niedziela, 31 marca 2013

"Zostaw mnie!" Roz.7

Kiedy się obudziłam zobaczyłam, że śpię wtulona w Hazzę. 
Głupio się przyznać, bo to w końcu jest obiekt westchnień tysiąca nastolatek, ale dla mnie to tylko zwykły nastolatek, który pomimo tego, że jest sławny zachowuje się jakby nie był rozpoznawalną osobą.
Próbowałam wstać, ale ramię chłopaka było za ciężkie. Położyłam się i rozmyślałam nad swoim życiem. Ona ma sens? Jak dla mnie już nie ma. Wszystko zaczęło się pieprzyć kiedy odkryłam czemu Zack ze mną był...
Byłam wśród jego znajomych uznawana za najładniejszą dziewczynę w szkole, więc postanowił, że się z nimi założy, że będę jego dziewczyną i mnie przeleci. Na imprezie u jego siostry Kate na która byłam zaproszona dowiedziałam się o tym przez przypadek. Kiedy przechodziłam obok jego znajomych, usłyszałam jak o tym mówią. Wkurzona pobiegłam do domu i sięgnęłam po żyletkę... Na szczęście w odpowiednim momencie w moim pokoju pojawiła się Sam razem z Brianem i zawieźli mnie do szpitala.
 Kiedy tak teraz o tym myślę i patrzę na mój nadgarstek na którym znajdują się blizny po cięciu dochodzę do wniosku, że ta rana która Zack pozostawił na moim sercu nigdy nie zniknie, jest zbyt głęboka. Muszę nauczyć się z nią żyć...
mało tego, że Zack mnie tak upokorzył stał się dla mnie chamski. Wyzywał mnie i poniewierał. Czułam się jak szmata. Każdy dzień kiedy trzeba było iść do szkoły był dla mnie męką. Bałam się iść tam i znosić wyzwiska i upokorzenia Zacka. Dlatego właśnie zaczęłam wagarować. Największym wsparciem byli dla mnie rodzice, których już więcej nie zobaczę... 
Na wspomnienia Zacka mimowolnie popłynęła mi łza. Akurat jak na złość Harry się obudził, kiedy zauważył moją łzę. Od razu zapytał co się stał.
-Emi, stało się coś?-zapytał.
-Nie. czemu pytasz?- musiałam skłamać nie mogłam mu tego powiedzieć.
-Na pewno?-zapytał z troską.
-Tak.-wysiliłam się na uśmiech.
-To okeej.
 Zeszliśmy na dół na śniadanie, reszta już tam była i robiła nam śniadanie. Za chwilę usłyszeliśmy krzyki Louisa i Lima.
Wszyscy szybko wlecieliśmy do kuchni gdzie było pełno dymu.
-Co Wy zrobiliście?!-wydarł się pół przytomny Niall.
-Ten idiota zamiast pilnować naleśników, zajął się jedzeniem marchewki. I oto efekty!! Moje naleśniczki spłonęły!!-wydarł się Liam.
-Ty, ty, ty bezduszny człeku człekokształtny!! Jak możesz najeżdżać na moje skarbeńka!! Ty wstydu nie masz?! Sam żeś się zajął przeglądaniem Twittera! Mogłeś też patrzeć na te naleśniki!-wydarł się Louis.
-Nie drzyjcie się!!!-krzyknął Zayn.
-Wy się kłócicie a ja tu kurde z głodu umieram! Teraz przez Was mój brzusio jest pusty!! Heeelooooł!!!!!-powiedział załamy Niall.
-Podziękuj temu w paski.-odpowiedział spokojniej Liam.
-Osz ty mendo!! Od moich paseczków spadaj!!-powiedział Louis i wyciągnął z szuflady łyżkę.
-Ale Louis przyjacielu, bez przemocy fizycznej i psychicznej proszę.-powiedział wystraszony Liam chowając się za mną.
-Eeeej!! Spokój mi tu!!-wydarłam się kiedy chłopcy zaczęli sie przekrzykiwać.
-Liam, Louis, Zayn i Niall, wynocha z kuchni, ale już. Ty Lokowaty zostajesz i robimy śniadanie tym łamagom!-wydarłam się.
-Okeeey mum.-powiedzieli chórem chłopcy.
Kiedy wyszli chłopcy, Harry zapytał się mnie co robimy na śnidanie, odpowiedziałam krótko, że zapiekanki. Chłopak przystanął na to propozycję. Po godzinie śniadanie było gotowe. Szybko zjedliśmy i poszliśmy na spacer po Londynie. Po 3 godzinach stwierdziliśmy, że pójdziemy do mnie.
Kiedy szliśmy przez park usłyszałam, że ktoś mnie woła. Kiedy się odwróciła szybko tego pożałowałam, okazał się to Zack. Podszedł do nas i powiedział.
-O Carther, widzę, że już sobie znalazłaś nowych klientów. Ale wiesz tak 5 w jedną noc? Szacun.-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
-Zostaw mnie w spokoju!!-krzyknęłam ze łzami w oczach.
-Nie płacz, rozumiem, że rodzice Cię nie kochają nie interesują się Tobą. Ale to, że zaczniesz się bawić w dziwkę nic Ci nie pomoże. W sumie jakim cudem ty znajdujesz klientów. Brzydka i gruba jesteś. Jesteś przede wszystkim pośmiewiskiem w szkole. Pogódź się z tym szmato jebana.-powidział Zack.
-Dobra, stary spierdalaj albo Ci w tym pomogę.-powiedział wkurzony Zayn.
-Bo co mi zrobisz. Mogę z niej robić dziwkę, sukę i szmatę kiedy chce.-stwierdził Zack.
-Dobra odpierdol się od niej.-powiedział Harry.
-Nie.-powiedział.
-Zostaw ją w spokoju debilu jebany bo Ci zaraz wpierdole w ten krzywy ryj.-powiedział Liam.
-Weź chłopie zabierz swoje łaskawe cztery litery, bo inaczej pogadamy.  Kurwa, koleś który potrafi tylko dziewczynę zwyzywać. Z Ciebie jest szmata jebana i tyle.-stwierdził Niall.
-Żaden pedał jebany nie będzie mnie wyzywał. Znalazłaś sobie obstawę innych  czterech pedałów.-powiedziała Zack, patrząc na mnie.
-Ooo brawo, umiesz do 5 liczyć. Jestem z Ciebie taki duumny.-powiedział już wkurzony Lou.
-Pedale jebany ty se kurwa uważaj bo zaraz oberwiesz w swój pedałowaty ryj.-wkurzył się Zack. 
Już się zamachnął kiedy zamiast Marchewkowatego uderzył Nialla.
On nie pozostał mu dłużny i zaczęli się bić.
Ja zaczęłam się wydzierać, żeby przestali i płakać, a reszta próbowała ich rozdzielić. 
W końcu Zack dał sobie spokók, i odszedł wydzierając się, że jeszcze go popamiętam. 
Podbiegłam szybko do blondyna. Na szczęście miał rozcięty tylko łuk brwiowy.
szybkim krokiem poszliśmy do mnie do domu. Po opatrzeniu rany Nialla, usiedliśmy w salonie i Liam zadał pytanie którego się najbardziej bałam.
-Kto to był za koleś?
-Zack.-odpowiedziałam.
-Czego on od Ciebie chce?-zapytał Louis.
-To.. to mój były...-odpowiedziałam szybko.
-Czyli, że ty z nim zerwałaś, a on  za wszelką cenę chce do Ciebie wrócić?-spytał Harry.
-No nie do końca.-odpowiedziałam.
-To o co chodzi?-zapytał Niall.
-Wśród jego znajomych byłam uznawana za najładniejszą dziewczynę w szkole. Założyli się z Zackiem, że zacznę i z nim chodzic i on mnie przeleci... Na imprezie zorganizowanej przez siotrę Zacka, przypadkowo się o tym zakładzie dowiedziałam. Pobiegłam szybko do domu i cała zapłakana sięgnęłam po żyletkę. Zrobiłam kilka kresek na nadgarstku. Właśnie chciałam zrobić najgłębszą, ale do pokoju weszła Sam z Brainem i natychmiast zawieźli mnie do szpitala. Od tamtej pory Zack jest dla mnie chamski, wyzywa mnie i szmaci na każdej przerwie. Przez niego każdy poranek kiedy przygotowywałam się do szkoły bałam się strasznie co Zack jeszcze wymyśli. Zaczęłam chodzić na wagary, ale to i tak mi nic nie dawało bo on do mnie wydzwaniał i pisał sms-y z przypomnieniem, że jestem szmatą i dzwiką itp.-opowiedziałam im swoją historię.
-Em... tak nam przykro.-powiedział zdziwiony Liam.
-Nie potrzebnie, nie potrzebuję litości...-powiedziałam.
-Ja sobie jeszcze z tym gnojkiem pogadam, ale dopiero w poniedziałek przyjadę po Ciebie do szkoły. Przy okazji wykorzystamy fakt, że Harry jest w wieku szkolnym, więc zapiszemy go do Twojej szkoły i będzie Cię miał na oku.-powiedział Malik.
-No dobrze.-powiedziałam z uśmiechem. 
-Znowu wrócę do szkoły!!-wykrzyczał zadowolony Hazza.
-Znowu będą sprawdziany, niezapowiedziane kartkówki, i cały czas nauka-zaśmiał się Pasiasty.
-Ty musisz wszystko zawsze psuć Tomlinson?-wykrzyczał załamany Harry.
-Oj tam, oj tam.-odpowiedział mu ou.
-Ale kij z nim, ważne, że Ci się na przerwach nudzić nie będzie. Będziesz miała najprzystojniejszego przyjaciela z całej szkoły-powiedział z uśmiechem Harry.
-Taak, z pewnością odpowiedziałam.
-Biedna dziewczyna, będzie wysłuchiwać na każdej przerwie jakie to Lokowaty wyczaił ładne dziewczyny.-zaśmiał się Niall, za co dostał poduszką od Harrego.
Posiedzieliśmy u mnie do 22.00 i chłopcy wyszli został tylko Liam bo w końcu miał ze mną trochę pomieszkać.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz