Obudziłam się o 12.00 ku mojemu zdziwieniu wszyscy jeszcze spali.
Trochę się ogarnęłam i zeszłam na śniadanie. W głównym holu zauważyłam masę dziewczyn, które miały plakaty chłopaków i transparenty. Modliłam się, że żadna mnie nie rozpozna ale nim się obejrzałam byłam przez nie osaczona.
Zrobiły sobie ze mną zdjęcia i dałam im autografy, gdyby nie fakt, że chłopcy zeszli na dół to chyba bym tam jeszcze siedziała. Zaraz po tym kiedy pobiegły do chłopaków, popatrzyłam na telefon, która godzina.Rozdawałam autografy i robiłam zdjęcia przez ponad godzinę... Czyli o śniadanku mogę zapomnieć...
Dzisiaj chłopacy mają jakiś wywiad, na który zosatałam zmuszona jechać.
Dojechaliśmy na miejsce wywiadu. Przed wejściem czekał na nas Paul.
-Witajcie chłopcy.-przywitał nas Paul.
-Witaj ojcze wielebny.-powiedzieli z uśmiechem chłopcy.
-Yyy? A, dobra no. Mam dla Was dobrą wiadomość. Wiem, że lubicie pomagać innym, dlatego jedziecie do Ghany to jest takie państwo, gdzie wiele dzieci choruje na różnego typu groźne choroby, na które umierają. Nagracie również piosenkę "One Way or Another" dla Red Nose Day. Oczywiście Emilly, może jechać z Wami.
-Chłopcy to wspaniała wiadomość. Macie możliwość pomóc tylu dzieciakom!-powiedziałam.
-No to co ludzie, trzeba się pakować. A właściwie Paul to kiedy my tam jedziemy?-zapytał Niall.
-W przyszłym tygodniu.
-Czyli zdążymy wrócić do Londynu.-powiedział Liam.
-Tak zdążycie i możecie na parę dni jechać do swoich rodzin jeśli chcecie.-powiedział Paul.
Chłopcy poszli na wywiad a ja siedziałam za kulisami i przyglądałam się całemu wywiadowi. Cholernie mi się chciało spać. Zaczęłam rozmyślać nad tym co się ostatnio wydarzyło w moim życiu, moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. Wyjęłam go z torebki i nie mogłam uwierzyć własnym oczom kiedy spojrzałam aby zobaczył kto do mnie dzwoni. Na ekranie pojawił mi się napis "Saaam <3". Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Hej Sam.-powiedziałam.
-Hej Ems.-powiedziała Sam.
-Dawno się nie odzywałaś.
-Wiem, mam do Ciebie pewną sprawę Em.
-Jaką?
-Bo ty się przyjaźnisz z One Direction i jesteś dziewczyną jednego z nich.
-No tak, i co w związku z tym.
-Tak pomyślałam, że mogłabyś mnie z nimi poznać, bo wiesz, że ja zawsze chciałam zostać sławną piosenkarką a dzięki temu, że ich znasz moje marzenia mogą się spełnić.
-Chyba Ci słońce przygrzało!!! Nie odzywałaś się do mnie przez parę miesięcy a teraz do mnie dzwonisz i chcesz wykorzystać do tego chłopców?! No chyba nie. Nie było Cię przy mnie kiedy Cię potrzebowałam i jak coś chcesz to nagle sobie przypominasz o dawnej przyjaciółce?! Zapomnij!-powoli zbierała się we mnie cała złość.
-Zawiodłam się na Tobie, myślałam, że mi pomożesz. Po za tym znalazłam lepsze towarzystow niż Ty, dobrze, że się wyprowadziłam.-powiedziała Sam.
-Tak nawet nie wiesz jak się cieszę, właśnie skaczę z radości. Jeśli możesz to nie dzwoń do mnie i daj mi spokój.Cześć.-nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
Co to kurwa miało niby być, ja się pytam?!
Wywiad trwał jeszcze 10 minut po telefonie Sam. Chłopacy od razu zauważyli, że coś jest nie tak więc w drodze powrotnej opowiedziałam im wszystko. Nie mogli uwierzyć w to co usłyszeli ale jednak.
Wieczorem mieliśmy samolot do Londynu, więc jak tylko wróciliśmy do hotelu zaczęliśmy się pakować i po 21.00 już jechaliśmy na lotnisko. Do Londynu dolecieliśmy w ciągu 3 godzin. najgorsze 3 godziny mojego życia. Nigdy więcej do tego nie wsiądę. Jeszcze siedziałam pomiędzy Louisem i Niallem i Ci opowiadali sobie różne historie o katastrofach samolotów. Zabić ich to mało! Dziękowałam bogu, że siedzę już w taksówce i zmierzam do domu, gdzie w końcu będę mogła się wyspać, bo na tym wyjeździe wstawałam o 8.00 co było do mnie nie podobne bo zawsze spałam do 10.00 albo i dłużej.
Kiedy do już dojechaliśmy do domu poszłam szybko otworzyć drzwi i poleciałam n górę do pokoju się położyć, a chłopaków zostawiłam samych z moimi walizkami. Spałam jakieś 2 godziny, kiedy się obudziłam zeszłam na dół do salonu gdzie ujrzałam istne pobojowisko. Wszędzie się walała mąka i roztłuczone jajka i inne rzeczy, których zidentyfikować nie potrafiłam.
-Harry Edward Styles, Louis William Tomlinson, Zayn Javadd Malik, Niall James Horan, Liam James Payne! Już do mnie w szeregu zbiórka!-wydarłam się jak najgłośniej umiałam.
W ciągu kilku sekund cała piątka stała przede mną obsypana mąką i czymś jeszcze.
-Możecie mi powiedzieć co Wy tu zrobiliście?!-zapytałam gorźnie.
-No bo my... ten...no...-zaczął niepewnie Niall.
-No ten...-zaczął Liam.
-Chcieliśmy...-powiedział Harry
-Zrobić dla Ciebie...-dopowiedział Zayn.
-Jeju. Chclismy zrobić naleśniki dla Ciebie, ale ten tu (mówiąc to wskazał palcem na Loczka) zaczął we mnie rzucać mąką, ja mu chciałem oddać to oberwał Zayn, od Zayna oberwał Niall od Nialla ja i Liam ode mnie i tak się zaczęła nasza wojna.
-Okeej... A gdzie naleśniki dla mnie?-spytałam.
-O ja pierdole! Naleśniki!!-obudził się nagle Niall i poleciał szybko do kuchni. Za chwilę przyszedł i oznajmił, że naleśniki się spaliły. Zostawiłam chłopców ze sprzątaniem a ja poszłam znowu na górę i zaczęłam rozmyślać o moim związku z Niallem, o ile to można tak nazwać. Zero czułości, jak już mnie przytuli czy pocałuje to zdarza się to bardzo rzadko. Nie usłyszałam ani razu słowa "kocham Cię" i co najlepsze jesteśmy razem 3 miesiące i nie byliśmy na żadnej randce.
Z moimi rozmyśleniami zasnęłam.
_______________________________________________________________________
Chcę Was przeprosić, że tak długo nie było nowego rozdziału, ale nie miałam na napisanie go ani czasu ani weny. W ogóle nie podoba mi się on zbytnio...
Obiecuję Wam, że następne rozdziały będą pojawiać się już systematycznie. Będę je dodawać raz na tydzień. xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz