Kiedy Emilly sie obudziła, od razu przypomniała sobie wczorajszą sytuację do jej oczu napłynęły łzy.
Super. Nie mogłam się doczekać moich 17 urodzin. Miało być tak pięknie, a tu pojawia się Liam Payne wielka gwiazda i wszystko psuje... Oddałabym wszystko aby ten dzień był koszarem z, którego za chwilę sie obudzę.
Nagle usłyszała, że ktoś puka do drzwi jej pokoju. Nie wiedziała kto to, jednak po chwili przypomniała sobie, że Niall został u niej na noc.
-Dzień dobry piękna.-powiedział z delikatnym uśmiechem Niall.
-Dzień dobry.-odpowiedziałaś trochę smutna.
-Co się stało?-spytał zdziwiony chłopak.
-Nic, po prostu przypomniała mi się sytuacja z Limem...
-Nie myśl o tym. Zabieram Cię dzisiaj do galerii. Muszę sobie kupić nowe ciuchy, a przyda mi się damska rada.-powiedział zadowolony chłopak.
-No dobrze. Tylko zjem śniadanie.- oświadczyła dziewczyna.
-Cholera!! Moja jajecznica!!!-krzyknął chłopak i szybko zerwał się na nogi i pobiegł na dół do kuchni.
Emilly, nie wiedząc co się stało zeszła szybkim krokiem do kuchni, gdzie stał załamany chłopak.
-Co się stało? Co tak śmierdzi?-spytałaś.
-Zagadałaś mnie i sfajczyłem śniadanie dla nas... Rozumiesz to?! Tyle jedzenia się zmarnowało!! Biedne jedzonko, biedny mój głodujący brzusio.- zaczął chliptać Niall.
-Oj nie przejmuj się. Zrobię nam naleśniki na śniadanie.- powiedziała rozbawiona Emilly.
-Serio? Naleśniki?
-No tak.
-Boże dziękuję Ci. Moje modlitwy zostały w końcu wysłuchane i wysłałeś do mnie pięknego anioła co naleśniki umie robić. Boże jesteś wielki.-powiedział Niall, unosząć ręce i wzrok do góry.
-Dobra, dobra. Już się nie podlizuj. Idź się już ogarnij, a ja w między czasie zrobię te naleśniki.-powiedziała dziewczyna.
-Tak mamo.-powiedział Irlandczyk i poszedł na górę do łazienki.
Po godzinie wreszcie mogli wyjść z domu. Wyszykowani wyszli z domu i poszli w kierunku galerii.
Po drodze Niall rozdał parę autografów i porobił sobie zdjęcia z fankami. Emi obserwowała wszystko z bezpiecznej dla siebie odległości i uśmiechała się pod nosem. Nie obyło się od paparazzi, którzy jak tylko zobaczyli Nialla podbiegli w ich stronę. Chłopak widząc biegnących ludzi z aparatami, szybko zdjął swoje okulary i czapkę i wręczył dziewczynie, aby je obrała. Dzięki temu mogła spać spokojnie wiedząc, że na następny dzień jej zdjęcie nie pojawi się na pierwszej stronie jakiś gazet.
Kiedy już weszli do galerii udali się do RESERVED. Niall zaciągnął Emilly do działu dla nastolatek.
-O ile się nie mylę, mieliśmy szukać ubrań dla Ciebie a nie dla Twojej dziewczyny.-powiedziała zdumiona Em.
-Po 1. ja zdążę sobie coś dzisiaj kupić, o mnie się nie martw. Po 2. nie mam dziewczyny i po 3. o ile się nie mylę miałaś wczoraj urodziny, i przydałby się dla Ciebie jakiś prezent. Także proszę bardzo wybieraj co chcesz i za ile chcesz, nie patrz na cenę, za wszystko płacę ja.-powiedział z szerokim uśmiechem blondyn.
-Nie, nie, nie, nie!!! Nie zgadzam się nie będziesz mi kupował ubrań. Bardzo mi pomogłeś nie mogę Cię jeszcze wykorzystywać do kupienia mi ubrań.-sprzeciwiła się dziewczyna.
-Nie marudź tylko szukaj czegoś dla siebie, a ja idę szukać czegoś dla mnie. jak to będzie wyglądać kiedy Ty wyjdziesz z 10 torbami na zakupy a ja ani jedną. Hmmm?-powiedział chłopak.
-Ale ja nie mo...- nie zdążyłaś dokończyć bo chłopak poszedł na męski dział. Zrezygnowana poszłaś sobie czegoś szukać. Nie skończyło się na 2 lub 6 torbacz z zakupami lecz na 9. Jak szaleć to szaleć a jak. I tak połowę z tych rzeczy wybrał jej Niall. Dziewczyna przyznała duchu, że chłopak się zna na rzeczy. Po 4 godzinach wyszli ze sklepu i ruszyli w stronę domu chłopaków. Em długo nie chciała się zgodzić, ale w końcu uległa.
Kiedy weszli do domu okazało się, że nikogo nie ma. Była tylko karteczka na stole w salonie.
"Sorka Niall, ale dzisiaj się już nie zobaczymy.
Ja poszedłem z Perrie na kolację,wrócę późno nie czekaj. Liam poszedł gdzieś z Andym, Louis z Edem wyszli a Harry pojechał do swojej mamy.
Zayn"
-W takim razie zostaliśmy sami. Co Ty na to, aby zamówić pizzę i oglądnąć jakiś film?-spytał.
-Spoko. Ale ja wybieram film.-uśmiechnęła się szeroko dziewczyna.
-Niech Ci będzie. Ale błagam na całe zapasy jedzenia tego świata, nie wybieraj jakiś romansideł!!-powiedział błagalny tonem chłopak.
-Pfff... No dobra. Może być Grease 2?-zapytała.
-Ooooo, już Cię lubię. Dobra włączaj film a ja dzwonie po pizze.
Kiedy zajadali pizzę i oglądaliście film wygłupiając się przy tym, przypomniała, sobie, że dzisiaj mają wrócić jej rodzice. Jej humor poprawił się jeszcze bardziej.Jednak po chwili zadzwonił jej telefon. Odebrała go. Jednak to co usłyszała odebrało jej mowę. Dzwonili, ze szpitala. Samolot, którym lecieli jej rodzice rozbił się... Nikt nie przeżył...
Rozpłakała się. Łzy płynęły jej strumieniami. Ciało miała sparaliżowane.
Opadła na ziemię osuwając się po ścianie i wpadła w histerię.
Niall nie wiedział o co chodzi. Podszedł do niej i usiadł obok. Po chwili jednak spytał.
-Co się stało?-zapytał nie pewnie.
-Oni nie żyją!!!! Rozbili się!!! NIKT NIE PRZEŻYŁ!!! ROZUMIESZ?!?! STRACIŁAM RODZICÓW!!! NIE MAM NIKOGO!!! MOJA MAMA!!! MÓJ TATA!!!ONI... NIE... NIE... WRÓCĄ... JUŻ DO MNIE!!! NIE MA ICH JUŻ!!! NIE MAM RODZICÓW!!!-krzyczałaś zapłakana.
Niall nic więcej nie powiedział przytulił Cię mocno i głaskał po głowie. W końcu zasnęłaś.
*Oczami Nialla*
Płacząc zasnęła. Zaniosłem ją do sypialni Harrego on i tak dzisiaj nie wróci, więc nie ma przeszkód.
Nie wiem co mam zrobić. Ona została sama, straciła dwie najważniejsze dla niej osoby. Mamę i Tatę... Muszę jej jakoś pomóc, w końcu ją kocham... Wiem brzmi to banalnie, ale ja na serio ją kocham. Jest taka piękna, jej uśmiech, oczy. Jej cudowny charakter. Jest idealna. Muszę jej z chłopakami pomóc, nie możemy jej teraz zostawić samej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz