niedziela, 14 lipca 2013

Roz.20 cz.1



*Dwa dni później*
Obudziłem się o 10.00. Emilly dzisiaj wychodzi ze szpitala, więc o 12.00 razem z Liamem po nią jadę.
Emilly nie chciała widzieć się z Niallem, powiedziała, żę trafiła tu przez niego i do powrotu do domu nie chce się z nim widzieć. W sumie nie dziwię się jej. Odkąd się obudziła całymi dniami z chłopakami, Danielle i Perrie u niej siedzieliśmy. Eleanor nie przychodziła w ogóle ponieważ nie dawno dostałem wypłatę i El chodzi po sklepach. Popatrzyłem na zegarek, była już 11.30 a za pół godziny mamy być w szpitalu. Cholera...
Szybko rzuciłem się w stronę łazienki, przebrałem się i szybko zjadłem śniadanie po czym poleciałem do Liama, który gadał z kimś przez telefon.
-Liam!!-krzyknąłem, pokazując na zegarek na ścianie.
-Co?! Aaaa... O cholera Przepraszam Danielle, ale muszę kończyć.-powiedział do telefonu.
-Chodź no, czasu nie ma.-powiedziałem tupiąc nogą.
-Idę no.-powiedział chłopak ubierając bluzę.
Wlecieliśmy jeszcze do pokoju Lokowatego, żeby mu zakomunikować, żę postaramy się wrócić za 4 godziny i w między czasie ma być wszystko gotowe.
Przygotowywaliśmy dla Ems, przyjęcie niespodziankę, gdzie ten idiota miał ją jeszcze przeprosić. Mam nadzieję, że Niall nie spieprzy sprawy bo ja więcej nie zamierzam mu pomagać w przepraszaniu Ems.
Super godzina 12.00, a my kurde stoimy chyba w 2 km korku. Lepiej być nie może...
Po 40 minutach stania w korku wreszcie dojechaliśmy do szpitala, szybko wbiegliśmy do jego wnętrza, gdzie na poczekalni siedziała wkurzona Em.
-Gdzie Wy do jasnej cholery byliście?!-krzyknęła kiedy tylko nas zobaczyła.
Liam schował się za mną, nie wiedziałem o co chodzi.
-Stary co ty odwalasz?-zapytałem.
-Ostatni raz kiedy zawaliłem prawie oberwałem w łeb, tym razem nie chcę ryzykować.-wytłumaczył.
No pięknie, czyli może się okazać, że oberwę w głowę, za spóźnienie?
-Emilly, kochana moja przyjaciółko, korki były nie mogliśmy szybciej przyjechać. Jak ty pięknie dziś wyglądasz.-dodałem szybko.
-Ty Tomlinson nie zmieniał mi tu tematu, idź do rejestracji  po mój wypis, bo kurde się dowiedziałam, że jesteś moim opiekunem prawnym i tylko twoje 4 litery mogą mnie odebrać...
-Nie wiem o co Ci chodzi, po co te wyrzuty w głosie. Tysiące dziewczyn na świecie chciałoby, aby sam Louis William Tomlinson posiadasz najseksowniejszego tyłka na świecie podał się za ich opiekuna prawnego.-powiedziałam z uśmiechem.
-Nie chcę Wam przeszkadzać, ale tak się składa, że szpitali to ja nie lubie, więc Tomlinson rusz ten tyłek po ten wypis i chodźmy z stąd!-powiedział Liam.
-No dobra idę, nie dacie się człowiekowi nacieszyć, że ma taki seksi tyłek.-powiedziałem smutny i poszedłem po ten cały wypis.
Wróciłem po 30 minutach.
-Dłużej się nie dało?!-zapytali chórem Liam i Em.
-Dało.-powiedziałem z triumfem.
-Idiota.-mruknęła Em, pod nosem myśląc, że nie usłyszę.
-Ems, taka rada. Jak już coś chcesz skomentować pod nosem to rób to jeszcze ciszej, bo tak się składa, że wszystko słyszałem!!
-Oj tam. Idziemy?
-Chodźcie.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę miasta.
-Louis nie chcę Ci nic mówić, ale o ile pamiętam to dom jest w drugą stronę.-powiedziała Ems, zdezorientowana.
-Wiem, ale jedziemy w stronę miasta.
-Ty serio? Nie wiedziałam... Nie no, ale tak serio gdzie jedziemy?
-Do kina.-powiedział za mnie Liam.
-Aha, a na jaki film?-zapytała.
-Na ten, który wybierzesz.-odpowiedziałem.
-A to spoko.
Dojechaliśmy do kina, i weszliśmy do środka. Ems wybrała horror "Klątwa 3" Okeeey...
Film trwa już 30 minut, a Emilly chowa się raz za mną, raz za Liamem, a my się tylko z niej śmiejemy.
Już dwa razy słyszałem jak mówiła "Emilly debilu, na kija ty wybierasz takie pojebane filmy?!"
zacznę częściej kupować horrory niż gry, jeśli tak mają wyglądać nasze wieczorne maratony filmowe, to jest gotów wydać na nie całą kwotę, którą mam na koncie. Po chwili poczułem jak obrywam popcornem w głowę, patrzę kto we mnie rzuca, a tam Ed uśmiechnięty siedzi i we mnie rzuca. Ooo, Sheeran po tobie! Rzuciłem w niego popcornem i wpadłem na genialny pomysł, aby Ed, zakradł się od tyłu i przestraszył Em! Napisałem sms do Liama co on na to, w odpowiedzi się tylko uśmiechnął, co odebrałem jako zgodę, więc szybko napisałem do Eda, co ma zrobić, ten odpisał, że wiszę mu za to duży kubeł popcornu, zgodziłem się. Wystraszenie Emilly jest warte wszystkiego. Poczekaliśmy z Edem do najstraszniejszego momentu i wtedy Ed się przemknął do fotelu za Emilly i krzyknął jej do ucha "Joł, joł madafaakaaaaa!!!". Przyznam, że mogłem zatkać uszy, bo pisk Emilly prawie mnie słuchu pozbawił. Złapała się za serce i walnęła Eda w łeb na co ja i Liam jebnęliśmy śmiechem. Ed usiadł już za Em i masował obolałe miejsce na głowie, a Emilly skomentowała całą sytuację bardzo krótko jak na nią  "Żyję na krawędzi" westchnęła na co ja znowu się zaśmiałem razem z chłopakami co w końcowym efekcie skończyło się wywaleniem nas z sali kinowej.
-Nie nawiedzę was! Prawie na zawał padłam! Przyznać się kto to wymyślił?!-wydarła się Emilly jak tylko wyszliśmy z kina i popatrzyła się na Eda.
-Czemu na mnie tak patrzysz?-zapytał chowając głowę.
-Kto Ci kazał doprowadzić mnie do zwału?-zapytała, na co ja zacząłem machać rękami żeby siedział cicho, ale ten mnie zignorował i odpowiedział Em.
-Tomlinson mi kazał...-powiedział,
-Oj Tomlinson to teraz po tobie.-powiedziała złowieszczym głosem Em.


-Mam się bać?-zapytałem
-Tak, bo ci taką ripostą pojadę, że szkoda gadać!
-Dajesz.
-Twój tyłek wcale nie jest taki seksi!!
-Oooo.-powiedział Liam z Edem.
-To teraz wracaj z buta do domu, a my idziemy jeszcze do Nandos-powiedziałem.
-A ja idę z wami.-powiedziała.
Poszliśmy do Nandos gdzie zajęliśmy stolik i zamówiliśmy jedzenie.

piątek, 5 lipca 2013

Roz.19

-KURWA!!!!!- krzyknąłem kiedy mój telefon zaczął grać dobrze znaną mi melodię. Kto do mnie może dzwonić o 4 rano?!
Popatrzyłem na wyświetlacz gdzie ujrzałem zdjęcie Nialla. Już wszystko jasne, w końcu się raczył obudzić i nikogo w domu nie ma. Nie chętnie odebrałem.
-Co?-zapytałem bez entuzjazmu.
-Louis! Cholera gdzie Wy jesteście?! Nikt z Was nie odbiera! Emilly też nie odbiera!! Jest gdzieś tam z Wami?-zapytał poirytowany.
-Tak, jest ale nie da rady podejść i pogadać z Tobą.-powiedziałem.
-Czemu?!-krzyknął do słuchawki.
-Bo jakby Ci to powiedzieć. Gdzieś niedaleko łóżka na którym leczyłeś snem kaca, powinna leżeć gazeta i ty jesteś na okładce całujący jakąś laskę, którą nie jest Em.-wyjaśniłem od niechcenia.
-Kurwa... Daj mi ją do telefonu!
-Ja pierdole! Stary jesteśmy w szpitalu! Emilly chciała sobie żyły podciąć jak zobaczyła to twoje zdjęcie! Od jakiś 10 godzin, przepraszam ponad 10 godzin nie ma z nią kurwa kontaktu! Co chwile lekarze i pielęgniarki wchodzą i wychodzą z jej sali, a nam jak na razie nic nie chcą powiedzieć! No Horan moje gratulacje!-krzyknąłem tak, że obudziłem Harrego.
-Z kim gadasz?-zapytał.
-Z Horanem.-powiedziałem.
-Powiedz mu, że jak tylko wejdę do domu to ma taki wpierdol za Emilly, że się kurwa nie pozbiera.-rzekł Harold.
-W jakim szpitalu jesteście? Muszę ją zobaczyć!-krzyczał zrozpaczony Niall.
-Ty może tu lepiej się nie pokazuj, bo masz ode mnie i od Hazzy taki wpierdol za Ems, że się kurwa nawet nie pozbierasz.!
Ale.. ja nie...- jąkał się Horan.
-Dobra nie tłumacz się, jak tylko Emilly się obudzi to dam Ci znać. Zapytamy się jeszcze Ems, czy chcę się z Tobą widzieć, w razie czego przyjedziesz się z nią spotkać.
-Dziękuję.
-Ty mi jeszcze nie dziękuj bo wpierdol i tak cię raczej nie ominie.
Po tych słowach się rozłączyłem. Nie chciało mi się z nim dalej gadać.
Po chwili reszta się tez obudziła, i poszliśmy na stołówkę zjeść śniadanie.
Kiedy wróciliśmy, drzwi do sali Emilly były otwarte,a jej w środku nie było. 
Wszyscy się wystraszyliśmy, ja z Zaynem pobiegliśmy do lekarza prowadzącego, a Liam i Harry pytają pielęgniarki.
-Stary spokojnie, gdyby się coś stało to by lekarz do Ciebie dzwonił.-uspakajał mnie Zayn.
-No niby tak, ale jeśli jej się nic nie stało to gdzie ona do cholery może być?
-Mówię Ci żeby iść do lekrza Emilly, on będzie wiedział gdzie ona jest!!-krzyknął zniecierpliwiony mulat.
-Okeey, chodź.
Po 5 minutach znaleźliśmy lekarza. Popijał sobie spokojnie kawę na stołówce.
-Wreszcie!!-krzyknąłem uradowany.
-O, pan Tomlinson i pan Malik. O co chodzi?-spytał lekarz.
No chyba se kpi... W sali której leżała Em, nie ma nikogo, żadnych jej rzeczy, a ten się pyta czy coś się stało?!
-Pomyślmy... W sali gdzie przez cały czas leżała Emilly, nagle nikogo nie ma, chyba to się stało!-odparłem zdenerwowany.
-Panie Tomlinson proszę o spokój. To prawda w sali Emilly nie ma nikogo, gdyż pacjentka została przewieziona do sali 69. Stan już się zdążył ustabilizować, więc nie ma potrzeby aby przebywała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył mi doktor.
-Dobrze, proszę pana. Bardzo dziękujemy i przepraszam za Louisa.-powiedział za mnie Zayn.
-Nic się nie stało.-lekarz posłał mi uśmiech na który odpowiedziałem tym samym.
Wróciliśmy do chłopaków, którzy siedzieli zdenerwowani na korytarzu przed starą salą Em.
-I co?! Dowiedzieliście się czegoś?!-krzyknął Liam, podbiegając do nas a za nim Harry.
-Z Em wsztstko dobrze, jej stan zaczyna się poprawiać, więc lekarze przenieśli ją do innej sali, bo nie ma sensu, żeby leżała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył im Zayn.
-To w jakiej sali teraz leży?-zapytał Liam.
-w 69.-odpowiedziałem.
-Oooo mrrrr, 69.- mruknął Harry.
-Styles... błagam... oglądaj mnie pornoli...-powiedział załamany Zayn, na co wszyscy się zaśmialiśmy oprócz Harrego, który zmierzył nas chłodnym wzrokiem i zaczął iść w innym kierunku niż nowa sala Em.
-Harry...-powiedział Liam.
-CO?!-odwrócił się zły na pięcie.
-Sala Emilly jest w drugą stronę.-powiedział wskazując w dobrym kierunku ręką.
-To co stoicie?! Ruchy!! Emilly nie będzie czekać na wasze spasione dupy wieczność!.-powiedział wymijając nas.
-Ej!! To ja tu mam według tysiąca dziewczyn najseksowniejszy tyłek na całym świecie!!!-zaprotestowałem.
-Tak, tak. Chodź już lepiej Marchewkowy, bo zaczniesz za chwilę tak chwalić swój tyłek, że kurde nic Ci nie przeszkodzi.-powiedział Zayn.
-Pfff, co nie zmienia faktu, że i tak jest seksi!-powiedziałem i ruszyłem za resztą.
Trochę nam to zajęło zanim znaleźliśmy tą salę. Dopiero jakaś młoda pielęgniarka, która się uważa za moja przyszłą żonę nam pomogła.
Tylko teraz jest taki jeden tyciusieńki problem... TA LASKA NIE CHCĘ SIĘ ODE MNIE ODCZEPIĆ! Jak tylko wyszłem z sali Emilly, by pójść po picie to ta zaczęła iść za mną i opowiadać mi jak będą mieć na imię nasze dzieci itd... Boże ratuj mnie!
-Kotku, co powiesz na romantyczną kolację? Tylko we dwoje?-zapytała pielęgniarka.
-Jessica, wybacz mi ale ja się nigdzie nie ruszam bez Harrego.-odpowiedziałem.
-Ale ten jeden jedyny raz! Proszę! Chyba nie zrobisz mi tego?-zapytała rozpaczona.
Kurwa... za bardzo kocham nasze fanki, nawet takie psychiczne kocham...
-No dobra. Bądź o 6 pod szpitalem to pójdziemy na kolację, ale PO PRZYJACIELSKU!
-Jeeeest!! Dziękuję!!!-zaczęła skakać i całować moje policzki.
Boże... w co ja się wkopałem?! Nie mogła kurde iść napastować Harrego, Zayna lub Liama?! 
Wróciłem do sali. Okazało się, że Emilly już się wybudziła i rozmawiała z chłopakami. Byłem na prawdę szczęśliwy.