Po około półtorej godzinie, szliśmy wolnym krokiem w stronę domu, obgadując ludzi ze szkoły Ems, szkoda tylko, żę ich nie znamy, ale no...
Po 20 minutach doszliśmy do domu. Przekręciłem klucz w drzwiach i zacząłem do niego wchodzić, a tu ngle JEB! Ktoś się na mnie rzucił i zaczął całować po policzkach i przepraszać. CO TO KURWA MA BYĆ?!
Nie mogłem się odpędzić od tego całuśnika, darłem się o pomoc, ale w zamian usłyszałem tylko śmiech pozostałych. Dopiero jak się wydarłem pomocy, to owy osobnik przestał mnie całować i się odsunął.
-Louis kurwa to ty?!-wydarł się przerażony Niall
-Nie kurwa, Muppet...
-Bleee!!!!!!-wydarł się blondas i zaczął wycierać swoje usta, a ja policzek.
-Haha, co to,haha miało być??-zapytała Em, płacząc ze śmiechu.
-Ty się nie śmiej ja tu traumę przechodzę!-powiedziałem załamany.
-To miałaś byś Ty a nie to coś, to miały być przeprosiny!-powiedział, załamując się Niall.
-Debilu, mówiłem Ci coś bardzej orginalnego, wymyślić miałeś!-powiedziałem.
-Przeprosiny powiadasz? W takim razie je przyjmuję.-powiedziała Em, uśmiechając się.
-Serio?! Już wiem jak przepraszać El, w razie czego.-powiedziałem pocierając dalej obśliniony policzek.
-Mówiłem, że zadziała?-powiedział Niall z miną zwyciężcy
Właśnie w tym momencie do domu wkroczył Harry z jakąś dziewczyną.
-Tsa! Ten się na mnie rzuca i całuje, a drugi mnie zdradza!-wykrzyknąłem udając, że płaczę. Co się opłacało bo Em mnie przytuliła.
**Oczami Em**
Właśnie wszedł Harry z jakąś dziewczyną, która mi kogoś przypominała,a le pytanie kto to taki...
-Cześć Wam!-powiedział Harry.
-No siema stary, co za dziewczynę przyprowadziłeś?-zapytał Liam.
-To jest Sam Stone.- i właśnie w tej chwili mnie olśniło.
-Sam?!-wykrzyczałam.
-No witaj kochana
-Wy się znacie?-zapytał zszkowany Harry.
-Niestety tak...
-Powiem Ci więcej skarbie, nawet się przyjaźnimy, jaki świat jest mały. Nie wiedziałam, że mieszkasz z chłopakami.-powiedziała chytrze się uśmiechając.
-Tiaa... Możemy chwilę pogadać? Wiesz dawno się nie widziałyśmy.
-Oczywiście, Chodź.
Poszłyśmy na górę do mojego pokoju.
-Co ty kurwa odpierdalasz?! Ja Ci nie chciałam pomóc to zarywasz do Loczka?!-wydarłam się wkurzona.
-Trzeba sobie jakoś radzić w życiu-powiedziała nic sobie z tego nie robiąc.
-Jeśli tylko mi go skrzywdzisz, to zobaczysz co się będzie dziać.-powiedziałam zaciskając zęby.
-Spokojnie, nie irytuj się. Złość piękności szkodzi. Wybacz ale muszę już uciekać, bo mój słodziak mnie woła. Ciau.
Ciau?! Co to miało być?! Ja jej nie chciałam pomóc, to się wpierdala Hzzie na kolana, żeby się wybić z jego pomocą?! Jeśli tylko złamie mu serce, to jej wypierdolę w ten piękny inaczej ryjek.
Może powinnam mu o tym powiedzieć? Nie, to zły pomysł. On jest w nią tak wpatrzony, że mi nie uwierzy i jeszcze się pokłócimy. Czemu jak wszystko się układa to za chwilę wszystko się spieprza? Martwię się o Harrego bo wiem, że Sam, żeby dojść do celu jest do wszystkiego zdolna. Sprzeda jakieś gorące fakty o Harrym prasie, i nie będzie miał życia. I pomyśleć, że ja się z nią przyjaźniłam... Ludzie są teraz wredni, nie można im ufać... Jedyne co mi pozostaje to ostrzec chłopaków, żeby przy Sam nie mówili o żadnych swoich prywatnych sprawach, których nie chcą widzieć na pierwszej stronie gazet... Bo znając życie Sam by sprzedała parę faktów, a potem by wszystko na mnie zrzuciła... Dobra idę na dół, bo zaraz naprawdę, któryś coś palnie...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wow, wreszcie dodałam rozdział... Dużo osób nie zawiodłam, bo patrząc na ilość komentarzy to nikt tego nie czyta. No ale jak już ktoś wchodzi to chciałam Wa polecić bloga http://various-fanfiction.blogspot.com/ dziewczyna dopiero zaczyna, ale blog zapowiada się naprawdę dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz