Na okładce było zdjęcie Nialla, jak całował się z jakąś inną dziewczyną. I do tego ten nagłówek "Niall Horan z One Direction, znalazł sobie nową piękność. Czyżby Emilly, poszła w odstawkę?"
Rzuciłam zdenerwowana gazetę w Nialla i uciekłam szybko po schodach na górę do siebie do pokoju. Od razu wleciałam do łazienki po dobrze znany mi przyrząd. Żyletkę. Usiadłam pod drzwiami łazienki, które wcześniej zamknęłam na klucz. Zrobiłam dwa głębokie cięcia i 5 mniejszych. Czułam jak czerwona ciesz spływa po moich rękach i kapie na ziemię. Zrobiłam jeszcze kilka głębszych cięć. Po woli czułam, że tracę kontakt z rzeczywistością. Siedziałam na ziemi otoczona przez kałużę krwi. Moje oczy powoli się zamykały. Nagle usłyszałam jak ktoś pukał do moich drzwi. Był to chyba Louis. Chciałam coś powiedzieć, ale nie miałam sił nic mu odpowiedzieć. Moje powieki stawały się coraz cięższe aż wreszcie nie zależne ode mnie się zamknęły. Usłyszałam już tylko krzyki Louisa.
*Oczami Louisa*
Stałem pod drzwiami Emilly już chyba z 20 minut, a ona dalej nie otwierała drzwi. Pobiegłem do Liama, myślałem, że on coś będzie wiedzieć, ale jednak nie. Wrócił razem ze mną pod drzwi jej pokoju. W końcu zdecydowaliśmy się je wyważyć. Weszliśmy do pokoju, ale jej nie było w nim. Przyszło mi na myśl, że może być w łazience. Drzwi znowu były zamknięte. Znowu je wyważyliśmy. Tam ukazał nam się okrutny widok. Emilly w kałuży krwi, któa spływała z jej nadgarstków. Szybko zadzwoniłem na pogotowie, a Liam poszedł szukać chłopaków. Za chwilę przybiegł Liam, Harry i Zayn.
-Gdzie jest Niall?!-zapytałem zdenerwowany.
-Śpi. Ma ogólnie kaca.-wyjaśnił Liam.
W tym momencie myślałem, że pójdę do niego i go zabiję. Jak można być takim debilem jak on?! Po 20 minutach przyjechało pogotowie. Nawet to nie było w stanie obudzić tego idioty.
Zabrali Em, do szpitala. Liam pojechał razem z nią karetką, a my pojechaliśmy autem Harrego.
*W szpitalu*
Siedzimy tu już 3 godziny, i dalej nie wiemy co się dzieje z naszą przyjaciółką! Co to kurwa ma być?!-wybuchnął nagla Harry.
-Harry spokojnie. Widzisz, że jak na razie lekarze ją badają. Skończą ją badać to się wszystkiego dowiemy.-uspokajał go Zayn.
-Ja pierdole! Dziewczyna Nialla leży w szpitalu, a ten nie raczy nawet odebrać jebanego telefonu bo po co kurwa?!- Liam też już tracił panowanie nad sobą.
Po 15 minutach z sali wyszedł lekarz. Szybko do niego podbiegliśmy.
-Co z nią?-zapytał pierwszy Zayn.
-Nie będę Was okłamywał chłopcy, sprawa jest poważna. Pani Carther straciła dużą ilość krwi, ale dawcę już mamy. Do momentu przekazania krwi Emilly będzie musiała zostać w szpitalu.
-A kiedy nastąpi to przekazanie?-pierwszy raz od 3 godzin się odezwałem.
-Za jakiś tydzień. Musimy przeczekać, a by stan pacjentki chociaż troszeczkę się ustabilizował. Po przekazaniu, Wasza przyjaciółka będzie musiała zostać jeszcze 2,3 dni na obserwacji.
Powiedzcie mi, czy jest możliwość skontaktowania się z rodzicami Emilly?
-Jej rodzice nie żyją.-powiedział Liam.
-Niestety, ale jeśli pacjentka nie jest przytomna i nie wyraża na nic zgody, to nie możemy nic zrobić. Chyba, że będzie zgoda osoby powyżej 20 roku życia z otoczenia pacjenta.
- Czyli ja, Liam, Zayn i Niall odpadamy. Louis musisz podpisać te papiery.-powiedział Harry.
-Kiedy mogę je podpisać?-zapytałem.
-Jeśli mam pan czas, to nawet teraz.
-Oczywiście.
-Proszę za mną.
Poszedłem za lekarzem i podpisałem potrzebne papiery. Kiedy wracałem do chłopaków zastanawiałem się czemu Ems znowu się pocięła i to aż tak? Co było tego powodem, albo kto? Jeśli to przez tego debila Zacka, albo Nialla, to przysięgam zabiję ich gołymi rękoma. Nie wiem co się ze mną dzieje. Mam Eleanor a zachowuję się jakbym się zakochał w Ems. W sumie to całkiem możliwe. Z Eleanor gadałem od poznania Em może 3 razy bo pojechała z rodzicami do Indii na pół roku. Po za tym przy Emilly czuję motyle w brzuchu, jestem zdenerwowany bo boję się, że powiem coś głupiego. Na dodatek jest dziewczyną Nialla, a on jest moim przyjacielem, nie mogę się zachować jak ostatni cham i odbić mu dziewczynę tym bardziej, że sam jestem z Eleanor. Ale przecież Emilly i Niallowi się nie układa i się ostatnio o byle co kłócą, z drugiej strony to nie jest powód do odbicia mu jej. Jezu! Czy to musi być aż takie trudne?! Wiem, nikt nie mówił, że życie jest łatwe i pisze same kolorowe scenariusze. Wydawało mi się, że po atakach hejterów na moją osobę poradzę sobie ze wszystkim. Byłem tego pewny do czasu.Nie wiem co mam robić, jedynym dobrym rozwiązaniem na ta chwilę według mnie jest rozmowa o tym z Liamem. Zna ją najdłużej z nas i on zawsze ma jakieś wyjście z trudnych sytuacji.
Wróciłem do chłopaków siedzieli dalej bezczynnie na poczekalni, bo jak na razie nie mogliśmy wejść do środka do Ems. Posiedzieliśmy chwilę w ciszy. Zacząłem się rozglądać po korytarzu kiedy natrafiłem na twarze moich przyjaciół. Każdy z nich miał łzy w oczach, kiedy to zobaczyłem to i mi się pojawiły łzy.
-Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj nie wracam na noc do domu.-zakomunikował Harry.
-Ja też nie.-powiedziałem równo z Zaynem na co się uśmiechnęliśmy, pierwszy raz od paru godzin.
-Nie wiem czy jest sens siedzenia tutaj skoro i tak tam nie możemy wejść do momentu aż się Emi nie obudzi, przynajmniej tak mówiła ta pielęgniarka, którą Harry bajerował kiedy Louis poszedł podpisać te papiery.
-No tak, ale co jeśli się w nocy obudzi i nie będzie nas obok niej. Same obce jej osoby! Nie sądzisz, że dobrze by było gdybyśmy tu jednak zostali?-zapytałem.
-No dobra, zostaniemy.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę rozmawiając o wszystkim i niczym po czym Harry i Zayn poszli na stołówkę po jakieś żarcie dla nas.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zawaliłam wiem! Obiecałam, że rozdziały będą co tydzień, a tu nic. Wiem, że i tak nikt z Was tego nie czyta więc nie zawiodłam dużej ilości osób.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz