piszczeć.
-Dobra przestań, bo moje uszy krwawią.-powiedział pośpiesznie Harry, i wszedł do klasy obok mojej szafki, tam mieliśmy mieć matmę.
-Emilly, moja droga Emiily.-zaczął plastik.
-Emmo, moja droga Emmo zejdź mi z oczów.-powiedziałam szybko, już chciałam odejść, ale Emma mi to uniemożliwiła łapiąc mnie za nadgarstek.
-Nie tak szybko. Odwal się od niego!! On jest mój! Rozumiesz?!-zapytała krzycząc.
-Nie wiem czy zauważyłaś, ale on za tobą nie przepada, także daj mi spokój bo zaczęło śmierdzieć od Ciebie sztucznośćią.-powiedziałam i pomachałam zszokowanej dziewczynie.
Weszłam do sali i usiadłam obok Loczka. Ten uważnie słuchał co mówiła nauczycielka, a ja siedziałam i myślałam co się ze mną dzieje, czemu się tak zachowałam w stosunku do Emmy?? Czy dzięki obecności Herrego stałam się pewniejsza siebie i odważniejsza?? Nie wiem co o tym myśleć.
Resztka lekcji minęła nam dość szybko. Loczek szybko zrobił furorę u nas w szkole.
Przed szkołą czekał na nas Zayn. Wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu śmiejąc się głośno.
Kiedy weszliśmy udałam się do salonu przywitać się z chłopakami. To co tam zobaczyłam wkurzyło mnie.
Było to, a konkretnie był to Josh. Josh Devine.
-Co ty tu robisz?!-wydarłam się na niego na dzień dobry.
-To chyba ja powinienem Ciebie o to spytać!! Burdel parę ulic dalej-krzyknął w moją stronę.
-Skąd wiesz? Korzystasz? Jeśli tak, to daj numer najlepszej dziwki swojemu wspaniałemu przyjacielowi Zackowi. On chętnie skorzysta, o ile jakaś będzie chciała go obsłużyć.-krzyknęłam równie głośno co on.
-Licz się ze słowami, bo wiesz dobrze, że jeśli Zack się dowie co powiedziałaś, to masz piekło w szkole i nie tylko tam?-zapytał śmiejąc się. Zmierzyłam go wzrokiem i wybuchłam śmiechem.
-Ty mi grozisz Zackiem?! Człowieku zastanów się co mówisz, on jest mocny w gębie, a zrobić, to robią za niego jego "koledzy". Taki sam jak on jesteś.-powiedziałam przez śmiech.
-Czy ktoś nam może wyjaśnić o co tu chodzi???!!!-krzyknął zdezorientowany Lou.
-Tak oczywiście, że mogę.-powiedziałam -To jest Josh. Przyjaciel Zacka. To między innymi on się wtedy z nim założył.-powiedziałam.
-Josh to prawda?-zapytał Liam.
-No tak.-powiedział bez krępacji Devine.
-Po tobie się tego nie spodziewałem. Znamy się trzy lata grasz z nami w zespole, a tu nagle takie coś?!-powiedział Liam.
-To on z Wami gra?! Serio?!-krzyknęłam z nie dowierzeniem.
-No chyba głucha nie jesteś.-zapytał z drwiną Devine.
-Zamknij się.-syknęłam.
-To kim dla Was jest to tutaj.-zapytał wskazując mnie palcem i mierząc wzrokiem, za co miałam mu ochotę dokopać.
-Emilly mieszka z nami, i jest naszą przyjaciółką.-powiedział Niall krótko.
-Ludzie błagam tyle dziewczyn na świecie, a wy akurat ją pod swój dach przyjmujecie. Brak mi słów.-powiedział załamany Josh.
-Nic dziwnego. Zawsze miałeś mały zasób słów. Zazwyczaj ograniczał się do 5 słów "KURWA ODDAJCIE MI MOJE PIWO"-zarecytowałam.
-Wal się.-skwitował krótko.
-Dobra uspokójcie się już. Harry idź z Em się trochę pouczcie na jutro a potem idziemy do Nando's.-powiedział Louis.
-Yhym...-powiedziałam i poszłam z Harrym na górę.
Po dwóch godzinach skończyliśmy i poszliśmy, ale z nami niestety Devine... Praktycznie całą drogę się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, a reszta starała się nas uspokoić.

Chłopacy próbowali mnie na wszelkie sposoby rozweselać, niekiedy im się to udawało, ale rzadko.
Jutro poniedziałek, dzień w którym jestem narażona na ból, upokorzenie... Harry ma zacząć chodzić do szkoły dopiero za dwa tygodnie przez ten czas muszę sobie jakoś poradzić. Został mi już tylko Brian, Sam wyprowadziła się do Nowego Yorku z rodzicami.
O 23.00 poszłam spać.
*Następny dzień*
Obudziłam się o 6.00. Z nerwów strasznie bolał mnie brzuch.
Poszłam do łazienki i szybko się umyłam, pomalowałam, uczesałam i ubrałam.
Wolnym krokiem zeszłam na dół, przy stole siedzieli wszyscy, nie powiem trochę mnie to zdziwiło bo przez cały tyn czas spali do 12.00 albo i dłużej.
-Cóż to za święto, że tak wcześnie wstaliście?-zapytałam kidey weszłam już do kuchni.
-A no nasza kochana przyjaciółka do szkoły idziecie się edukować.-powiedział Zayn przeglądając się w patelni.
-O, to tak jak ja. Znam ją chociaż?-zapytałam z uśmiechem.
-Nie znasz. Ma na imię Emilly Carther ma 17 lat, wysoka blondynka, mieszka w Londynie z 5 najprzystojniejszymi facetami na świecie, którzy są gotowi oddać za nią życie.-zaśmiał się Lou.
-Masz rację nie znam laski, ale stwierdzam, że dobrze, że chociaż tyle jej się w życiu udało.-powiedziałam już trochę smutniej.
-Nie smutaj się tylko jedz śniadanie. To najważniejszy posiłek w ciągu dnia, ale jeśli nie chcesz to ja zjem chętnie za Ciebie.-zaoferował się Horan.
-Oj, ale Pan wybaczy, ale jednak zjem to wspaniałe śniadanie. Kto je robił?-zapytałam.
-JA!!-krzyknął Lokowaty.
-Niall, słonko?-zapytałam z nadzieją.
-Tak kocie?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Odstąpię Ci tą wspaniałą jajecznice. Tylko się nie zatruj.-dodałam już ciszej na odchodne.
-Carther!! Ja to słyszałem!!-krzyknął zbulwersowany Harry.
-Tak też Cię kocham skarbie.-zaśmiałam się i poszłam na górę po rzeczy.
Jeśli pomyśleliście, że jestem z którymś z nich, to niestety się pomyliliście. Kocham ich jak bracia, a oni mnie jak siostrę dlatego mówimy do siebie, kotku, skarbie, kochanie itd.
Chłopacy zaoferowali się mnie odwieźć nie chętnie się zgodziłam. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z każdym buziakiem w polik. Zayn dodała, że po mnie o 14.10 przyjedzie. Zgodziłam się.
Weszłam do szkoły i się zaczęło. Już słyszałam jakieś krzyki za mną i śmiechy. Starałam się nie reagować, ale w środku płakałam.
Minęły mi już 3 lekcje, jeszcze 4...
Stoję sama przy swojej szafce, bo Brain jest chory. Nagle słyszę, że ktoś woła moje imię.
-Odpierdol się Zack. Nic Ci nie zrobiłam.-krzyknęłam nie patrząc kto to.
-Co Ci ten koleś znowu zrobił?!-nieznany mi ktoś krzyknął. Rozpoznałam głos. To był Harry.
-Co ty tu robisz?! Miałeś dopiero za dwa tygodnie tu chodzić!-krzyknęłam rzucając mu się na szyję.
-No miałem, ale kiedy moja mama się dowiedziała, że za dwa tygodnie idę do szkoły, to dosłownie stanęła na głowie, żeby mnie wcześniej przyjęli. Tak więc o to jestem.-uśmiechnął się do mnie.
-Ciekawie, nie powiem. To u kogo w klasie jesteś?-zapytałam.
-U pani Stevenson.-powiedział krótko.
-Serio?? Ja też w niej jestem!-wykrzyknęłam uradowana.
-Haa Mr.Sexy ma szczęście nawet w szkole.-zaśmialiśmy się na te słowa.
Po chwili jednak usłyszałam drugi najbardziej znienawidzony przeze mnie głos.
-O Carther szmato, nie zadręczaj nowego kolegi swoją osobą.-powiedziała Emma siostrzyczka Zacka.
-Emmo dziwko, nie zadręczam go tylko daję rady jak unikać takiego pustego plastika niczym twoja osoba.-powiedziałam wkurzona.
-Taa uważaj lepiej co mówisz bo pójdę do Zacka.-powiedziała.
W tym momencie odezwał się Harry.
-O bardzo chętnie sobie z nim pogadam.-powiedział Harry odwracając twarz w stronę Emmy. Ta jak na zawołanie pobladła.
-OMG!!! Ty jesteś Harry Styles!!! Z ONE DIRECTION!!! KOCHAM CIĘ!!!!-zaczęła piszczeć.
-Dobra przestań, bo moje uszy krwawią.-powiedział pośpiesznie Harry, i wszedł do klasy obok mojej szafki, tam mieliśmy mieć matmę.
-Emilly, moja droga Emiily.-zaczął plastik.
-Emmo, moja droga Emmo zejdź mi z oczów.-powiedziałam szybko, już chciałam odejść, ale Emma mi to uniemożliwiła łapiąc mnie za nadgarstek.
-Nie tak szybko. Odwal się od niego!! On jest mój! Rozumiesz?!-zapytała krzycząc.
-Nie wiem czy zauważyłaś, ale on za tobą nie przepada, także daj mi spokój bo zaczęło śmierdzieć od Ciebie sztucznośćią.-powiedziałam i pomachałam zszokowanej dziewczynie.
Weszłam do sali i usiadłam obok Loczka. Ten uważnie słuchał co mówiła nauczycielka, a ja siedziałam i myślałam co się ze mną dzieje, czemu się tak zachowałam w stosunku do Emmy?? Czy dzięki obecności Herrego stałam się pewniejsza siebie i odważniejsza?? Nie wiem co o tym myśleć.
Resztka lekcji minęła nam dość szybko. Loczek szybko zrobił furorę u nas w szkole.
Przed szkołą czekał na nas Zayn. Wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu śmiejąc się głośno.
Kiedy weszliśmy udałam się do salonu przywitać się z chłopakami. To co tam zobaczyłam wkurzyło mnie.
Było to, a konkretnie był to Josh. Josh Devine.
-Co ty tu robisz?!-wydarłam się na niego na dzień dobry.
-To chyba ja powinienem Ciebie o to spytać!! Burdel parę ulic dalej-krzyknął w moją stronę.
-Skąd wiesz? Korzystasz? Jeśli tak, to daj numer najlepszej dziwki swojemu wspaniałemu przyjacielowi Zackowi. On chętnie skorzysta, o ile jakaś będzie chciała go obsłużyć.-krzyknęłam równie głośno co on.
-Licz się ze słowami, bo wiesz dobrze, że jeśli Zack się dowie co powiedziałaś, to masz piekło w szkole i nie tylko tam?-zapytał śmiejąc się. Zmierzyłam go wzrokiem i wybuchłam śmiechem.
-Ty mi grozisz Zackiem?! Człowieku zastanów się co mówisz, on jest mocny w gębie, a zrobić, to robią za niego jego "koledzy". Taki sam jak on jesteś.-powiedziałam przez śmiech.
-Czy ktoś nam może wyjaśnić o co tu chodzi???!!!-krzyknął zdezorientowany Lou.
-Tak oczywiście, że mogę.-powiedziałam -To jest Josh. Przyjaciel Zacka. To między innymi on się wtedy z nim założył.-powiedziałam.
-Josh to prawda?-zapytał Liam.
-No tak.-powiedział bez krępacji Devine.
-Po tobie się tego nie spodziewałem. Znamy się trzy lata grasz z nami w zespole, a tu nagle takie coś?!-powiedział Liam.
-To on z Wami gra?! Serio?!-krzyknęłam z nie dowierzeniem.
-No chyba głucha nie jesteś.-zapytał z drwiną Devine.
-Zamknij się.-syknęłam.
-To kim dla Was jest to tutaj.-zapytał wskazując mnie palcem i mierząc wzrokiem, za co miałam mu ochotę dokopać.
-Emilly mieszka z nami, i jest naszą przyjaciółką.-powiedział Niall krótko.
-Ludzie błagam tyle dziewczyn na świecie, a wy akurat ją pod swój dach przyjmujecie. Brak mi słów.-powiedział załamany Josh.
-Nic dziwnego. Zawsze miałeś mały zasób słów. Zazwyczaj ograniczał się do 5 słów "KURWA ODDAJCIE MI MOJE PIWO"-zarecytowałam.
-Wal się.-skwitował krótko.
-Dobra uspokójcie się już. Harry idź z Em się trochę pouczcie na jutro a potem idziemy do Nando's.-powiedział Louis.
-Yhym...-powiedziałam i poszłam z Harrym na górę.
Po dwóch godzinach skończyliśmy i poszliśmy, ale z nami niestety Devine... Praktycznie całą drogę się kłóciliśmy i wyzywaliśmy, a reszta starała się nas uspokoić.
?
I jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? ;)
Mam do Was pytanie, czy podoba Wam się ten blog i chcecie dalsze rozdziały?
Ostatnio mam dużo nauki, bo doszło do mnie, że koniec roku się zbliża a moje oceny za ciekawe nie są. Dlatego przestałam pisać dalsze części. Jeżeli chcecie znać dalsze losy bohaterów to piszcie w komentarzach lub na miala yourbrathismyoxygen@gmail.com
Pamiętajcie, że dalej czekam na Wasze sugestię co do bloga. Jeśli macie jakieś pomysły co do dalszych części piszcie na maila i jeśli macie jakieś uwagi też piszcie.
I chcę Wam wszystkim podziękować za ponad 300 wyświetleń jesteście wspaniali. xxx
http://www.youtube.com/watch?v=HyJsaQhvKzk
Mam do Was pytanie, czy podoba Wam się ten blog i chcecie dalsze rozdziały?
Ostatnio mam dużo nauki, bo doszło do mnie, że koniec roku się zbliża a moje oceny za ciekawe nie są. Dlatego przestałam pisać dalsze części. Jeżeli chcecie znać dalsze losy bohaterów to piszcie w komentarzach lub na miala yourbrathismyoxygen@gmail.com
Pamiętajcie, że dalej czekam na Wasze sugestię co do bloga. Jeśli macie jakieś pomysły co do dalszych części piszcie na maila i jeśli macie jakieś uwagi też piszcie.
I chcę Wam wszystkim podziękować za ponad 300 wyświetleń jesteście wspaniali. xxx
Subskrybuj:
Posty (Atom)




