piątek, 3 maja 2013

Roz.14

 Twitcam never again!!
Siedziałam i odpowiadałam na pytania do 2 w nocy. Nie było żadnych pytań do Louisa, więc zadowolony położył się na moim łóżku i odpłynął. Zero wsparcia, zamiast mnie ratować to ten spał. Chamy, chamy everywhere...
Wstałam o 12.00, choć i tak krótko spałam. Zeszłam powolnym krokiem do kuchni gdzie już wszyscy siedzieli.
-Jak się odpowiadało na pytania?-od razu na wejściu spytał Louis.
-Ty kosmito jeden zamiast mnie ratować to ty, żeś mnie kurde na pastwę losu zostawił! Przez Ciebie poszłam spać o 2.00! A i zanim zapomnę zrobiłam Ci w podzięce spama Twoimi zdjęciami z dzieciństwa na Twoim TT.-strzeliłam smajla numer 10.
-A... ale... trup!-krzyknął wbiegając po schodach.
-A ja Emilly. Miło mi.-krzyknęłam za nim.
Usiadłam sobie wygodnie na miejscu Marchewy i zaczęłam podjadać jego kanapki z Nutellą.
W tym samym czasie Lokowatemu zadzwonił telefon poszedł go odebrać, po chwili wrócił.
-Słuchajcie mnie droga młodzieży, mamy godzinę na posprzątanie tego bałaganu.-mówiąc to wskazał ręka na kuchnie i salon.
-Jaką laskę tym razem zaprosiłeś.-zapytał Zayn.
-Nazywa się Paul Higgins i sam się wprasza.-odburknął Harry.
-Czyli czeka nas duuużo roboty.-popatrzył się Niall na cały salon.
Po godzinie już wszystko było wysprzątane. Ledwo usiedliśmy na łóżku, a zadzwonił dzwonek do drzwi, Niall poszedł otworzyć a  ja poszłam do kuchni żeby im nie przeszkadzać.
Chwilę później usłyszałam jak chłopcy kłócą się z Paulem.
-Cholera Paul, nigdzie nie jedziemy!-krzyknął Louis.
-Mieliśmy mieć całe wakacje wolne, a ty nam wyskakujesz z koncertem w Belgii. Słoneczko Ci chyba przygrzało!-dorzucił się Zayn.
-Nic mi nie przygrzało. Jedziecie i koniec dyskusji.-powiedział nawet spokojnie ten cały Paul.
-Dobra pojedziemy, ale Emilly jedzie z nami-odezwał się Niall.
-A musi??-popatrzył na nich Paul.
-TAK!-odpowiedzieli równocześnie. Czasami się zastanawiam czy oni tego nie ćwiczą kiedy śpię.
-No dobra niech jedzie. Jedziecie za tydzień, spędzicie tam 2 tygodnie.-westchnął ciężko Paul.
W duchu cieszyłam się jak szalona, że  chcą żebym z nimi jechała, ale nie chciałam im przeszkadzać.

Paul był u nas z wizytą 2 dni temu, tak bardzo się cieszę, że jadę do Belgii z nimi.
Ktoś wrzucił na YT twitcama Louisa, gdzie ja odpowiadałam na te pytania, więc reszta stwierdziła, że od teraz ja jestem stałym gościem w ich twitacamach. Zawsze spoko.
A wracając do zdjęć, które wrzuciłam na TT Lou. Usunął je tak szybko jak ja je dodałam, ale na moje szczęście kilkaset fanek zdążyło skopiować sobie te zdjęcia, które teraz okrążają internet na całym świcie. Twitcamy, które robią chłopcy z moim udziałem trafiają już na wszelkiego rodzaju stronki plotkarskie po strony fanclubów chłopców.
Przez te 3 dni dużo się zmieniło, jak przedtem mogłam wyjść spokojnie na miasto i nie byc rozpoznawalna przez każdą napotkaną dziewczynę i nie zagadywana przez każdego chłopaka, tak teraz jest kompletnie na odwrót. Dziewczyny jak i chłopcy (całkiem ładni, ale ja i tak wolę Irlandczyka) proszą mnie o autografy, zdjęcia, zapraszają mnie nawet na kawę, ale akurat kaw odmawiam nie chcę naciągać fanów chłopców na kupowanie mi kaw, mimo to, że bardzo tego chcą. 
Zaczęli o mnie pisać w gazetach. To jest naprawdę dziwne! Ze zwykłej dziewczyny stałam się rozpoznawalną dziewczyną... Na TT w trendach coraz częściej pojawiają się akcje typu #WeloveEmillyfriends1D te akcję akurat są głównie od dziewczyn chłopcy specjalizują się w akcjach typu #Emillydoyouwantbemywife to mnie powoli przeraża ten cały szum wokół mojej osoby. Najbardziej boli mnie fakt, że Sam kiedy potrzebowałam wsparcia wyprowadziła się i miała mnie gdzieś nie odbierała, nie odpisywała na sms i maile, teraz kiedy zaczęto o mnie pisać sobie tak nagle o mnie przypomniała. Pokłóciłam się z nią o to i teraz już w ogóle zerwałyśmy kontakt. Z Brianem staram się spotykać regularnie, raz na tydzień. Nie zmienił co do mnie podejścia kiedy zaczęło być o mnie głośno. W sumie Brian może być mi wdzięczny. Jak kiedyś miał duże powodzenie u dziewczyn to teraz nie może się od nich odpędzić co mnie naprawdę bawi.
Wracałam właśnie do domu kiedy usłyszałam, że ktoś wola moje imię odwróciłam się i spotkałam Dylana.
-Wreszcie mnie usłyszałaś! Krzyczę i krzyczę z tobą a ty nic, zero reakcji.-podbiegł do mnie.
-Wybacz zamyśliłam się.-posłałam mu szeroki uśmiech.
Odprowadził mnie do skrzyżowania, on poszedł w swoją stronę a ja w swoją. Szczerze? Nie przepadam za Dylanem. Zachowuje się... nie wiem jak to określic... DZIWNIE! Tak to dobre określenie. Za każdym razem jak go widzę nie może oderwać ode mnie wzroku co jest irytujące. 
Szłam jeszcze trochę sama i spotkałam Pezz, która właśnie idzie do swego księcia Malika, który nawiasem mówi ma przeze mnie i Hazze czerwone włosy. Wczoraj do szamponu dolaliśmy mu trochę czerwonej farby do włosów.
Efekt był taki, że Malik chciał nas zabić, odgrażał się jakąś słodką zemstą... Hmmm... Hazzie wyprostował włosy jak ten spał możliwe, że to była ta zemsta... Ciekawe co mnie czeka? Jezu, nie chce nawet myśleć co roi się w tej jego czerwonej główce.
Z tego co wiem to Perrie nic nie wiedziała o zmianie koloru włosów przez swojego chłopaka, także będzie co oglądać jak dziewczyna go zobaczy. 
Nie no muszę przyznać, że ja i Harry to normalnie geniusze zła jesteśmy. Szykujemy jeszcze małą niespodziankę dla Marchwkowego, ale to dopiero w Belgii. To będzie niezapomniany wyjazd ze wspaniałymi ludźmi... Chyba, że Zayn w zemście mnie wyrzuci przez okno w samolocie co już miłe nie będzie. Jest odrobina nadziei, że się zlituje i rzuci mi jakiś spadochron czy coś.
_____________________________________________________________________
Jest rozdział 14 ^^ co o nim sądzicie? 
Ten rozdział jest ze specjalną dedykacją dla Cher. która motywuje mnie do dalszego pisania.
Dzięki kochana xox 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz