-KURWA!!!!!- krzyknąłem kiedy mój telefon zaczął grać dobrze znaną mi melodię. Kto do mnie może dzwonić o 4 rano?!
Popatrzyłem na wyświetlacz gdzie ujrzałem zdjęcie Nialla. Już wszystko jasne, w końcu się raczył obudzić i nikogo w domu nie ma. Nie chętnie odebrałem.
-Co?-zapytałem bez entuzjazmu.
-Louis! Cholera gdzie Wy jesteście?! Nikt z Was nie odbiera! Emilly też nie odbiera!! Jest gdzieś tam z Wami?-zapytał poirytowany.
-Tak, jest ale nie da rady podejść i pogadać z Tobą.-powiedziałem.
-Czemu?!-krzyknął do słuchawki.
-Bo jakby Ci to powiedzieć. Gdzieś niedaleko łóżka na którym leczyłeś snem kaca, powinna leżeć gazeta i ty jesteś na okładce całujący jakąś laskę, którą nie jest Em.-wyjaśniłem od niechcenia.
-Kurwa... Daj mi ją do telefonu!
-Ja pierdole! Stary jesteśmy w szpitalu! Emilly chciała sobie żyły podciąć jak zobaczyła to twoje zdjęcie! Od jakiś 10 godzin, przepraszam ponad 10 godzin nie ma z nią kurwa kontaktu! Co chwile lekarze i pielęgniarki wchodzą i wychodzą z jej sali, a nam jak na razie nic nie chcą powiedzieć! No Horan moje gratulacje!-krzyknąłem tak, że obudziłem Harrego.
-Z kim gadasz?-zapytał.
-Z Horanem.-powiedziałem.
-Powiedz mu, że jak tylko wejdę do domu to ma taki wpierdol za Emilly, że się kurwa nie pozbiera.-rzekł Harold.
-W jakim szpitalu jesteście? Muszę ją zobaczyć!-krzyczał zrozpaczony Niall.
-Ty może tu lepiej się nie pokazuj, bo masz ode mnie i od Hazzy taki wpierdol za Ems, że się kurwa nawet nie pozbierasz.!
Ale.. ja nie...- jąkał się Horan.
-Dobra nie tłumacz się, jak tylko Emilly się obudzi to dam Ci znać. Zapytamy się jeszcze Ems, czy chcę się z Tobą widzieć, w razie czego przyjedziesz się z nią spotkać.
-Dziękuję.
-Ty mi jeszcze nie dziękuj bo wpierdol i tak cię raczej nie ominie.
Po tych słowach się rozłączyłem. Nie chciało mi się z nim dalej gadać.
Po chwili reszta się tez obudziła, i poszliśmy na stołówkę zjeść śniadanie.
Kiedy wróciliśmy, drzwi do sali Emilly były otwarte,a jej w środku nie było.
Wszyscy się wystraszyliśmy, ja z Zaynem pobiegliśmy do lekarza prowadzącego, a Liam i Harry pytają pielęgniarki.
-Stary spokojnie, gdyby się coś stało to by lekarz do Ciebie dzwonił.-uspakajał mnie Zayn.
-No niby tak, ale jeśli jej się nic nie stało to gdzie ona do cholery może być?
-Mówię Ci żeby iść do lekrza Emilly, on będzie wiedział gdzie ona jest!!-krzyknął zniecierpliwiony mulat.
-Okeey, chodź.
Po 5 minutach znaleźliśmy lekarza. Popijał sobie spokojnie kawę na stołówce.
-Wreszcie!!-krzyknąłem uradowany.
-O, pan Tomlinson i pan Malik. O co chodzi?-spytał lekarz.
No chyba se kpi... W sali której leżała Em, nie ma nikogo, żadnych jej rzeczy, a ten się pyta czy coś się stało?!
-Pomyślmy... W sali gdzie przez cały czas leżała Emilly, nagle nikogo nie ma, chyba to się stało!-odparłem zdenerwowany.
-Panie Tomlinson proszę o spokój. To prawda w sali Emilly nie ma nikogo, gdyż pacjentka została przewieziona do sali 69. Stan już się zdążył ustabilizować, więc nie ma potrzeby aby przebywała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył mi doktor.
-Dobrze, proszę pana. Bardzo dziękujemy i przepraszam za Louisa.-powiedział za mnie Zayn.
-Nic się nie stało.-lekarz posłał mi uśmiech na który odpowiedziałem tym samym.
Wróciliśmy do chłopaków, którzy siedzieli zdenerwowani na korytarzu przed starą salą Em.
-I co?! Dowiedzieliście się czegoś?!-krzyknął Liam, podbiegając do nas a za nim Harry.
-Z Em wsztstko dobrze, jej stan zaczyna się poprawiać, więc lekarze przenieśli ją do innej sali, bo nie ma sensu, żeby leżała na ostrym dyżurze.-wytłumaczył im Zayn.
-To w jakiej sali teraz leży?-zapytał Liam.
-w 69.-odpowiedziałem.
-Oooo mrrrr, 69.- mruknął Harry.
-Styles... błagam... oglądaj mnie pornoli...-powiedział załamany Zayn, na co wszyscy się zaśmialiśmy oprócz Harrego, który zmierzył nas chłodnym wzrokiem i zaczął iść w innym kierunku niż nowa sala Em.
-Harry...-powiedział Liam.
-CO?!-odwrócił się zły na pięcie.
-Sala Emilly jest w drugą stronę.-powiedział wskazując w dobrym kierunku ręką.
-To co stoicie?! Ruchy!! Emilly nie będzie czekać na wasze spasione dupy wieczność!.-powiedział wymijając nas.
-Ej!! To ja tu mam według tysiąca dziewczyn najseksowniejszy tyłek na całym świecie!!!-zaprotestowałem.
-Tak, tak. Chodź już lepiej Marchewkowy, bo zaczniesz za chwilę tak chwalić swój tyłek, że kurde nic Ci nie przeszkodzi.-powiedział Zayn.
-Pfff, co nie zmienia faktu, że i tak jest seksi!-powiedziałem i ruszyłem za resztą.
Trochę nam to zajęło zanim znaleźliśmy tą salę. Dopiero jakaś młoda pielęgniarka, która się uważa za moja przyszłą żonę nam pomogła.
Tylko teraz jest taki jeden tyciusieńki problem... TA LASKA NIE CHCĘ SIĘ ODE MNIE ODCZEPIĆ! Jak tylko wyszłem z sali Emilly, by pójść po picie to ta zaczęła iść za mną i opowiadać mi jak będą mieć na imię nasze dzieci itd... Boże ratuj mnie!
-Kotku, co powiesz na romantyczną kolację? Tylko we dwoje?-zapytała pielęgniarka.
-Jessica, wybacz mi ale ja się nigdzie nie ruszam bez Harrego.-odpowiedziałem.
-Ale ten jeden jedyny raz! Proszę! Chyba nie zrobisz mi tego?-zapytała rozpaczona.
Kurwa... za bardzo kocham nasze fanki, nawet takie psychiczne kocham...
-No dobra. Bądź o 6 pod szpitalem to pójdziemy na kolację, ale PO PRZYJACIELSKU!
-Jeeeest!! Dziękuję!!!-zaczęła skakać i całować moje policzki.
Boże... w co ja się wkopałem?! Nie mogła kurde iść napastować Harrego, Zayna lub Liama?!
Wróciłem do sali. Okazało się, że Emilly już się wybudziła i rozmawiała z chłopakami. Byłem na prawdę szczęśliwy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz